Pozycja materiału w rankingach:
"Tak, kupiliśmy Weronikę, nie zabierajcie nam jej" - Takie słowa usłyszeli policjanci, którzy przesłuchiwali młode małżeństwo ze Śląska, podejrzane o kupienie dziecka.
"Kupiliśmy Weronikę..." Zobacz także:
Artykuły
(909)
Galerie
(230)
Średnia ocen
(4.09)
Miejscowość: cały kraj | Kraj: Polska
O mnie: Piszę, czytam, obserwuję.Recenzuję książki i spektakle teatralne, przeprowadzam wywiady. Interesuje mnie człowiek,otaczający świat i mnóstwo innych spraw.Jestem w centrum interesujących wydarzeń. ewakrzysiak@interia.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Jenner 08.02.2010 16:08
W artykule Ewy nie mamy do czynienia z surogatką, "wypożyczającą" brzuch, tylko z ciężarną dziewczyną, zdecydowaną oddać dziecko "z wpadki"do adopcji. Jedynym przestępstwem rodziców adopcyjnych było ominięcie przepisów, zamykających im drogę do adopcji. A z tymi przepisami na pewno jest coś nie tak, jeśli noworodki wciąż trafiają do śmietnika...
Ewa Krzysiak 07.02.2010 13:11
Uważam, że ważne jest tutaj zdanie każdego z nas, bo każdy może widzieć sprawę z innej strony. Każdy z nas może poruszyć istotny problem.
Urszula Michałowska 07.02.2010 10:38
Kiedy matka chce ustalić ojcostwo dziecka robi test DNA, wyniki tego badania są wystarczającym dowodem by wystąpić o uznanie ojcostwa i alimenty na dziecko. Jezeli matka zastepcza miała zainplantowaną zygote dwojga rodzicow, którzy ja tylko "wynajeli do noszenia ciaży" to znaczy, że biologicznymi rodzicami jest ta para, z której pochodzi materiał genetyczny. Czy oznacza to, że matka zastępcza będzie miała prawo wystąpić o alimenty od obojga rodziców? Co bedzie kiedy dziecko poczęte z takiego układu okaże się obarczone chorobą genetyczną, czy wtedy surogatka powie: to i tak moje dziecko przecież je wynosiłam. Czy dziecko poczęte w taki sposób, odziedziedzicza cechy rodziców biologicznych i jest podobne do nich zewnętrznie? Tak! Więc jak się czuje ta osoba, która przyjeła cudze dziecko do swojej macicy na dziewieć miesięcy i nie ma zamiaru go oddać?
Andrzej Tonderski 07.02.2010 09:48
Kochani, nie wiem czy mam prawo wypowiadać się w tej sprawie. Sam mam SWOJE (jestem tylko facetem i nie robiłem testów DNA) dzieci a o sprawy adopcyjne otarłem się w przypadku dwójki przyjaciół. Zupełnie różnych światów wartości, kultur, religii. Wiele rzeczy w tych dwóch przypadkach było różnych. Ale przynajmniej jedna była taka sama, i jak bardzo istotna zarówno dla rodziców jak dla dzieci - EMOCJE. Ten olbrzymi ładunek wahań emocjonalnych przy podejmowaniu decyzji, przy wychowywaniu dzieci, rozwiązaywania konfliktów był dla mnie porażający. Zarówno 'chłodny i opanowany' Szwed, jak i gorąca i wybuchowa Wietnamka tak samo reagowali na sprawy związane z adopcją ich dzieci. I obydwoje wraz z partnerami chcieli dla swych dzieci jak najlepiej. Ja się przyznam, że po tych doświadczeniach opuściłem pokornie głowę, i tak jak w wielu przypadkach mam swoje zdanie, tak w przypadku adopcji uważam, że temat mnie przerasta. I dopóki nie zaznam smaku tego co się z tematem wiąże, będę powściągliwy. I z wielkim uznaniem będę zawsze patrzył na rodziców adopcyjnych.... Nawet jeśli przydarzają się im jakieś słabości i błędy. Wiele głosów w tej dyskusji też wyraża się z uznaniem o rodzicach chcących stworzyć dziecku bezpieczny dom. Dzięki za to. A tych, którzy czasami zbyt łatwo oceniają i krytykują proszę o refleksję. Nie zmianę zdania - REFLEKSJĘ.
Jadwiga Kowalczyk 07.02.2010 07:51
A tu - jak sie w naszym kraju ułatwia życie przyszłym matkom, aby zycie ich dzieci było "godne" od samego poczęcia. Zgroza!
http://biznes.onet.pl/znowu-nowe-becikowe-2010,18490,3172577,1,news-detal
Ewa Żuchowska 07.02.2010 00:05
Sąd jest Sądem, prawo jest prawem - a gdzie w tym wszystkim dziecko?
Mam takie samo zdanie, jak Marta Jenner. Sąd zachował się po ludzku. W końcu! Choć raz, bo na sprawiedliwość rzadko można liczyć. I mimo tego, że tym sposobem Sędzia jakoby dał przyzwolenie na to, żeby kolejne takie rzeczy miały miejsce, to bezwzględnie kierował się dobrem dziecka.
Ja bym wolała, żeby ono miało kochający dom, niż było kołysane przez Panią z domu dziecka, albo tułało się po wielu rodzinach zastępczych,
I powiem jeszcze, że to dobry wstęp do materiału o procedurach adopcyjnych.
Autor usunął profil 06.02.2010 23:00
W meandrach życia zaklęte i niezbadane są odruchy ludzkiej natury, tym gorzej się dzieje i dziać będzie dla dzieci, do czasu jak nie ujednolici, uprawomocni się tego problemu. Tak problemu, gdyż - to nie jest dramatyczny problem!
Rafał Gdak 06.02.2010 22:20
Dramat - z jednej strony kulawy system adopcyjny i momentami odrealnione prawo rodzinne z drugiej, uprzedmiotowienie dziecka...
Bogusława Kindel 06.02.2010 22:16
To problem ogromny wszystkich stron. Małżeństwa, które nie może mieć dzieci. Dziewczyny, która przez bezmyślność , zaszła
w ciążę. A największy to ma niewinne dzieciątko. Handel żywym towarem jest niedopuszczalny i karalny. Sąd postąpił żle, po powinien strzeć prawa - niestety "Temida jest ślepa". Jednak najgorsze w tym wszystkim jest "Prawo i ustawy".
Co to znaczy, że małżeństwo ma niski staż, czy niskie dochody. Gdyby małżeństwo mogło mieć dzieci, to by je miało i nikt - ani Minister Sprawiedliwości, ani Prezydenta ani Premier by się ich losem nie interesowało - nawet gdyby przymierali głodem.
Gdyby dziewczyna urodziła dziecko, wychowywałoby się w gorszych warunkach (nie tylko materialnych) i nikogo by to nie interesowało. To Prawo, Przepisy Adopcyjne - jest beznadziejne. To nie sprawy materialne winne decydować o adopcji.
A prawość, miłość, szacunek i zgoda w rodzinie - która chce dziecię adoptować. Mam wrażenie, że wszystkie ustawy - uchwalane są przez nieczułych, nie w pełni uświadomionych i mądrych mężczyzn. A może po prostu za mało jest we władzy kobiet...I jest tak jak widzimy...
Bornholm z roweru widziany. Fotorelacja z podróży. Część 1
(odsłon: +846)