Facebook Google+ Twitter

10 powodów dla których promuję demokrację bezpośrednią

Demokracja ma kilka odmian - podstawowe to przedstawicielska i bezpośrednia. Jest co najmniej dziesięć powodów, dla których powinniśmy zastąpić demokrację przedstawicielską (DP) demokracją bezpośrednią (DB).

Wiceprezydent i minister gospodarki Szwajcarii Doris Leuthard. / Fot. PAP/Tomasz Gzell1. W systemie demokracji przedstawicielskiej decydującą rolę odgrywają nie rozsądek lecz emocje. Specjaliści od marketingu twierdzą, że w handlu pierwsze wrażenie jakie wywołuje sprzedawca i jego towar to 95 proc. sukcesu sprzedaży. Jakość wyrobu to pozostałe 5 proc. Dokonując wyboru naszych przedstawicieli również kierujemy się przede wszystkim tzw. wrażeniem: Jak się dany kandydat prezentuje? Jaki ma głos? Jak wygląda, etc. To, co reprezentuje: jaki ma program, jaki ma system wartości, ma znaczenie drugorzędne, marginalne.

2. Elity polityczne w systemie DP nie potrafią ze sobą współpracować, ustawicznie z sobą
rywalizują.
Dzielą obywateli na tych „dobrych”- swoich zwolenników i „złych” – popierających konkurencję. Nie potrafią jednoczyć obywateli wokół wspólnych problemów. Sytuacja jest analogiczna jak w rodzinie z rozpadającym się (skłóconym) małżeństwem. Rodzice walczą o względy swoich dzieci mówiąc im: Zobaczcie jaki Wasz ojciec (matka) jest zły (-a)? Zobaczcie jaki (-a) ja jestem dobry (-a)? Przekupują je łakociami i co jakiś czas pytają: Kogo kochacie bardziej - mamusię czy tatusia?

3. System DP powstrzymuje sprawujących władzę przed podejmowaniem potrzebnych strategicznych, lecz niepopularnych decyzji. System sprzyja podejmowaniu bieżących populistycznych przedsięwzięć. Takich, które dają im wysokie notowania pomiędzy wyborami i pozwalają chwalić się sukcesami w kampaniach wyborczych.

4. Ugrupowanie polityczne, które chce odnieść sukces wyborczy w systemie DP i zdobyć władzę, musi obiecywać wyborcom, niekoniecznie realną, "kiełbasę wyborczą" co powoduje wzrost zadłużenia publicznego. Za składanie obietnic bez pokrycia nie grożą im żadne konsekwencje. Zwycięskie ugrupowanie polityczne za niedotrzymanie obietnic przedwyborczych obarcza winą koalicjanta (-ów) oraz konkurentów. By przynajmniej częściowo spełnić przedwyborcze obietnice zaciąga w imieniu wyborców kredyty. W efekcie dług publiczny w systemie DP rośnie lawinowo.

5. W systemie DP dobro wspólne nie jest dla sprawujących władzę najważniejsze! Korzystanie z usług pośredników ma wadę wrodzoną. Pośrednik załatwia sprawy zleceniodawcy ale jednocześnie dba o swoje interesy. Nie można oczekiwać by dla pośredników (przedstawicieli) ludowych wyłanianych w demokratycznych wyborach najważniejsze było dobro wspólne, a dobra osobiste były na drugim miejscu. Taka postawa jest sprzeczna z ludzką naturą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

"Albo co to za argument że 70% Szwajcarów jest zadowolonych ze swojego ustroju"

Taki był wynik jednego z sondaży przeprowadzonych w Szwajcarii. Pytano Szwajcarów o to, z czego są zadowoleni i co ciekawe na pierwszym miejscu znalazł się ich system polityczny, a nie np. słynne na całym świecie banki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Zwolennicy JOW-ów np.zebrali 750 tysięcy podpisów rządających referendum w swojej sprawie i... nasi przedstawiciele trzymają je od kilku lat w magazynie (koszu). Nie zgodzą się na żadne ryzyko ograniczania ich uprawnień i przywilejów."

