Facebook Google+ Twitter

10 kwietnia 2010 roku - Osierocona Polska

Ta data zapisze się w kartach polskiego narodu jako kolejny dzień z życia Polaków przeżywających wielki dramat i nieopisaną ponowną stratę wybitnej elity polskich intelektualistów.

Każdy stawia sobie to pytanie: Dlaczego? Dlaczego, akurat w Rosji, akurat w czasie obchodów 70. rocznicy brutalnego mordu w Katyniu, ginie w katastrofie lotniczej wielki patriota i przywódca narodu, głowa państwa Prezydent RP Lech Kaczyński wraz z Małżonką Marią? Dlaczego jednym samolotem leciała niemal setka najważniejszych osób polskiego państwa? Dlaczego ponieśli tę śmierć?

Nie umiem odpowiedzieć. Ale wiem jedno historia zatacza koło. Smoleński las w pobliżu Katynia znowu daje się we znaki. Ponownie giną w tym miejscu Polacy. I ponownie są to najważniejsi Polacy. Przypomina mi się czas wielkiego bólu, który dotknął cały świat pięć lat temu, gdy odchodził do wieczności Ojciec Święty Jan Paweł II. To też była pierwsza sobota po Wielkanocy... Polska bardzo łatwo jednoczy się w cierpieniu. A dlaczego nie potrafimy jednoczyć się za życia we wszystkich wymiarach naszej polskości? Czy potrzeba aż takiej tragedii, aby nie było podziałów, niepotrzebnie wypowiadanych słów przez polityków? Widocznie potrzeba. Ewidentnie ta katastrofa miała w sobie jakiś cel postawiony przez Boga - uświadomić Polakom, że nie są wieczni, ukazać kruchość ich życia, nawet tych najważniejszych...

A może to krok do pojednania z Rosją? Bądź, być może to krok w przeciwną stronę, gdy poznamy przyczyny tragedii? Być może. Póki co, słyszalne są jedynie spekulacje znawców i mediów. Jaka jest prawda i co Oni, wybrani naszego narodu przeżywali w tym samolocie, sam jeden Bóg wie.

Ta tragedia dotknęła mnie szczególnie. Jeszcze niespełna dwa tygodnie temu miałam okazję zapoznać się z Pierwszą Damą RP, uścisnąć jej dłoń. Doświadczyć ciepła jej osobowości. Zawsze będziemy pamiętać ją jako pełną wsparcia i uśmiechu dla swojego męża, wzorową współmałżonkę, rozstrzygającą napięte chwile magicznymi słowami: "Oj, Leszku, daj spokój. Inni też muszą mieć rację".

Bądźmy godnymi nas Polakami. Potrafmy należycie zachować się w czasie żałoby narodowej. Wydaje mi się, że nie trzeba o to apelować. Ale bądźmy patriotami, bądźmy Polakami także po tej tragedii i za pewien czas. Nie zapomnijmy o nich, wielkich ludziach Polski. Tej Polski, w której my żyjemy, a budowanej przez nich. Miejmy w naszej świadomości zawsze, że Katyń to miejsce podwójnej ofiary złożonej przez nasz naród.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Nie uważam, by tytuł był adekwatny do treści całego artykułu. To po pierwsze. Po drugie, jeśli mówi Pani o elicie, to jest to nadużycie. Dodatkowo mówi Pani w tytule o osieroconej Polsce. I tu zgadzam się. Zginęło wielu wartościowych ludzi. Osierocone zostały niewątpliwie rodziny i to jest najwłaściwsza płaszczyzna smoleńskiego dramatu. Niestety największą porażkę poniosła nasza "klasa" polityczna. Ale pocieszające niech będzie to, że my dopiero uczymy się polityki i demokracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr
  • Piotr
  • 10.04.2011 01:44

Jeśli to była "wybitna elita", to nie pozostaje mi nic innego, tylko zapłakać gorzko nad Polską.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zjednoczyć się musimy aby przezwyciężyć bylejakość naszego Państwa i wymienić obecne elity, którym ten bałagan nie przeszkadza a wprost przeciwnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Wróbel
  • Jerzy Wróbel
  • 09.04.2011 09:20

