Facebook Google+ Twitter

1 miejsce

1050 lat wierni pogańskim korzeniom

Rodzimowiercy z rejonów całej Polski przybyli na Ślężę 9 września 2016 r. podczas obchodów tysiąc pięćdziesięciolecia chrztu Polski, by zamanifestować swoją obecność i sprzeciw wobec zawłaszczania świętej góry pogan przez Kościół Katolicki.

 / Fot. Małgorzata Korczak Masyw Ślęży od dawien dawna intrygował ludy zamieszkujące jego podnóża. Panowała tam kultura łużycka, do której potem dołączyli Celtowie w V w p.n.e. Następnie, w IVw p.n.e nastała kultura przeworska, która obecna była tam aż do pojawienia się na Ślęży Słowian w V w n.e. Możliwe jest, że wszystkie te kultury przenikały się nawzajem, nie było radykalnego odcięcia się od poprzednich i narzucenia swoich wartości, jak w przypadku nastania chrześcijaństwa w XIIw. Po dziś dzień możemy podziwiać pozostałości choćby po kamiennym wale, który otaczał szczyt Ślęży. Jak widzimy historia jasno pokazuje, iż zdecydowane pierwszeństwo na tej górze mieli poganie, więc błędnym i pełnym pychy jest stwierdzenie proboszcza parafii Sulistrowice, że ,, Ślęża należy do Chrystusa".

Cały bieg wydarzeń rozpoczęło pojawienie się informacji, że dnia dziewiątego września tego roku na Dolnym Śląsku, nieopodal Wrocławia na pradawnej pogańskiej górze Ślęża mają odbyć się uroczystości tysiąc pięćdziesięciolecia chrztu Polski z udziałem samego prezydenta RP pana Andrzeja Dudy. W kręgach rodzimowierczych pojawiła się propozycja zaakcentowania swojej obecności podczas tych obchodów i uświadomienia prezydentowi i gościom, że rodzimowiercy, a szerzej poganie wciąż żyją i kultywują wiarę naszych wspólnych przedchrześcijańskich przodków. Szybko przerodziło się to w ogólnopolską akcję, w której udział zadeklarowali rodzimowiercy z regionów całej Polski, nie tylko z okolic Ślęży. Gdy wydarzenie to nabrało większego rozgłosu, zainteresowały się nim media i tak oto na przykład telewizja TVN24 zaproponowała organizatorom wywiad jeszcze przed całymi obchodami. Niestety na kilka dni przed wyprawą na Ślężę , pojawiła się informacja, że prezydent Andrzej Duda nie zaszczyci swoją obecnością na ,,chrześcijańskiej górze Tabor", jak odważyli się nazywać masyw katolicy, co jednak nie zniechęciło rodzimowierców i jak zaplanowali, przybyli pokojowo i kulturalnie zamanifestować swoją obecność oraz sprzeciw wobec ekspansywnych poczynań Kościoła Katolickiego.

 / Fot. Marcin GizkaJuż z samego rana, przed godziną ósmą przybyli na szczyt Ślęży pierwsi rodzimowiercy. Nie bez przeszkód. Jak się okazało, już na dole od strony Przełęczy Tąpadła parking był zamknięty i zarezerwowany dla wybrańców, nawiasem mówiąc, którzy go nie potrzebowali, bo i tak byli wwożeni samochodami na szczyt. Na górze teren był odgrodzony taśmami i rodzimowiercy nie zostali dopuszczeni do pradawnej rzeźby kultowej, przy której chcieli oddać cześć Bogom. Musieli stanąć w wyznaczonym miejscu, za taśmą. Co ciekawe, nawet miejscowi katolicy, którzy nie byli formalnie zaproszeni musieli stać poza terenem dla ,,VIPów". Z biegiem czasu na szczyt pieszo przybywało coraz więcej rodzimowierców. Gdy zebrała się ich znacząca grupa, około dwudziestu pięciu osób - co wcale nie było małą liczbą w stosunku do obecnych tam katolików, również przybyłych w dość ograniczonej liczbie, w związku z nietypowym terminem (piątek, godz. 10:00) i miejscem (niełatwo dostępny szczyt Ślęży) zorganizowanych obchodów - rozwinęli swoją flagę z symbolem Rąk Boga, oraz transparent z napisem ,,1050 lat wierni pogańskim korzeniom". Spotkali się z różnymi reakcjami ze strony chrześcijan. Jedni uznawali słuszność ich obecności tego dnia, inni atakowali słownie, co na szczęście kończyło się tylko dłuższą wymianą argumentów.