Dziękuję, że Pan o tym wspomniał. Zamierzam o tym napisać w kolejnym artykule, który ukaże sie niebawem w w24. Będzie tam też o prawie do referendum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze Twoja uwaga jest trafna. Szwajcarzy w referendum zarządzili obowiązkową wielką koalicję rządową. Wszystkie partie które mają poparcie co najmniej 10% MUSZĄ utworzyć koalicję. Ich rządy nie zmieniają się co wybory. Trawją kilka kadencji w niezmienionym składzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pytanie do Autora.

Wśród powyższych 10 - ciu punktów nie zauważyłem odniesienia do " politycznej" wymiany kadr po wyborach na niemalże wszystkich szczeblach administracji oraz w spółkach z udziałem skarbu państwa. To jest - przynajmniej w Polsce - istotny powód niewykształcenia się apolitycznej, profesjonalnej kadry urzędników państwowych. Czym szczyci się np Szwecja, pomimo swojej DP.
DB wydaje się nie być zabezpieczeniem w tym zakresie również, bo trudno mi sobie wyobrazić referenda w sprawie każdego "stołka". Ale może się mylę..?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.06.2009 22:53

>> Nie ma możliwości praktykować DB w czystej postaci.

A wiec jednak nie można? Bo mi się wydaje, że właśnie większość krajów ma coś pośredniego między DP a DB. Społeczeństwo ma tak samo prawo do referendum, odwołania przedstawicieli, inicjatywę ustawodawczą. Tylko, że ludzie muszą tego naprawdę chcieć.

>> My mamy fikcyjne prawo...
według http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_lokalne jednak można je przeprowadzić. Choć ja się nie znam i wymądrzać się nie będę. Wikipedia to nie najlepsze źródło. Z tego co tam jednak napisano to można odrzucić tylko ze względów formalnych (np brak wystarczającej ilości podpisów) albo gdy prowadzi do rozstrzygnięć sprzecznych z prawem. Sprawę może wtedy zająć się sąd Administracyjny. A ze to działa mogę sam potwierdzić bo w niedalekim mieście niedawno odbuło się referendum o odwołanie rady miasta zwołane przez społeczeństwo. Trzeba tylko chcieć.

A w DP to nikt nie patrzy na ręce? Dlaczego nie odniesiesz się do głównego argumentów z idiotami?

Dodam, że niektóre punkty są wprost śmieszne. Np 8. Wybierając przedstawiciela nie uczymy się na własnych błędach? Albo co to za argument że 70% Szwajcarów jest zadowolonych ze swojego ustroju, który zresztą jak sam przyznajesz jest tylko po części bezpośredni?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma możliwości praktykować DB w czystej postaci. Ktoś musi załatwiać bieżące sprawy. W Atenach tzw. Radę "500" losowano w Szwajcarii wybierają ale ustalają dla nich warunki "pracy i płacy" oraz cały czas patrzą im na ręce.

My mamy fikcyjne prawo do referendum zapisane w 4 art. Konstytucji. Musimy mieć jednak na to zgodę naszych przedstawicieli(?). Zwolennicy JOW-ów np.zebrali 750 tysięcy podpisów rządających referendum w swojej sprawie i... nasi przedstawiciele trzymają je od kilku lat w magazynie (koszu). Nie zgodzą się na żadne ryzyko ograniczania ich uprawnień i przywilejów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.06.2009 22:09

Ciekawe. Z jednej strony uważasz ze ludzie to idioci bo wybierają kogoś na podstawie kiełbasy wyborczej, kogoś kto chce się tylko kłócić i ładnie wyglądać. A z drugiej uważasz że ci idioci będą podejmować dobre decyzje?

A Szwajcaria to średni przykład bo tam tylko w pewnym stopniu mamy DB. DP tam także ma się świetnie.

Poza tym chyba zapominasz, że w Polsce istnieje także instytucja referendum i społeczeństwo samo może do niego doprowadzić. Więc jeśli się chce to i u nas też można.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wizja piękna, ale to utopia. Poza Grecją starożytna raczej nie praktykowana?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.