Pozycja materiału w rankingach:

Autor serwisu Kontrowersje.net i jednocześnie zwycięzca konkursu Bloger 2009 Roku pokazał swoje prawdziwe oblicze. Ubliża i jest wulgarny w stosunku do tych, którym jego cwaniactwo się nie podobało.
Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.86)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Andrzej Kowalski 18.03.2010 08:28
To ja może uzupełnię informacje o sylwetce Piotra Wielguckiego.
Niech jego czyny na portalu kontrowersje.net przemówią w jego imieniu:
Oto przykłady działań Matki Kurki na portalu kontrowersje.net:
1. Konkurs z nagrodą – laptopem. Piotr Wielgucki ogłosił konkurs z prostym zadaniem do wykonania. Napisał że nagrodą będzie laptop. Gdy zwycięzca konkursu, niejaki Ironiczny Anglosas zgłosił się po nagrodę główną, Piotr Wielgucki powiedział że da mu laptopa ale nie prawdziwego ale laptopa zabawkę, po czym zaczął wyzywać i obrażać zwycięzcę a także mówić że nie ma pieniędzy na nagrodę. Oto jak sam Piotr Wielgucki pisze na temat tego jak zorganizował konkurs i jak traktuje zwycięzcę konkursu:
„(…) I teraz mam pytanie do debili, wylewających moralne żale. Zrobiłem coś co uratowało portal i to się odbyło kosztem ludzi marnej reputacji. Mam 15 tysięcy debetu z powodu prowadzenia tego interesu i nieprzespane noce. Czy jakiemuś debilowi wydaje się, że planowałem wręczenie laptopa jakiejś gnidzie z S24 (…)”.
Szczegóły opisuje zwycięzca konkursu, Ironiczny Anglosas.
2. fałszywy Janusz Palikot, fałszywy Marek Migalski i inne fałszywe osobistości (Terlikowski, Czarnecki itd.) na portalu kontrowersje.net. W pewnym momencie na portalu pojawiły się skopiowane teksty Palikota i Migalskiego (skopiowane z ich prawdziwych blogów) z sugestią, że sami autorzy (Palikot i Migalski) założyli sobie blogi na kontrowersje.net i publikują tu teksty. Co więcej, ktoś (nie mam dowodów że to Piotr Wielgucki, ale tak podejrzewam) podszywając się pod w/w pisał komentarze chwalące kontrowersje. I tak fałszywy Palikot i fałszywy Migalski chwalili kontrowersje.net. Czy poważny administrator na poważnym portalu dopuściłby do szargania wizerunku publicznych osób, podszywania się pod nie, wkładania w ich usta słów których nie wypowiedzieli i wykorzystywania ich wizerunku bez ich zgody? Gdy zwróciłem na to uwagę Piotrowi Wielguckiemu spotkał mnie stek wyzwisk i oskarżenia że „chcę zniszczyć jego portal”
3. Stosunek Wielguckiego do wolności słowa. Wielgucki reklamuje że kontrowersje.net to portal „niereglamentowany”. Kiedy jednak krytycznie wypowiedziałem się o niedotrzymaniu obietnicy konkursowej i fałszywych politykach oraz innych nieetycznych działaniach na portalu kontrowersje.net użył swojej władzy administratora i zasugerował że może ujawnić moje IP. To chyba pierwszy przypadek gdy na portalu administrator chcąc uciszyć niepokornego blogera grozi mu ujawnieniem IP. Piotr Wielgucki złamał tu wszelkie zasady etycznego administrowania portalem.
4. Modyfikowanie blogów blogerów kontrowersje.net bez ich zgody. Niestety to chyba największy skandal. Banowanie jest obecne na wielu portalach – ale używanie władzy administratora dla wlasnych korzyści, modyfikowanie treści bloga i komentarzy tak aby chwaliły portal właściciela – Piotr Wielgucki jest tu niesławnym pionierem. A więc zmienił część moich wpisów z „Publicznych” na „prywatne”, dokleił mi w nagłówku bloga PZPR, napisał w nagłówku że uwielbiem kontrowersje, do wszystkim moich komentarzy dokleił logo PZPR a następnie zablokował mi możliwość edycji mojego bloga. Przez dłuższy okres czasu „za karę” mój blog wisiał z logo PZPR, i z wymyślonymi przez Piotra Wielguckiego tekstami chwalącymi kontrowersje.net które jakobym napisał ja. To już przekroczenie wszelkich uprawnień administratora, naruszanie czyjegoś wizerunku. Nie mam czasu sądzić się z Piotrem Wielguckim, ale chciałbym abyście wiedzieli co wyczynia na chwalonym przez siebie portalu kontrowersje.net.
