Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21226 miejsce

10 lat temu zmarła Agnieszka Osiecka

Dziesięć lat temu odeszła Agnieszka Osiecka - wybitna pisarka, poetka, felietonistka, dziennikarka, autorka tekstów piosenek. Jej piosenki śpiewają wszyscy - od najmłodszych po najstarszych, pamiętających jeszcze dawne wykonania z lat sześćdziesiątych.

Fot. PAP/Witold RozmysłowiczAgnieszka Osiecka przyszła na świat w 1936 roku, w Warszawie. Młodość spędziła na Saskiej Kępie i jak sama zaznaczała, chciała, aby ta młodość trwała wiecznie. Jako studentka, na praktykach dziennikarskich w gdańskim "Głosie Wybrzeża", spotkała wybitnych ludźmi pióra : Mieczysława Jastruna, Arkadego Fiedlera, Stanisława Dygata. Pisząc teksty o kulturze, zetknęła się z teatrem studenckim Bim-Bom, Bogusławem Kobielą, Zbigniewem Cybulskim, Kaliną Jedrusik. Po ukończeniu studiów dziennikarskich rozpoczęła wieloletnią współpracę z warszawskim Studenckim Teatrem Satyryków. Jeden z "filarów" STS-u, Jerzy Markuszewski, pisał o niej: "Przed Agnieszką piosenka była traktowana wyłącznie w kategoriach rozrywki. Dopiero Agnieszka zrozumiała, że w tych melodramatach może zawrzeć bardzo wiele. Była pierwszą osobą z grupy, która ze swoimi piosenkami wyszła poza STS i dostrzegli ją profesjonaliści."

Pierwszą, najmocniejszą ideologicznie piosenką STS-u byli: "Kochankowie z ulicy Kamiennej" - śpiewani przez Sławę Przybylską. Jednakże smak prawdziwego sukcesu i popularności poczuła autorka po napisaniu "Okularników" - piosenki-manifestu pokolenia lat 60-tych. Za nią otrzymała pierwszą nagrodę na I Przeglądzie Polskiej Piosenki w Opolu w 1963 roku. Po sukcesie otrzymała propozycję prowadzenia audycji w Polskim Radio, dzięki czemu stworzyła wraz z Janem Borkowskim Radiowe Studio Piosenki. Następnie zrealizowała cykl programów autorskich w telewizji - "Listy Śpiewające" - piosenek o miłości, lekkim korespondencyjnym flircie, z których dowcipne i oryginalne powiedzenia przenikały do języka potocznego.

Liczne piosenki Agnieszki powstawały w podróży. Pisała: "Ja z podróży..." w jednym z utworów śpiewanym przez Marylę Rodowicz. Mówiło się o poetce, że wiecznie gdzieś wyjeżdżała, miała "dom w podróży". W roku 1972 Maryla Rodowicz wyśpiewała z ogromnym sukcesem "Małgośkę". Po przetłumaczeniu sztuki teatralnej Osieckiej na język rosyjski, rozpoczęła się jej długa przyjaźń z Bułatem Okudżawą. W latach osiemdziesiątych odwiedzała paryską "Kulturę", Piwnicę pod Baranami. Wtedy też powstawały jej utwory prozatorskie, m.in. "Biała bluzka" (zekranizowana z rolą Krystyny Jandy), czy "Czarna Wiewiórka". Pod koniec lat 80-tych napisała piękny cykl piosenek do "Sztukmistrza z Lublina" - sztuki opartej na twórczości Isaaca Singera, z muzyką Zygmunta Koniecznego, wykonywanych m.in. przez Annę Szałapak.

W "Listach Śpiewających" autorka pisała - "Umiem żyć z ludźmi" - i tę ideę realizowała do końca. W 1994 roku z Andre Hubner-Ochodlo założyła Teatr Atelier w Sopocie. Razem dokonali przekładu i adaptacji kilku dramatów, m.in. Taboriego i Singera. Do końca współtworzyła sopocki teatr, pomagając garderobianym, suflerom i zwykłym ludziom, "rozdając całą siebie" - jak wspominają o niej aktorzy - przyjaciele.

Zmarła 7 marca 1997 roku. Jej twórczość propaguje córka Agata w założonej przez siebie fundacji "Okularnicy".

Tekst na podstawie: "Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką" - Zofia Turowska, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003; "Rozmowy w tańcu" - Agnieszka Osiecka, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2005, "Na początku był negatyw" - Agnieszka Osiecka, wyd. TENTEN, Warszawa 1996.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za uzupełnienie - przypomnienie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Osiecka jako poetka, jako artystka... - trzeba pamiętać...

W 1970r. Łucja Prus wraz ze Skaldami wyśpiewała piękną piosenkę "W żółtych płomieniach liści". To jeden z tekstów Osieckiej. Ileż tam naszej codzienności – takiej, przed którą czasem staramy się uciec, ukryć przed sobą i innymi. I ja żegnałam nieraz kogoś, / i powracałam już nie taka,/ choć na mej ręce lśniła srogo / obrączka srebrna jak u ptaka. Powroty, które już nie są powrotami tych samych osób. Bo coś się zmienia – może serce, a może sposób myślenia. Słuchając tej piosenki, można pomyśleć o emigracji, o zdradzonej miłości albo o ideałach, które wyblakły już dawno w ognisku codzienności. Dla każdego jest tam miejsce.

Podobnie jak każdy bywa czasem „na zakręcie”. Inaczej widzi się realia życia, a przez dziesiątki lat zmieniała nas historia. Ci, którzy się sprzeciwiali systemowi, zawsze byli z tyłu. Drugim, żyło się zwykle lepiej. Potem, gdzieś przy smużce dymu z papierosa, lakoniczne podsumowania: Moje prawo to jest pańskie lewo./ Pan widzi: krzesło, ławkę, stół, / a ja - rozdarte drzewo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie, że napisałaś, przypomniałaś...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.