Zwycięzcą trzeciego konkursu 58. Turnieju Czterech Skoczni został Gregor Schlierenzauer, sprawiając sobie idealny prezent na cztery dni przed swoimi dwudziestymi urodzinami.
Młody Tyrolczyk oddał skoki na odległość 130 i 122,5 metrów. Wyprzedził drugiego, Simona Ammana, (128,5 m i 117,5 m) aż o 13,3 punktów oraz trzeciego Janne Ahonena (128 m i 117,5 m) o kolejne cztery dziesiąte. Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.18)
Wiek: 22 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Zwoliński 04.01.2010 06:36
Schlierri pokazał prawdziwą klasę, a jeśli chodzi o Polaków, to Małysz rzeczywiście w porównywalnych warunkach skacze podobnie jak czołówka, co mogliśmy zaobserwować w II serii. Brawa też dla Stocha, którego 118,5 m w drugim skoku było przecież trzecią odległością w tejże serii.
Seweryn Lipoński 03.01.2010 20:21
Zwycięstwo Schlierenzauera w pełni zasłużone, bez żadnych wątpliwości. A jeszcze milszy prezent może sobie sprawić, jeśli wygra w Bischofshofen. Ogólnie jest ciekawa sytuacja, bo nawet wtedy może przegrać w turnieju z Koflerem. Nie przypominam sobie sytuacji, by ktoś wygrał trzy konkursy, a nie wygrał całego turnieju... Wprawdzie był Yukio Kasaya z Japonii, ale on akurat w ogóle zrezygnował ze startu w czwartym konkursie.
Na miejsca Polaków bym tak nie narzekał. Siódme miejsce Małysza w obecnej formie to zupełnie dobry wynik. (Wiem, wiem że Kruczek i sam Małysz powtarzali ostatnio, że ponoć "w równych warunkach" prezentuje poziom taki sam jak Schlierenzauer i Ammann. Ale ostatnie konkursy dobitnie pokazują, ile to ma wspólnego z prawdą).
Stoch rzeczywiście zajął trzecie miejsce w kwalifikacjach, ale trzeba pamiętać, że jest z nich wyłączona cała czołowa "10" PŚ. Swoją drogą to mocno kontrowersyjne rozwiązanie, wprowadzone kilka lat temu. Zwycięzcą kwalifikacji zostaje bowiem zawodnik, który najczęściej wcale tych kwalifikacji by nie wygrał, gdyby liczyła się do nich czołówka. A polscy dziennikarze emocjonują się np. właśnie tym, że Stoch zajął trzecie miejsce w kwalifikacjach, by potem rozczarować się podczas konkursu, gdy zajmuje pozycję w drugiej dziesiątce...
Kiedyś do kwalifikacji liczyła się też cała czołowa "15", choć miała zapewniony awans, i nikomu to nie przeszkadzało. A pozwalało uniknąć bałaganu.
Czekam z niecierpliwością na Bischofshofen. Zapowiada się ciekawy pojedynek Gregor-Kofler.
FC Barcelona nie obroni mistrzostwa? Druga porażka w sezonie [Wideo]
(odsłon: +5054)