Ofiary nigdy nie muszą się usprawiedliwiać, zawsze mają rację i działają bezinteresownie. Chyba, że są to kobiety, które padły ofiarą przemocy seksualnej ze strony mężczyzn.
Zobacz także:
Artykuły
(42)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.49)
Wiek: 3 | Miejscowość: Wroclaw | Kraj: Polska
O mnie: Niemiecki politolog i historyk, dawny korespondent mediów niemieckich, austriackich i szwajcarskich w Warszawie, Wilnie, Mińsku, Kijowie i w Brukseli. Obecnie jest profesorem politologii na Uniwersytecie Wrocławskim i na Szkole Wyższej Psychologii... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maskulizm_pl 04.02.2011 16:28
Pani Aneta K. (czy też K.Aneta) wręczyła łapówkę (w postaci swoich usług seksualnych)za pracę,które opłacana jest z pieniędzy podatnika,a która należała się innej kobiecie czy też mężczyźnie samotnie wychowującej/wychowującemu 5 dzieci.
No faktycznie... ofiara nie jest w tym wypadku wcale żałowana,nie jest nawet znana,za to żałowana jest bardzo,przez takich ignorantów jak autor,sprawczyni przestępstwa... Brawo!
Natomiast ogólnie, co do obwiniania kobiet o przestępstwa seksualne dokonywane na nich - teza o występowaniu takiego obwiniania jest bzdurą! Kiedy pada oskarżenie o gwałt,obrona może dowodzić albo że nie doszło do stosunku seksualnego albo że doszło do niego dobrowolnie.Zdecydowana mniejszość pomówień o gwałt dotyczyć będzie sytuacji,w których w ogóle nie doszło do stosunku,chociaż i takich pomówień jest sporo.Zatem zazwyczaj obrona dowodzi,że do stosunku doszło dobrowolnie.Jest w tym coś dziwnego?Powinno się na podstawie samego stosunku uznać,że był niedobrowolny?W takim razie za wsadzę do paki wszystkie moje dotychczasowe dziewczyny,uprawialiśmy seks.
Jeżeli linia obrony mówiąca o dobrowolności miałaby być niesłuszna,to czemu kobiety ostrzega się, że 80% "gwałtów" dokonywana jest przez znajomych? Czemu gwałciciele z tylu kobiet nie wpadają na znajome statystycznie, np. w 0,5% tylko w 80%. A może jednak wiele rzekomych "gwałtów" nie jest jednoznacznych.
Wiele kobiet kłamie na temat gwałtu, nawet nie mając szczególnego powodu,np w sprawie gwałciciela z Zielonej Góry na 10 kobiet 5 UDOWODNIONO,że zmyślają (pozostałym 5 nie udowodniono),mimo że ich jedyną korzyścią było wzbudzenie zainteresowania sobą.A jak miałaby się ta proporcja,gdyby chodziło o coś więcej: zemstę,korzyści majątkowe itd.?
Jeżeli chodzi o szczególność tzw. przemocy seksualnej,to faktycznie przejawia się ona jedynie tym,że jest to jedyny rodzaj przestępstwa,O KTÓRYM TWIERDZI SIĘ (tj. tacy jak autor),ŻE NIE TRZEBA GO DOWODZIĆ,TYLKO UZNAĆ NA PODSTAWIE SAMEGO OSKARŻENIA.
Podobnie zresztą i całkiem wprost mówi się o molestowaniu seksualnym,to przecież jedyny rodzaj przestępstwa,w odniesieniu do którego zawieszono obowiązywanie zasady domniemania niewinności.CO WIĘCEJ,KOBIECIE ZEZWALA SIĘ NA WSZELKĄ FORMĘ MOLESTOWANIA SEKSUALNEGO:WYZYWAJĄCY STRÓJ,MAKIJAŻ,TANIEC,PROWOKUJĄCE ZACHOWANIE,I NIE TYLKO NIE NAZYWA SIĘ TEGO MOLESTOWANIEM SEKSUALNYM ALE WRĘCZ TĘPI SIĘ WSZELKIE SKARGI NA TEGO TYPU ZACHOWANIA JAKO ZAMACH NA PRAWA KOBIET!