Podczas mszy i całych uroczystości, poganie nie przeszkadzali, a stali z boku rozmawiając i poznając się, gdyż przyjechały osoby z różnych krańców Polski, np Toruń, Wołów, Warszawa, Olsztyn, Wrocław, Świdnica. Była to kulturalna manifestacja bez okrzyków i negatywnej ingerencji w przebieg chrześcijańskich obrzędów, w myśl zasady wyznawanej przez rodzimowierców ,,żyj i daj żyć innym". Wzbudzili oni spore zainteresowanie mediów, gdyż każda grupa telewizyjna będąca na szczycie podchodziła , by przeprowadzić z nimi wywiad. Po zakończeniu mszy, rodzimowiercy chcięli nawiązać kontakt z arcybiskupem metropolitą wrocławskim Józefem Kupnym, by wręczyć mu oświadczenie Rodzimego Kościoła Polskiego w sprawie obchodów na Ślęży. Stanęli więc przy taśmie i wołali ,, ekscelencjo, prosimy do nas". Niestety pomimo swojego kulturalnego zachowania zostali dobitnie zlekceważeni, choć podczas kazania arcybiskup mówił ,,Jeśli ktoś chce od ciebie płaszcz, oddaj i szatę. Jeśli chce byś szedł z nim 1000 kroków, idź 2000...". To pokazało wartość tych słów, oraz słów papieża Franciszka, który zaznacza iż Katolicyzm to religia dialogu. Oświadczenie, które nie zostało przyjęte przez arcybiskupa, było adresowane również do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Burmistrza Miasta i Gminy Sobótka, Dyrektora Dolnośląskiego Zarządu Parków Krajobrazowych, oraz do wiadomości publicznej. Dodatkowo zostały wsyłane do wyżej wymienionych adresatów, które dotarły do Burmistrza Miasta Sobótka oraz Dyrektora Parku Krajobrazowego siódmego września, do Sekretariatu Episkopatu ósmego września, zaś list do Kancelarii Prezydenta został awizowany i do tej pory nie odebrany. Oto tekst oświadczenia:

Oświadczenie RKP wobec obchodów rocznicy tzw. "chrztu Polski".
Każde wydarzenie historyczne jest godne przypomnienia, jeśli ma znaczenie dla jakiejkolwiek grupy obywateli, pragnących szerzyć wiedzę dotyczącą dorobku naszej Ojczyzny. Warto jednak by przeprowadzane obchody lub uroczystości uwzględniały wielokulturową tradycję Polski i nie były politycznym gestem niechęci lub agresji względem jakiejkolwiek grupy religijnej Polaków.

Przyjęcie chrztu i religii chrześcijańskiej przez Mieszka I nie stanowiło, wbrew językowemu brzmieniu tego pojęcia, chrztu całej Polski, lub jej wszystkich mieszkańców. Wobec dominującej roli ówczesnych mocarstw europejskich, które urzędowo przyjęły religię chrześcijańską jako panującą, decyzja Mieszka I była uzasadnionym wówczas politycznym manewrem, umacniającym położenie geopolityczne państwa oraz pozwalającym na poszerzenie możliwości dyplomatycznych i sojuszniczych.

Nie było to jednak wydarzenie w pełni pozytywne. Zostało okupione zniszczeniem rodzimego dorobku religijnego oraz osłabieniem relacji z bratnimi państwami . Kaszubów, Połabian i Prusów. Oddziaływanie sprowadzonego chrześcijaństwa pogorszyło też relacje społeczne i porządek prawny, czego efektem był wybuch pierwszego powstania narodowego nazwanego przez historyków "reakcją pogańską" . W obecnym czasie, gdy osobisty rozwój religijny człowieka jest strefą prywatną, a wybory w tym zakresie prawem wolności, entuzjastyczne podkreślanie narzucania przymusu religii komukolwiek należy uznać za pozbawione racjonalnego uzasadnienia.

