Pozycja materiału w rankingach:
W każdą dłuższą podróż wybieram się z turystycznym atlasem Polski, który ma tę zaletę, że są w nim zaznaczone i opisane miejsca szczególnie polecane. A nuż trzeba będzie zmienić trasę, zatrzymać się po drodze. Może uda się przy okazji zobaczyć coś ciekawego?

Czasem "skracam" trasę, by zahaczyć o jakiś ciekawy obiekt. O! Na przykład ostatnio. Kiedy moim oczom ukazał się w atlasie napis Park żubrów, przypomniały mi się miłe wspomnienia z Wolina, gdzie z całą gromadą przyglądaliśmy się tym dostojnym, co to występują w puszczy. Wszystko się zgadzało. Puszcza też była. Borecka wprawdzie, ale od Białowieży nie tak daleko przecież. Trzeba dołożyć trochę kilometrów, ale chyba warto? Właściwie, po tylu przebytych kilometrach to... żabi skok! Co stoi na przeszkodzie? Zobacz także:
Artykuły
(136)
Galerie
(148)
Średnia ocen
(4.83)
Miejscowość: Nowa Sól | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka z zamiłowania, pedagog i polonistka z wykształcenia. Nominowana przez Autorów i Redakcję Wiadomości24.pl do tytułu Dziennikarza Roku 2009 miesięcznika Press. Dziennikarz Obywatelski 2009 Roku - głosami Kapituły Konkursu. Od sierpnia... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Piotr Wierzbicki 03.05.2010 16:00
Rzeczywiście jest różnica. Pozdrawiam.
Katarzyna Enerlich 04.07.2009 17:09
Pani Jolu, była Pani całkiem blisko mnie! Ale ja też nie widziałam TYCH żubrów, a jedynie te w Białowieży po prostu. Popatrzyłam, pooglądałam i dalejże dalej, do Miejsca Mocy. To temat na następną wyprawę - warto było tam pojechać!
Ewa Krzysiak 23.06.2009 19:28
Ja tam kiedyś na wczasach byłam. Ale jedynie dziki biegały:)
Autor usunął profil 23.06.2009 18:14
Pani Jolanto niczego wielkiego nie odkryłem. I nie zajrzałem sztucznym żubrom w ślepia, ani w ich pyski, choć miałem ochotę klepnąć je bezapelacyjnie w zadki. Jedno co zrobiłem, bo musiałem to zrobić - to klęknąć przed nimi i zaglądnąć im pod ogon. W życiu jeszcze nie klęczałem przed tak dużym zwierzęciem. A pod ogonem - blaszka aluminiowa z danymi o żubrach. Bez tej informacji mój materiał byłby skąpy. Tez wolę żywe żubry od tych z żywicy poliestrowej. Chociaż sztuczność jest w cenie np. sztuczny rekin Damiena Hirsta (brytyjskiego artysty), którego wyceniono na kilka milionów dolarów, podczas kiedy ten prawdziwy Jacquesa Cousteau (badacza głębin morskich) nie jest w cenie, bo jest może mniejsze zainteresowanie. Media bardziej zachwyciły się tym pierwszym. A w sobotę wybieram sie do ZOO, żeby stanąć prosto twarzą w ryj.
Pozdrawiam
BARBARA Romer Kukulska 23.06.2009 14:33
no i prosze, zubry maja tez..... swoje...... pory..... karmienia.(sic*) A nam sie zdaje, ze ...... heheheeh
Jolanta Paczkowska 23.06.2009 12:48
Kruklanki. Ach, Basiu, gdybym wtedy wiedziała! :)
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 23.06.2009 12:44
Jolu czy to gmina Kruklanki na Mazurach? Jeśli tak to musiało się coś zmienić, byłam tam kilka lat temu z Mamą. Nie mogłyśmy znaleźć tych żubrów, więc dojechawszy do pierwszego domu zapytałyśmy gdzie te żubry. A pani na to: Ano były tu jakiś czas temu. My na to: Jak to?! Ano przychodzą tu jak są głodne, zaraz tu kogoś zawołam to paniom powie co i jak. Przyznam, że miny nam zrzedły - no bo skoro te żubry przychodzą pod ten płot tak jak my teraz to czy one nam nic nie zrobią? Na szczęście po chwili z domu wyszedł pan, który skierował nas w odpowiednie miejsce, uspokoił, że nie ma co się bać tych żubrów bo one na pewno nas nie zjedzą:). Wysłał nas na parking po drugiej stronie drogi, a stamtąd ścieżką trafiłyśmy już do właściwej zagrody, w której po półgodzinnym oczekiwaniu pojawiły się żubry:)
Ruda Śląska. Waserturm na Rozamundzie [Zdjęcia]
(odsłon: +464)