Szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys została skazana na karę grzywny za udział w manifestacji w obronie Domu Polskiego w Iwieńcu 10 lutego. To kolejny wyrok na członka kierownictwa nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 16.02.2010 21:13
Właśnie, jesteśmy karmieni jednorodną papką. Musi być przecie gładko i jednoznacznie. Kto się wychyli to be lub lub pałą wyrównamy! Warto zwrócić uwagę na słowa Pani Jadwigi i Pani Anny. A Karta Polaka też jest rozmaicie odbierana w obcych państwach, nie mówiąc, że wzbudza kontrowersje również w naszym kraju.
Niedawno czytałem artykuł i wywiad na stronie ambasady Białorusi. Nie chcę się silić na więcej, np. procent poparcia dla Łukaszenki wśród członków tego państwa.
Może jednak nasz przykład nie jest wszędzie zaraźliwy? Może nie wszędzie wzbudza to taki entuzjazm jak u nas i na zachodzie! Widocznie jeszcze nie dojrzeli!
Adam Podgórski 16.02.2010 20:48
Ludzie, Białoruskie nasz biją! - chcialoby sie zacytowac, lekko parafrazując bylego lidera PO, dwojga imion. Oto mobilizuje się do slusznego gniweu polską opinię publiczna. w mediach nie słyszy sie nic innego jak o "rezimie Łukaszenki". Tto taki sam prezydent, jak powiedzmy Kaczyński i też wybrany przez przez więkoszość Białorusinów. Czy to nam Polakom się podoba, czy nie! Zgadzam się z opinią Anny.
Anna Janicka-Galant 16.02.2010 20:28
Ja patrzę na tę sytuację z lekkim dystansem. Pracowałam i działałam kilka lat wśród białoruskich Polaków. Ich wzajemne podgryzania i walki wewnętrzne były trudne do zniesienia. Związek Polaków otrzymywał ogromne sumy z Polski, część tych środków trafiała na podgrodzieńskie "Pole cudów" - tak nazwano dzielnicę willową polskich działaczy.
Moi harcerze przewozili ogromne ilości książek polskich. Po kilku latach zobaczyłam, że nigdy nie trafiły do wiosek gdzie były przeznaczone tylko zgniły w piwnicach siedziby w Grodnie. Po tym i innych wydarzeniach pomagałam indywidualnie wybranym osobom, aby nie zasilać kieszeni tych, którzy tej pomocy nie potrzebowali. Żywność i dary z Polski trafiały na okoliczne bazary a nie do potrzebujących.
Autor usunął profil 16.02.2010 18:57
żeby doprecyzować i nie wzniecać niepotrzebnych emocji dodam, że dla Sikorskiego również.
Autor usunął profil 16.02.2010 18:56
a mi się tak delikatnie wydaje, że cała ta sprawa to świetny element kampani wyborczej Kaczyńskiego - wszak aresztowania polskich organizacji na Białorusi to temat nie nowy i notorycznie się powtarzający.
Jadwiga Kowalczyk 15.02.2010 08:25
Istnieją wszak dwie organizacje i byłoby ciekawie wiedzieć, kto kogo finansuje, za czyje pieniądze zbudowano Dom Polski, jakie nieprawidłowosci zarzucano Zjazdowi, na którym wybrano pania Andżelikę Borys, itp. W gruncie rzeczy nie wiadomo, dlaczego istnieją dwie organizacje, czyli białoruska odmiana "polskiego piekiełka". Docierają do nas wiadomości o karygodnym postepowaniu władz białoruskich, niemniej jednak są to wiadomosci jednostronne.
Mariusz Mazewski 15.02.2010 08:00
Zawsze były ..Więc rozmowa Sikorskiego nic nie dała i kolejne nic nie dadzą...
Lesław Adamczyk 15.02.2010 07:51
2 osoby to nie całe kierownictwo,represje jednak są.
Macierewicz potwierdza zamiar przejścia do PiS
(odsłon: +4769)