Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Wywiad z połową zespołu Kyst - Tobiaszem Bilińskim

Pozycja materiału w rankingach:

34872 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 14pkt

Oceń:

Wywiad z połową zespołu Kyst - Tobiaszem Bilińskim


Będzie to rozmowa o muzycznych fascynacjach, norweskich początkach, koncertach i wielu innych sprawach.

Tobiasz Biliński (L) i Adam Byczkowski (P) z zespołu Kyst podczas koncertu w ramach World Culture Festival Globaltica w Gdyni. Rok 2009. / Fot. PAP/Barbara OstrowskaJak to się wszystko zaczęło? Macie za sobą już ponad dwa lata grania, wszystko narodziło się gdzieś w Norwegii, co na Was wpłynęło? Czym różni się Kyst dzisiejszy od Kysta sprzed EPki "Tar"?
- W Internecie krąży wiele plotek jakoby zespół założony został przez 4 Polaków na emigracji w Norwegii, co jest oczywiście jedną wielką bzdurą. Zespół założyłem ja w małym mieście Halden, gdzie też nagrałem EPkę "Tar", po czym wróciłem do Polski (w Norwegii przebywałem tylko rok) i tu Kyst powstał na nowo, w czysto polskim składzie. Za narodziny zespołu można przyjąć sierpień 2008 roku.

Na początku graliśmy utwory z EPki, ale potem Adam i ja uznaliśmy, że czas stworzyć coś nowego - i od tamtej pory komponowaliśmy już wszystko we dwóch. Ciekawie się muzycznie uzupełniamy, jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami - Adam patrzy na świat przez raczej pastelowe okulary, jazda latem na rowerze przez Kreuzberg w Berlinie i Kings of Convenience na słuchawkach, takie sprawy. A ja, no cóż, powiedzmy, że należę do ludzi nieco bardziej melancholijnych. Jak wiadomo, cechy charakteru i spojrzenie na świat przekładają się na brzmienie utworów - wydaje mi się, że w Kyst występuje ciekawe połączenie dwóch skrajności.

Biorąc pod uwagę szumne zapowiedzi o zespole rozrastającym się do małej orkiestry i skromnym składzie, jakim występujecie podczas tej trasy (przynajmniej w Polsce), czy jest wam trudno kompletować zespół do grania na żywo? A jak to wygląda podczas pracy w studiu, czy większość pomysłów należy od początku do was, czy pozostawiacie pozostałym muzykom pole do popisu?
- Jeśli chodzi o szumne zapowiedzi, to przed zespołem rozrastającym się do małej orkiestry pojawia się słowo "czasem" lub synonim. Zdarza nam się grać z sekcją smyczkową lub dętą, jednak najczęściej występujemy w składzie dwu- lub trzyosobowym.

Zebranie muzyków do wspólnego grania nie jest problemem, mamy wielu przyjaciół w tej "branży". Bardzo chcielibyśmy zagrać wszystkie koncerty na trasie w składzie mini-orkiestralnym, ale wiąże się to z o wiele większymi kosztami, na co nie możemy sobie jeszcze pozwolić. Może kiedyś...

W studiu mówiliśmy tylko gościom, jak mniej więcej wyobrażamy sobie partie, które mają zagrać, a oni interpretowali to na swój własny sposób. Nie byli to muzycy wzięci z ulicy, tylko specjalnie dobrani ludzie ze świetnym wyczuciem i talentem - z zadania wywiązali się świetnie, jestem naprawdę bardzo zadowolony z partii smyczkowo-dętych.

Zobacz także:

Natalia Skoczylas OFFline profil autora

Autor: Natalia Skoczylas

Napisz do autora

Artykuły (252) Galerie (0) Średnia ocen (4.41)

Wiek: 25 | Miejscowość: Nisko | Kraj: Polska

O mnie: but at least i don't see you float away

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Joanna Pachla 06.03.2010 10:53

Ocena: Ocena pozytywna 98 Ocena negatywna 78

I tytuł nietrafiony. "Połowa zespołu" naprawdę nie brzmi dobrze. Ale poza tym przyzwoicie. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Cygan 06.03.2010 10:29

Ocena: Ocena pozytywna 95 Ocena negatywna 67

Za dużo pytań w jednej wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.