A więc podsumowując, Piotr Wielgucki organizuje konkursy, w których nie daje obiecanych nagród, na jego portalu używane jest wstawianie wpisów znanych osób bez ich zgody i podszywanie się pod te osoby w celu „promocji” portalu, Piotr Wielgucki nadużywa pozycji administratora, niepokornym grozi ujawnieniem IP oraz modyfikuje ich blogi bez zgody użytkowników, wkładając w usta blogerów swoje własne słowa i doklejając kompromitujące znaczki (typu PZPR).
Takim, niezwykle „etycznym” człowiekiem jest Piotr Wielgucki….
Pozdrawiam,
Palestrina2005
Sława Kornacka 17.03.2010 11:40
"Głosy oddawać zaś mogli jedynie autorzy 407 blogów zgłoszonych w konkursie. To blogerzy dokonali więc wyboru. I to blogerzy mogą sobie teraz - z zadowoleniem bądź bez - powiedzieć: "Oto kogo wybraliśmy na Blogera Roku". - z tego wynika, że głosami nie zamanipulowano wirtualnie... zamanipulowano ilością zgłoszeń "swoich" i zagłosowano jak za czasów PRL, a takie głosowanie wiadomo do czego prowadzi :)
Marta Jenner 16.03.2010 17:50
Ewo, trafiłaś w sedno. Pan W. ma własną wizję merytorycznych wypowiedzi i konstruktywnej krytyki - kolejny przykład jego twórczości znajdujemy tu:
http://www.kontrowersje.net/tresc/blogosfera_cipa_ale_nie_wszyscy_kradna_grzegorz_marczak_cipa_i_zlodziej_na_pocieszenie_wysle_m#comments
BARBARA Romer Kukulska 16.03.2010 15:40
Poraz ostatni powtórzę, że konkurs jakości to werdykt kapituły , a plebiscyt popularności to głosowanie internautów. Ot. i cała różnica. Popularność nie musię równać jakości i na odwrót też.
SKoro już poprzedniczka moja ewa sz. dokonała porównań, to i ja się odważę.
Jeśli kiepskie grafiti jest popularniejsze niż dobre malrstwo, słowospad niczym słowna niagara bełkotu złośliwości zalewa internet, to nie jest jeszcze ani dziennikarstwo ani literatura. tak samo jest z kiepską wódką i marnym winem czy piwem, wszystko to też alkohol popularny i też wypijany powszechnie , a każdy pije taką jakość na jaką go stać nie tylko finansowo.
Dlatego czytam tylko 3 blogi , na więcej mnie nie stać.;))
Ewa Szafranowicz 16.03.2010 15:07
Szanowny Panie Wielgucki,
Z ogromną starannością i równie dużym zapałem podeszłam do przekazania Panu "zdań o nagrodzonych tekstach". Brak tychże "zdań" zrzuca Pan na brak umiejętności dziennikarskich ze strony czytelników z W24. Ale czy Pan podjąłby merytoryczną dysputę z gościem, który "sprejuje" słowo "dupa" na przystanku autobusowym nazywają się jednocześnie artystą graficiarzem?
Adam Podgórski 16.03.2010 11:56
Panie Grzegorzu Miły i Drogi! Byc może popełniam bład wrzucając do jednego worka blogerow i "tego jegomościa". Nie znam sie na blogach i szczere mowiwąc są mi one niepotrzebne (taki ze mnie zacofaniec). Wiec uważam, że robienie konkursów dla blogerow na W24, to strata czasu. Niech się kiszą we własnym sosie. Ja rozumiem, że intencją Miłościwie Nam Panującej Redakcji była daleko posunięta otwartość, tolerancja, demokracja, szczerośc, dobra wola. Te wszystkie szczytne ideałay, które w Polsce (a może nie tylko) przeradzają się w mierzwę. Dlategio Redakcji Naszej Ukochanej nie potepiam, ale namawiam do glebokich rozmyslań nad nowa formulą konkursu na DO. Taki konkurs jest bardzo potrzebny. A blogerzy? Niech sobie blogują..., bluzgaja... , bzdecą... i co tam jeszcze na "B".
Tomasz Kowalski 16.03.2010 02:21
Grzegorz Marczak: "Czym innym jest jednak anonimowy bohater zza klawiatury, opluwający wszystko co widzi, a zupełnie czym innym dorosły człowiek który nie potrafi opanować swoich emocji i ubliża w wulgarny sposób krytykom. Tego typu zachowania powinny być piętnowane z całą surowością. Na tego typu sytuację trzeba reagować - mam nadzieję, że zrobią to organizatorzy konkursu."