"Miejmy w naszej świadomości zawsze, że Katyń to miejsce podwójnej ofiary złożonej przez nasz naród." - jest to wielce nie uprawnione porównanie, uwłaczające dla rodzin ofiar mordu katyńskiego. O jakiej ofierze autorka pisze w odniesieniu do ofiar katastrofy samolotu? To są kalumnie i brednie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Magdo czytam i... mam mieszane uczucia.Oczywiście jest to tragedia nie da się tego ukryć. Jednak w chwili obecnej nie ma mowy. Placy są w stanie się jednoczyć i współczuć ale tylko na chwile. Przytacza Pani śmierć Jana Pawła, Tak Polacy jednoczyli się płakali wspierali wzajemnie ale tylko przez chwile. Deklaracje umiłowania JPII deklarowane szumnie i demonstrowane pochodami na ulicach miast przygasały z roku na rok, coraz mniej ludzi coraz mniej zniczy aż w końcu brak jakichkolwiek reakcji. Gdyby nie media ludzie przeszli by nad tym faktem do porządku dziennego. Wracając do tematu wypadku w Smoleńsku istotnie można powiedzieć że zginęli znamienici ludzie. Ale ta "znamienitość" jest najważniejsza przede wszystkim dla ich rodzin znajomych. Wiemy że niema ludzi niezastąpionych i w wymiarze państwa ludzie którzy są wybierani zostają zastąpieni przez nowy wybór. Sztuczne napędzanie medialne i polityczne zaczyna powodować że społeczeństwo jest już przeładowane całą sprawą. Czy mniejszą tragedią i ogarniająca pustka jest sytuacja w której matka traci swoje dziecko, gdy rodzina traci ojca który wyszedł do pracy na kopalni w hucie, na statku można by tak wymieniać niebezpieczne zawody w nieskończoność. Gdy wie że jego/jej wyjście z domu może być ostatnim. Czy data 10 kwietnia 2010 jest ważniejszą datą od 30 września 2005 gdzie w wypadku drogowym ginie 13 osób, w tym 9 maturzystów, Katastrofa autobusu koło Gdańska 32 osoby zginęły, listopad 1978 nieopodal Oczkowa dwa autobusy PKS wpadły w poślizg, po czym spadły z mostu. Zginęło wówczas 30 osób. Czy wtedy Polacy jednoczyli się? Tak pewnie ktoś powie to nie to samo tamto się nie liczy bo tu był prezydent i inne "ważne" osoby życia publicznego. Ale niech to powie rodzinom tamtych tragedii.
Myślę że trudno w chwili obecnej mówić o jednoczeniu się polaków jedni dopatrują się Bożego planu, inni zamachu zaplanowanego przez Rosjan do spółki p. Tuskiem, jeszcze inni nieszczęśliwego wypadku lotniczego jakich wiele (według raportu Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA) w roku 2010 odnotowano najniższy w historii poziom wypadków lotniczych na 1,6 mln lotów przypadła jedna katastrofa co biorąc pod uwagę że średnio co 1s na świecie odbywa się lot daje wynik około 20 wypadków rocznie). Cała sprawa stała się pożywką polityczną odciągającą społeczeństwo od spraw istotnych dla Polski i Polaków.
Pozostaje pytanie czy można było uniknąć takiej tragedii. Pewnie tak ale ponownie zabrakło tego zjednoczenia a prywatne niesnaski i antypatie wzięły górę. Spór o władzę i wieczna przepychanka na linii prezydent-premier przyniosła rezultat. I moim zdaniem tutaj powinna paść refleksja nad zjednoczeniem Polaków bo u nas nadal ważniejsza jest władza i pieniądze niż dobro kraju a my wyborcy dajemy temu przyzwolenie.
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomku,oczywiście , to niedosłowne porównanie. Mamy inne czasy, inne okoliczności - ale to samo historyczne miejsce - Rosję i las smoleński, w pobliżu Katyń. I dlatego użycie tego wyrażenia jest podkreśleniem wymiaru cierpienia, którego doznajemy po ponownej stracie wybranych naszego narodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykro mi jest czytać, że historia zatoczyła koło bo przykre jest porównanie tej katastrofy do tego co stało się w 1940 roku w Katyniu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.