Dzień Bez Samochodu to najlepszy moment na właściwe ukierunkowanie toku myślenia rozleniwionych kierowców. We wtorek mieli wyjątkową okazję, by skorzystać z bezpłatnego kursu częstochowską komunikacją miejską za okazaniem motorniczemu bądź kierowcy ważnego dowodu rejestracyjnego swojego samochodu... a niestety skorzystali tylko nieliczni.
Proekologiczne korzystanie ze zbiorowej komunikacji miejskiej niestety, nie weszło jeszcze w krew naszym rodakom. Akcja "Dzień Bez Samochodu" odsłoniła także prawdziwe oblicze słabej komunikacji miejskiej. Właściwie nic się nie zmieniło na drogach "świętego miasta" - te same jak co dzień korki, ogromny ruch na drogach i do tego nieustająca wrzawa uliczna. Skorzystać z darmowego przejazdu mogło nawet 40 tysięcy osób - na tyle pozwalała
refundacja biletów miejskich przez częstochowskich włodarzy (jednostkowa cena normalnego biletu miejskiego to 2,50 zł). Nadal jednak MPK Częstochowa nie jest w stanie stwierdzić ilu kierowców przyłączyło się do tej akcji. Sądząc jednak po wtorkowych korkach tak naprawdę z akcji skorzystało niewielu.
W czym możemy upatrywać przyczyn tak słabych wyników wtorkowej akcji? Czy rzeczywiście chodzi tutaj o ludzką mentalność, wygodnictwo, przyzwyczajenie do starych nawyków, słabą edukację proekologiczną czy problem ma głębsze podłoże? Czy jednorazowe "popisowe wyłożenie grubej kasy" jest w stanie rozwiązać narastające problemy komunikacyjne Częstochowy?
Wyniki wtorkowej akcji to przede wszystkim konsekwencja bezradności lokalnych władz, które w niewielkim stopniu starają się o poprawienie miejskiej infrastruktury drogowej. Pytam: gdzie są obwodnice, ścieżki rowerowe, jak często kursują miejskie autobusy, tramwaje, ile pozostało jeszcze "rentownych" linii PKP i czy rzeczywiście nie ma innych sposobów na ograniczenie w Częstochowie ruchu samochodowego? Bo zamykanie kolejnych miejskich dróg przed samochodami nie stanowi jak na razie żadnego skutecznego rezultatu w walce z korkami.
Jeżeli stać miasto na szastanie pieniędzmi pochodzącymi z podatków, to powinno być stać również częstochowskich włodarzy na bardziej abstrakcyjne myślenie, lepsze spożytkowanie pieniędzy obywateli i poprawienie w końcu jakości, liczby dróg oraz połączeń lokalnych. Może wtedy tak naprawdę będziemy mogli mówić o sensie przyłączania się miasta do europejskiej inicjatywy Dnia Bez Samochodu i nawoływania do korzystania z darmowej w tym dniu komunikacji miejskiej. Może wtedy refundowanie biletów miejskich będzie skutecznym lekiem w walce o ochronę środowiska. Póki co, na ten czas i obecne warunki infrastruktury drogowej, bezmyślne pompowanie kasy w komunikację miejską nie przyczynia się do racjonalnego rozwiązania narastającego ruchu samochodowego w mieście.
Źródło:
Trudno bez auta...