Facebook Google+ Twitter

10 lat po wielkiej wodzie. Wielka powódź w Raciborzu, Opolu, Wrocławiu...

Zbliża się 10 rocznica wielkiej powodzi jaka nawiedziła południową część kraju w lipcu 1997 r. Najbardziej ucierpieli mieszkańcy Raciborza, Wrocławia, Opola, Rybnika oraz miejscowości położonych w korytach Odry, Nysy, Widawy.

Nadchodzi wielka woda


Pierwsza fala powodziowa przyszła z Czech. Wielodniowe ulewne deszcze podniosły stan Odry i jej dorzeczy do poziomu nie notowanego nigdy w historii. Poldery, zbiorniki retencyjne i kanały wypełniły się wodą, a stare wały przeciwpowodziowe budowane jeszcze przed wojną nie wytrzymując naporu wody, pękały jak piaskowe budowle tworzone przez dzieci na plażach. Woda zabierała wszystko co napotkała na drodze. Ludzie tracili dobytek wielu pokoleń, a w skrajnych wypadkach życie.  / Fot. Tomasz Jodłowski/Dziennik Zachodni

Tysiące ochotników starało się pomóc powodzianom w każdy możliwy sposób. Tragiczne apele kierowane do Polaków przez środki masowego przekazu zaczęły odnosić skutek. W punktach PCK rosły stosy koców, namiotów, środków piorących, higienicznych, czystej wody, żywności, ubrań. Telewizja przekazywała tragiczne relacje na żywo pokazując z powietrza ludzi stojących na dachach swoich posesji, rozpaczliwie wzywających pomocy.

Obowiązek, solidarność i współczucie dla ludzkiego nieszczęścia, wywołały u minie chęć natychmiastowej pomocy. Dysponując odpowiednimi środkami transportu udałem się do najbliższego punktu PCK oferując transport darów na tereny ogarnięte klęską powodzi. Widziałem ludzi starszych, młodych oraz małe dzieci, które w owym czasie pokornie stojąc w kolejce do punktu PCK, dzierżyły w rękach wielkie torby z kocami, wodą do picia, proszkami do prania czy pieluchami jednorazowymi. Siostry PCK uwijały się całą dobę przyjmując, segregując i spisując wszystkie dary. Dostawczego forda zapakowaliśmy po dach.

- Kierunek Racibórz - krzyknął do mnie szef punktu PCK w Gliwicach. – Jedź do domu opieki społecznej w centrum miasta, tam siostry zakonne prowadzące placówkę potrzebują pomocy... Jak dojedziesz oczywiście.
Miałem jeszcze zahaczyć o dom samotnej matki w Raciborzu.

Racibórz


 / Fot. Tomasz Jodłowski/Dziennik ZachodniJuż w okolicach Rud Raciborskich woda zalała drogę. Nie można było stwierdzić gdzie znajduje się krawędź jezdni. Pierwsze zabudowania w Rudach zalane były na wysokość ok. 50 cm od gruntu. Widząc ludzi na balkonach zatrzymałem samochód oferując żywność i wodę. Powodzianie z radością drżącymi z zimna rękami brodzili w wodzie odbierając ode mnie chleb, wodę i środki czystości. To pierwszy samochód z pomocą od początku powodzi – stwierdziła mieszkanka jednej z posesji.

Przedmieścia Raciborza. Deszcz leje bezustannie, zalane jest dosłownie wszystko. Tu już woda sięga ok. metra nad grunt. Obejścia domów całkowicie zdewastowane, osobowe samochody po szyby w wodzie, domy wydają się być opuszczone. Na zewnątrz meble, lodówki, telewizory na balkonach. Jezdnia jest wyżej, woda sięga do połowy kół. Jadę dalej do centrum. Obawą napawa mnie jedynie poziom wody na drodze, podnosi się to znów opada. Przejeżdżam przez most na Odrze, oczywiście nie widać koryta rzeki tylko wielkie jezioro wokół mostu.

Stare centrum miasta wygląda jak po wojnie. Wczoraj woda była wyżej. Wyraźna brudna linia wczorajszej wody kończy się na wielu elewacjach budynków na wysokości ok. 2 metrów. Smród jest nie do zniesienia. Docieram do domu opieki. Siostry już na mnie czekają. Wchodzę i ze zdziwieniem stwierdzam , że brunatna linia wcześniejszego poziomu wody kończy się pod sufitem parteru. Dziś sięga ok. 60 cm. Siostry przewiązały habity i brodzą w wodzie na bosaka. Przenosimy na górne piętra zawartość „dostawczaka”. W tej sytuacji zaskoczeniem dla mnie była oferta siostry przełożonej czy nie chcę się napić kawy. Pożegnałem się i ruszyłem w drogę do domu samotnej matki. Niestety, dom był zalany na tyle, iż nie można było podjechać do niego samochodem. Zostawiłem samochód w odległości ok. 200 m od budynku. Pracownice domu oraz przerażone matki samotnie wychowujące dzieci, brodząc w wodzie po pas, przenosiły paczki z pieluchami, proszki i kanistry w wodą. I tu okazało się, że to pierwsza pomoc. Wracając przez nowe dzielnice Raciborza widziałem setki ludzi w kolejkach pod beczkowozami czekających na wodę zdatną do picia. Nagle konsternacja - w jednej z kolejek zauważyłem Ryszarda Wolnego mistrza olimpijskiego z Atlanty w zapasach. Mistrz karnie stał w kolejce.

