
Hurra, zbliżają się święta! Barwne materiały reklamowe wielkich sieci handlowych, fruwają już na wietrze wokół mojego domu. Jest pięknie!
Handlowcy rozpoczęli świąteczną batalię o klienta.
Nieustannie i natrętnie różne hipermarkety częstują mnie kilogramami
bajecznie kolorowego papieru, który nijak nadaje się do spalenia w kominku, a i
czasy rwania na kawałki, celem powieszenia na gwoździu, na drzwiach WC,
bezpowrotnie (oby!) minęły. Zawsze można mieć nadzieję, że życzliwy wiatr
przegoni zagubioną gazetkę reklamową pod ogrodzenie sąsiada, ale ten przecież również
modli się o korzystne wiatry. Summa summarum mam problem.W walce o palmę pierwszeństwa w zniechęcaniu mnie do odwiedzania narosłych wokół gdańskiej obwodnicy sieci handlowych, prym wiodą Géant i IKEA. Oto bowiem, obsługujący owe firmy „reklamonosze”, w sposób szczególny upodobali sobie ogrodzenie mojego, stojącego na rozdrożu, domu. Opłacane za roznoszenie druków ekipy młodych ludzi, wpychają między szczeble płotu spore pakiety takich samych gazetek i … odchodzą w poczuciu dobrze wykonanego zadania. Po drodze na zasłużony odpoczynek wrzucają za ogrodzenia innych domów pozostałe gazetki, a wiatr ochoczo roznosi je po osiedlu.
Tymczasem ja, spoglądając z rozrzewnieniem na widniejąca na moim ogrodzeniu naklejkę „Czysty Punkt” (oznaczającą zakaz pozostawiania pod moim domem druków reklamowych), zabieram powierzone mi paczuszki i nie przeglądając ich wrzucam do plastikowych worków, w których wędrują na wysypisko. Czasami tylko moje czteroletnia córeczka chwyci za dziurkacz i z zapałem rozpoczyna produkcję konfetti.
Konfetti! Do głowy przyszedł mi szatański pomysł… A gdybym
teraz ja, tak dla równowagi, przypomniała hipermarketom o karnawale! Gdyby tak
miliony kolorowych papierków z rodzimych reklamówek, wyprodukowanych rączkami gdańskich
przedszkolaków pokryły sklepy Géant i
IKEI? Byłoby pięknie!
Ogrodzenie mojego domu jest oznaczone symbolem zabraniającym zaśmiecanie posesji drukami reklamowymi i nikt go nie honoruje, moje prawo wyboru jest nieustannie naruszane. Na drzwiach wspomnianych sklepów nie widziałam zakazu rozrzucania karnawałowego konfetti …
Krótko mówiąc – co mi zrobią, jak mnie złapią?
Zobacz także:
Artykuły
(97)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.94)
Wiek: 3 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: Swoją przygodę z dziennikarstwem obywatelskim zaczęłam od tego portalu:), potem serce oddałam mmmojemiasto.pl :), teraz czas na kolejny krok naprzód:)
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Ostanówko 28.11.2006 14:00
Super artykuł. Jak widzę ludzi rozdających ulotki to zazwyczaj wezmę aby przy najbliższym koszu pozbyć się jej. Może dam zarobić parę groszy... Ale jeśli ktoś ma naklejkę "Czysty punkt" to jest przegięcie gdy tego nie szanują. (+)
Autor usunął profil 27.11.2006 18:23
Zgadza się mnie też wkurzają reklamy i wszelkiej maści akwizytorzy wciskający kit, ale przyjmuję to z dobrodziejstwem inwentarza. Tekst i pomysł bardzo dobry.
Ewa Kowalska 25.11.2006 21:48
Grzegorzu, a nie uważasz, że to jest przejście ze skrajności w skrajność? Ja nie neguję sensu istnienia materiałów reklamowych, nie w ten sposób !
Autor usunął profil 23.11.2006 23:24
Teraz pewnie na jakiś czas mniejszy problem jak Poczta Polska się zbuntowała i nie roznosi ulotek. Faktycznie uciążliwe są te reklamidła zaśmiecające nasze klatki schodowe. Sam także wyrzucam te papierzyska hurtowo na śmietnik, żeby nie walały się po całym osiedlu - u mnie króluje real , geant, media markt oraz praktiker. Starajmy się jednak zrozumieć także sieci handlowe, one walczą o byt i przetrwanie, a konkurencja na rynku spora. Taki to już kapitalistyczny świat. Uważam, że mimo wszystko to lepsze niż "ogonki rozwiniętego socjalizmu" i walka o karpia i szynkę na święta. Szybko zapominamy o minionych czasach, gdzie półki w sklepach były puste. Świat socjalizmu był za to wolny od ton ulotek reklamowych.
Krzysztof Baraniak 22.11.2006 17:22
Uśmiałem się nieźle...to jaki sklep najpierw atakujemy? Proponuje jeszcze zostawić jakiś slad zeby wiedzieli ze to W24:D cos w stylu "bylismy tu i wrocimy";) jasne ze +
Andrzej Albiniak 22.11.2006 16:15
Ewo, świętny tekst, ale dodaj: "który nijak [nie] nadaje...", bo szkoda by ten szczegół burzył rytm artykułu. I widzę, że pojawiło się sporo plusów, czyżby i za to oberwę, że zaczeto je stawiać.
Ewa Kowalska 22.11.2006 14:21
O!! I tej wersji będziemy się trzymać!:) Do końca :)!
Mir Nalezińskí 22.11.2006 14:14
Oczywiście, owe kolorowe krążki nalezy rozsypywać nie pod hasłem śmiecenia, ale świętowania. Młodożeńcom też sypie sie to i owo przed kościołem i nie jest to śmiecenie...
Paulina Plizga 22.11.2006 13:48
Ewo świetny tekst !no i pomysł z konfetti chyba poruszył czytelników,co zupełnie zrozumiale-bo i ja chętnie przyłączyłabym się do rzucania konfetti w kierownika sklepu....ha ha ...żarty żartami ,ale należy pamiętać ,ze rzucenie konfetti na drogę publiczna to po prostu zaśmiecanie,wiec jeśli już to "przysypujmy" wnętrze sklepu,zapewniając tym samym szampańską zabawę załodze placówki...Niech żyje baaaaaaal! :D
Krzysztof Olejniczak 22.11.2006 12:27
zróbmy taką akcję... :) tego samego dnia, o tej samej godzinie w różnych miastach Polski... zaprośmy na akcję władze samorządowe i pokażmy/powiedzmy im co nas boli... ;p :D
Koko koko i nic nie spoko. O objeździe premiera po Polsce
(odsłon: +438)