Grzegorz, w wyborach Blogera 2009 Roku W24 nie rozstrzygały, oddaliśmy decyzję blogosferze. Sobie świadomie pozostawiliśmy rolę księgowego, który zlicza głosy. Głosy oddawać zaś mogli jedynie autorzy 407 blogów zgłoszonych w konkursie. To blogerzy dokonali więc wyboru. I to blogerzy mogą sobie teraz - z zadowoleniem bądź bez - powiedzieć: "Oto kogo wybraliśmy na Blogera Roku".
Nie oznacza to, że odcinamy się od wyników, nie jest tak, że się dystansujemy wobec nich. Staramy się poprawić zasady przyszłorocznego konkursu, prosimy blogerów o sugestie, pomysły, przemyślenia.
Maciej Wietrzyński 16.03.2010 00:01
Piotr - weź pod rozwagę, że każdy, nawet średnio rozgarnięty bloger, potrafi (chyba) przewidzieć pewien prosty i oczywisty mechanizm przyczyn i skutków - jeżeli ja napuszczam swoich "żołnierzy" na twój blog, ty możesz w odwecie napuścić swoich na mój, czyli nikt nic nie zyskuje, a obaj tracimy. Za to jeśli widzę, że ktoś trzeci ma jakieś publiczne żale do mojego wroga, mogę po cichu wykorzystać okazję i przeprowadzić taką zakonspirowaną akcję z kontrolowanym przeciekiem, tak aby napuścić ich na siebie nawzajem, samemu pozostając w bezpiecznej pozycji poza zasięgiem ew. kontry; nie chcę tu bronić p. Marczaka, ale rozważ po prostu, że - widząc świetną okazję - tę poufną informację mogła sprzedać Ci osoba nieżyczliwa temu panu, wiedząc że spowoduje to odwet z Twojej strony na jego osobę. Może jakiś bloger-konkurent z branży IT, zazdrosny o popularność Antyweba.pl. Ale nie chcę niczego na siłę sugerować, to tylko moje daleko posunięte domysły, podyktowane moją chorą makiaweliczną fantazją. ;)
Drążąc dalej temat... Nie chcę absolutnie być uznany za moralizatora;), jednak na Twoim miejscu wstrzymałbym się z publicznym atakowaniem kogoś "z grubej rury", nie mając żadnych mocniejszych dowodów niż jeden cichy donos i takie trochę "na siłę" (IMO) powiązanie go z jawnymi działaniami p. Marczaka. Chyba że grasz va banque i jest to wstęp do jakiejś chytrej prowokacji obliczonej na ugranie kolejnej fali rozgłosu na tym niefortunnym incydencie... ;]
Grzegorz Marczak 15.03.2010 22:47
@Maciej - o tym serwisie dowidziałem się teraz (chodzi o mywote) i naprawdę jestem poważnym facetem który ma dużo innych zajęć niż namawianie kogokolwiek (to byłby absurd) to głosowania przeciwko jakiejś stornie.
Maciej Wietrzyński 15.03.2010 22:41
Piotr Wielgucki: Zastanawia mnie w jaki sposób powiązałeś rzekome działania p. Grzegorza Marczaka z aktywnością dość sporej grupy użytkowników portalu Mywot.com? Czy ww. pan rozsyłał pocztą pantoflową do swoich "zwolenników" wezwanie do "akcji", czy nawoływał ich publicznie? Stawiam pytanie w szerszym kontekście: Załóżmy hipotetycznie, że mam swój blog i swoją wierną "armię" czytelników, tak? Znam taką stronkę jak Mywot.pl, więc chcę ją wykorzystać, aby napuścić całą rzeszę "moich" na blog znienawidzonego konkurenta albo po prostu - chcę komuś "dosrać" (nieważne dlaczego), tak? No to w jaki sposób działa taki mechanizm? Biorę podręczną bazę e-mailową moich fanów i wysyłam im po cichu mobilizację do czynu z linkiem na Mywot.pl? W swoim cwaniactwie nie przewidziałem jednak, że jeden z tych fanów okaże się judaszem i - wysyłając dyskretne info o całej akcji - pod***li mnie mojemu wrogowi, który w odwecie nazwie mnie publicznie "cipą", zastrzegając przy tym, że nie ma oficjalnego dowodu na moją winę, ale po prostu "wiem na pewno, że to był on"? Mam nadzieję, że - oświecisz mnie - jakoś inaczej to działa, ale jeżeli w mniej więcej taki sposób jak opisałem, to sorry, ale ten cały portal Mywot.pl nie jest dla mnie zbyt wiarygodnym źródłem opinii i uważam, że nie ma o co szat rozdzierać. Pozdrawiam.