Wróciłem do Gliwic, nie wstępowałem do domu, od razu podjechałem pod punkt PCK. Załadunek i kierunek Opole.

Opole


W Opolu dary miałem dowieźć do centrum koordynacyjnego mieszczącego się w jakiejś szkole. Ludzie w centrum skrajnie wyczerpani spali na podłodze. Jakiś człowiek skierował mnie do dzielnicy Opola, która znajdowała się na wyspie Bolko. Przed wjazdem do dzielnicy zatrzymało mnie wojsko. - Tam się nie da przejechać – stwierdził oficer – jedzie pan na własne ryzyko.

Spróbuję. Woda zaczęła dostawać się do kabiny samochodu przez drzwi. Dojechałem do pierwszych domów. Rozpoczął się rozładunek. Woda wyraźnie zaczęła przybierać. Nagle pojawił się wojskowy gazik.
– Niech się pan zbiera z powrotem, bo za chwilę już Pan stąd nie wyjedzie – krzyczał wcześniej napotkany oficer.
Rozładunek przerwaliśmy w połowie. Ruszyłem w drogę powrotną. Gdzieś w połowie drogi samochód stanął. Woda wyraźnie zaczęła napierać na samochód. Wojskowi podczepili forda do gazika i pociągnęli za sobą. Odholowali mnie w miejsce położone na wzniesieniu. Po pewnym czasie samochód odpalił. Szybko z powrotem. W okolicach Kędzierzyna zauważyłem zalane zabudowania i ludzi stojących na dachu budynku. Droga była przejezdna ale budynki stały znacznie poniżej poziomu jezdni. Ludzie machali do mnie, ale deszcz i szum płynącej wody zagłuszał ich krzyki. Zatrzymałem się. Mężczyzna trzymając dziecko na ręku podszedł do samochodu za nim brodziła po pas w wodzie kobieta.

- Panie weź pan dziecko i żonę do Gliwic, do naszej rodziny – oczywiście zgodziłem się natychmiast.
W ciągu paru minut zebrało się wokół samochodu ok. 20 osób. Od początku powodzi nikt tu nie dotarł. Ludzie odcięci od świata wielką wodą byli skrajnie wyczerpani, spragnieni, głodni i zziębnięci. Dary pozostałe w samochodzie przyjęli ze łzami w oczach.

Bilans tragedii


 / Fot. Arkadiusz Gola/Dziennik ZachodniTakich kursów wykonałem jeszcze sześć. Na własne oczy widziałem jak śmiertelnym zagrożeniem może być powódź. Tragedia ludzi, którzy w kilka godzin tracą cały dorobek swojego życia, ich zrozpaczone twarze i bezsilność wobec żywiołu, pozostawia niezatarte wrażenie.

Powódź zebrała tragiczne żniwo:
55 ofiar śmiertelnych,
200 tys. osób ewakuowanych,
2592 zalanych miejscowości, 1362 całkowicie,
480 mostów zniszczonych,
1370 km dróg,
1100 km wałów przeciwpowodziowych.

W myśl zasady „Co cię nie zabije to cię wzmocni” mieszkańcy Raciborza, Opola, Wrocławia wyszli z tej tragedii wzmocnieni. Dwa tygodnie temu odwiedziłem Racibórz. Miasto jest piękne i zadbane, po powodzi tysiąclecia nie pozostał ślad. O tragedii przypominają jednak znaki pozostawione na niektórych elewacjach domów świadczące o tym, iż woda w 1997 roku sięgała do tego miejsca, nierzadko znajdujące się na wysokości ponad 4 metry nad powierzchnią gruntu.

Polecam również http://pl.wikipedia.org/wiki/Pow%C3%B3d%C5%BA_tysi%C4%85clecia
Zobacz też fotoreportaż Jolanty Paczkowskiej
Jak Nowa Sól przed powodzią się broniła...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+ Pozostaje tylko życzyć sobie więcej ludzi którzy w takich sytuacjach bezinteresownie niosą pomoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ dobrze napisane... ale czy wyciągneliśmy wnioski z tamtej powodzi i czy, gdyby fala przyszła teraz, obronilibyśmy się przed nią??

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) To były bardzo trudne chwile, kto przeżył, ten wie.
Czytaj też:, jak Nowa Sól walczyła (czemu się nie wyświetla?):
link ie_bronila_dziesiec_lat_po_30063.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.