Pozycja materiału w rankingach:
– Dwa lata byłem murzynem – tak mówi absolwent wydziału filologicznego łódzkiej wyższej uczelni. – Na początku czułem się jak szmata, ale szybko mi przeszło. Brałem wszystko: magisterki, prace licencjackie i semestralne... Rocznie w komputer wklepywałem ponad trzydzieści dzieł. Nawet jeden doktorat mi się trafił. I właśnie na nim się poślizgnąłem...
Zamiast godzinami ślęczeć nad książkami w bibliotece uniwersyteckiej, wielu studentów wybiera znacznie łatwiejszy, choć droższy sposób na zdobycie pracy naukowej - zamawiając ją u murzyna.
O Grześku myślałem jak o bezczelnym smarkaczu. Ja, idealista, człowiek z akademicką misją, miałem pisać za pieniądze?! Przez miesiąc nie przychodził na moje ćwiczenia. I słusznie. Po miesiącu jednak sam do niego zadzwoniłem. Rozchorował mi się syn. Leczenie miało być długie i kosztowne. Odkładaliśmy na mieszkanie, bo gnieździliśmy się w wynajmowanej kawalerce. Pieniędzy z uczelni czasem nie starczało nawet na chleb z masłem. Na leki poszły oszczędności, a na dodatek zaczęło się psuć między mną a Kaśką. Żona coraz głośniej wyrażała swoje opinie na temat moich dochodów, wyzwała od nieudacznika. Wyprowadziła się do rodziców.
Organizacja to podstawaZobacz także:
Sortuj komentarze:
Alicja Samborek 27.02.2007 17:18
Ten, który pisze zarabia na głupocie innych. Natomiast Ci, którzy nie chcą napisać swojej pracy okazują się ludźmi bez charakteru.
Marcel Chomiczewski 26.02.2007 12:56
Ze stronu studentów to braku dyscypliny jak i wewnętrznego imperatywu moralnego. Ze strony "murzynów" to zwyczajny skok na kasę, w końcu nadal funkcjonuje hasło "pierwszy milion trzeba ukrasc", z kolei osoba która z powodów losowych pracy napisac nie może, stoi przed grubą decyzją - zostac rozstrzelanym, czy samemu strzelac.
Maciej G. Krasny 26.11.2006 10:47
"Mam biznes, który nam obojgu (..)" --- i to mówi facet do faceta... Obojgu... No, chyba że po zmianie płci...
Mir Nalezińskí 24.11.2006 14:32
Jak ocenić kupowanie/sprzedawanie prac magisterskich? Przecież nic nikczemniejszego wśród inteligencji chyba nie może być biorąc pod uwagę masowość zdarzeń i nonszalancję! To chyba tylko studencka prostytucja może być bardziej naganna. Już nawet nie chodzi o karalność i karanie owych studentów i pomagierów, ale ETYKA! Jeśli dopuszczamy takie hece w Polsce, nie ma większego napiętnowania, wielu profesorów ściąga cudze prace a Temida specjalnie nie jest wobec nich surowa, to znaczy, że Polska upada moralnie. Dodając innego typu upadki (młodzieżowe molestowania, współpraca policji z gangami, łowiectwo skórne wśród lekarzy) to pytam - czy już Polska jest na dnie moralnym czy jeszcze można nieco bardziej upaść?
A jak do tego dodam nasze podwórko - z jednej strony artykuły omawiające wydarzenie bez jakiejkolwiek własnej myśli, bez cegiełki od siebie, a zamieszczonee na W24 z jednej strony, zaś z drugiej - omówienie faktu, skomentowanie i dodanie pewnego pomysłu i szarpanina o każde słowo i pogląd, aby to zamieścić - z drugiej strony, to już sam nie wiem - gdzie nasza etyka?
W życiu nie podszyłem się pod innego autora, każdy artykuł ma pewien pomysł lub dowcip (z którym można dyskutować) i muszę się przepychać przez spiętrzone trudności tłumacząc, że mam jakieś inne zdanie. A ktoś machnie przepisanko BEZ jakiejkowiek własnej myśli i... zamieszczono.
Mateusz Śliwa 24.11.2006 14:05
Całe szczęście w tym ze nie pisał prac z medycyny... choć nie wątpię w to że mamy w Polsce wielu takich specjalistów...
Oliwia Piotrowska 24.11.2006 11:27
"zamawiając je u murzyna" bosz, kto to puścił ?!
Alicja Karłowska 24.11.2006 11:19
Są ludzie, którzy zarabiają na pisaniu prac innym. Pamiętam kiedyś burzliwą dyskusję w grupie znajomych. Była mowa o człowieku, który swego czasu napisał kilka prac komuś (ale nie były to mgr). Twierdził, że skoro ma wiedzę, to dlaczego ma na niej nie zarabiać...
A że studia juz dawno przestały być czymś elitarnym, fakt. Jednak pamiętać trzeba, że jeśli ktoś nie ma talentu i wiedzy, tylko spryt i pieniądze, bez względu na to ile będzie miał kwitów i dyplomów w kieszeni, pozostanie tylko mizernym, głupawym oszustem...
Krzysztof Karczewski 24.11.2006 10:56
Straszne. Lecz cóż, prace wszelakie zawsze w CENIE, wszak o kasę się tu rozchodzi. Jakby polscy intelektualiści zarabiali jakąś rozsądną kasę to inaczej by to wyglądało. Najgorzej zawsze mieli humaniści!
Paweł Wężyk 24.11.2006 09:34
wydaje mi się, że mniej! To jest smutne. Ci którzy samodzielnie pracowali z większym lub mniejszym powodzeniem muszą czuć się oszukani. Są próby walki z tego typu praktykami, ale efekty jak widać mizerne.
Ruda Śląska. Waserturm na Rozamundzie [Zdjęcia]
(odsłon: +464)