Chrześcijaństwo na terenie Polski posiada setki, jeśli nie tysiące budynków i miejsc dla celów spotkań i obrzędów religijnych. Z przykrością odnotowaliśmy informację, iż władze Kościoła chrześcijańskiego wespół z władzami świeckimi obrały górę Ślężę na miejsce obchodów tzw. "chrztu Polski". Nie jest pewne czy Ślęża należała wówczas do państwa Mieszka I, a nawet jeśli, to nic nie wskazuje aby miała historycznie być z ww. wydarzeniem związana. Właściwszym miejscem obchodów winny być okolice Poznania, Gniezna lub Lednicy. Przypominamy, że na terenie Wielkopolski, bez wątpienia w ramach historycznych granic państwa Mieszka I, jest ukończona kolosalna świątynia chrześcijańska w Licheniu, która funkcjonalnie znakomicie nadaje się na przeprowadzanie uroczystości dla dużej ilości wiernych. Rodzimy Kościół Polski nie odprawia obrzędów własnej religii na terenie tej czy innej chrześcijańskiej świątyni lub sanktuarium.

Oczekujemy zatem wzajemnego poszanowania miejsc związanych z naszą religią. Góra Ślęża jako jedno z mniej naruszonych przez ekstremistów chrześcijańskich miejsc stanowiących sanktuarium religii rodzimej, jest dla nas obecnie miejscem szczególnym i symbolicznym. Próba zawłaszczenia tegoż miejsca przez chrześcijaństwo jest odbierana przez wszystkie środowiska rodzimowiercze jako akt pychy oraz arogancka prowokacja.

Biorąc te wszystkie okoliczności pod uwagę, mocą uchwały Rady Naczelnej oświadczamy co następuje: Jako Rodzimy Kościół Polski potrafimy zrozumieć decyzję stojącą za przyjęciem chrztu władcy, jako jednego z wielu elementów ekspansywnej polityki dynastii pierwszych Piastów, konsekwentnie prowadzonej od Ziemowita aż do Mieszka II. Potrafimy również zaakceptować sposób, w jaki Mieszko I sprowadził do kraju chrześcijaństwo, nie stosując na większą skalę przemocy oraz pozostawiając rodzimowierczą odrębność religijną północnych prowincji państwa. Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu rocznicy tzw. "chrztu Polski" do szerzenia waśni między Polakami różnej przynależności wyznaniowej, a zwłaszcza potępiamy dokonywanie prowokacyjnych obrzędów chrześcijańskich na terenie góry Ślęży i w innych podobnych miejscach symbolicznych dla pierwotnych religii rodzimych, uniemożliwiających sprawowanie kultu religijnego pozostałym systemom wyznaniowym.


 / Fot. Małgorzata KorczakGdy katolickie obchody na górze się skończyły, pozostali na niej rodzimowiercy. Gdy już zdjęto taśmy, ci wreszcie mogli zbliżyć się do rzeźby kultowej. Zrobili grupowe zdjęcie, podsumowali przebieg tamtego dnia i rozeszli się w dobrych nastrojach, gdyż osiągnęli więcej niż zamierzali.




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

Bartłomiej Bąk, Barbara Romer Kukulska, rodzimowierstwo reprezentuje choćby zarejestrowany w 1995 roku Rodzimy Kościół Polski, a o Ślęży jako miejscu kultowym mówią nie tylko każdy przewodnik ale i rzeźby tam umieszczone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/...że jednak fresk jest późniejszy./

oczywiscie nie sam fresk, a "data nieba", którą przedstawia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie musi, ale chce! Oj, i to jak chce! ;)

Jak pewien papież na przykład...

W XIX wieku odkryto słynny fresk w Egipcie przedstawiający zodiak w pewnej "astronomicznej chwili". Uczeni określili wstępnie ten wiek na długo przed 4004 rokiem p.n.e, czyli rokiem uznawanym wowczas przez sporą część chrzescijan za rok stworzenia świata, wywiedziony wprost z Biblii.

Aż pojawił się słynny uczony, ówczesna "megagwiazda", niejaki Jean-François Champollion. Tenże wydał ekspertyzę, że jednak fresk jest późniejszy.
Papiez odetchnął głęboko i chciał mianować Champollion'a kardynałem, pomimo tego, że ten był żonaty, miał dzieci i był... ateistą . ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to! Ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że jak ktoś się urodził, to po pewnym czasie umarł. I to są fakty niezaprzeczalne, niepodważalne. Natomiast podważyć może coś takiego tylko wiara, która niczego nie musi udowadniać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak ktoś chce wierzyć tylko w to co jest udowodnione, to religia nie jest dla niego :)
-----------------------
Jak coś jest udowodnione, to nie jest kwestią wiary w ogóle.


Nie mylmy wiary z wiedzą.
------------------
Otóż to. Jest mylona notorycznie. Za wiarę podstawia się "wiedzę".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, źle mnie Pan odebrał. Są tematy na które dyskusja ma sens tylko wtedy, gdy możemy poprzeć argumenty jakąś głębszą wiedzą. Rozróżnijmy dyskusję o faktach od dyskusji o opiniach. Jak często słyszy Pan dysputy o składzie chemicznym leków wśród pacjentów? Żeby o czymś rozmawiać, trzeba mieć o tym jakieś pojęcie. W dyskusji na temat ksiąg wchodzących w skład Pisma Świętego taką wiedzą jest znajomość języka i kultury z epoki, co nie jest dane przeciętnemu zjadaczowi chleba. Bez tych narzędzi możemy odnieść się tylko do tego, co ktoś powiedział, bez możliwości jakiejkolwiek weryfikacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Bartek napisał: "Brak nam kompetencji do rozstrzygania, a gdybanie jest pustą sztuką dla sztuki. Równie dobrze możemy debatować nad tym co autor wiersza miał na myśli. Nie wiemy tego i nawet jak do końca życia będziemy tylko o tym rozmawiać to się tego nie dowiemy".

W ten sposób można pozamykać "dzioby" wszystkim dyskutantom każdej debaty, uzasadniając ich jałowość. Zawsze znajdą się argumenty na niedostatek wiedzy czy kompetencji dyskutantów. Kościół i naukowcy tę metodę stosują z wielką ochotą, bo jak autorytet czy "autorytet" coś powie... to taki "argument" ma moc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Wojnowski. Jak ktoś chce wierzyć tylko w to co jest udowodnione, to religia nie jest dla niego :) Nie mylmy wiary z wiedzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Chorążewicz
Dlaczego katolickie obrzędy 1050 lecia chrztu Polski odbywały się na świętej górze pogan? To była manifestacja siły i pokazania że wszystko w tym kraju należy do Kościoła.
Na razie 1050 lecia chrztu Polski nie obchodzono JESZCZE w najważniejszym miejscu kultu religijnego dla wyznawców prawosławia Świętej Górze Grabarka. Lecz i to musi się zmienić bo to też jest ziemia nasza po wsze czasy, czyli JPII papieża wszech czasów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Barbara Romer Kukulska
Pogaństwo to nie religia? Tak Panią wychowano że wszystko to co nie jest związane z Rzymem to pogaństwo. A tymczasem w religii chrześcijańskiej istnieje cały zbiór różnych wierzeń i obyczajów pogańskich. A Jezus nigdy nie był Bogiem lecz tylko Synem Bożym. Jezus nie czynił cudów, ponieważ nawet na krzyży mówił; "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34)". Czy to nie znaczy że to Ojciec a nie syn przebaczy i odpuszcza winy?
Jezus na krzyżu powiedział też; "Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. (Łk 23, 46)". Nawet Jezus swojego ducha oddaje w ręce Ojca. Dlaczego więc wierzymy w syna?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.