Klaus Bachmann 13.12.2006 12:33
Witam drogich cyztelnikow!
Ja nie komentuje, bo nie zawsze jest co komentowac, ale tez dlatego ze uwazam, ze od momentu publikacji tekst staje sie wlasnoscia publiczna i autor traci nad nim wladze. Jesli wiec ktos go inaczej rozumie niz autor, to autor nie ma prawa innych pouczac, ze tak nie jest. Skoro czytelnicy go odbieraja inaczej niz autor, to trzeba to akceptowac. Poniewaz zostalem wywolany do tablicy, to jednak tym razem odpowiem: To nie jest wogole tekst o tym, kto ma racje w sporze Anety K. i Samoobronny. To tyllko pretekst. Chcialem pisac o tym, ze zupelnie bezkrytycznie odnosimy sie do postepowania ofiar tylko dlatego ze sa to ofiary. Dlatego kreowanie sie na ofiare jest bardziej atrakcyjne niz nawet kreowanie sie na bohatera. Chcialem tez zwracac uwage na to, ze od tej reguly jest jeden wyjatek: Jesli ofiara jest kobieta (lub jesli kobieta kreuje sie ofiare) ktora zostala molestowana lub zgwalcona przez faceta. Wtedy nagle zasada, ze ofiara jest swieta krowa, juz nie obowiazuje. kwestia prawdziwosci zeznan Anety K. nie ma kompletnie znaczenia dla oceny, czy moja teza jest prawdziwa. Aneta obecnie wystepuje (slusznie lub nie) jako ofiara i jej postepowanie jest krytykowane. Kwestia, czy ktos jest ofiara czy sie na to kreuje slusznie, wogole mnie nie obchodzi, bo tego ostatecznie nie da sie ustalic. Tylko ona wie, ile w jej relacjach z poslem L. bylo dobrowolnosci i ile przymusu. Faktem jest, ze nie kreuje sie na bohaterke (mogla to zrobic tak, jak Anastasia P. to robila na poczatku lat 90ych) lecz na ofiare i tak wystepujewdzskursie publicznym. Normalnie wiec, media, politycy powinny ja trakowac jak swieta krowe i nie krytykowac. Nie robia tego, wrecz przeciwnie. Dlatego, ze jest kobieta ktora skarzy sie na asymetryczne stosunki seksualne z mezczyzna. Oto dowod, ze wszyscy (media, politytycy, opinia publ) mierza podwojna miara, dyskryminujac kobiety.
Ta ocena sie nie zmieni przez to, ze Aneta K. okaze sie klamczynia. Decydujace jest bowiem nie to, czy mowi prawdy (ktorej i tak ostatecznie nie da ustalic) lecz to, ze jest kobieta. A sprawa, kto jest ojcem jej dziecka nie ma tu wogole znaczenia.
A teraz na koncu polecam jeszcze jutrzejszy artykul o partii kobiet, polemika z p. Zarankiem
KB
Adam Degler 10.12.2006 18:10
Rzeczywiście, beznadziejne jest podejmowanie dyskusji z tezami w tekście, jeśli Autor w ogóle nie odpowiada.
Mir Nalezińskí 08.12.2006 19:26
*Pojawiło się też kilka kobiet twierdzących, że padły ofiarami szantażu posłów Samoobrony, którzy żądali od nich usług seksualnych za miejsca pracy.* - myślę, że gdyby nie przypadek AK nie powstałby ten artykuł tu i teraz. Przecież cała Polska o tym mówi łącznie (jak widzę) z cudzoziemcami.... A ponieważ temat jest obszerny to szkoda, że autor go dał z parodniowym wyprzedzeniem. Postawił na AK i w takim przypadku jego artykuł bedzie ponadczasowy, a jeśli to konfabulacja? Jego słowa z 3. części będą niezrozumiałe dla czytającego za tydzień. I pewnie lekko żenujące.
Oliwia Piotrowska 08.12.2006 17:08
Tekst Klausa jest bardziej ogólny, dotyczy typowego dla takich sytuacji mechanizmu.
Mir Nalezińskí 08.12.2006 15:38
Szanowne Panie - macie racje, ale pod warunkiem, że AK mówi prawdę. Inaczej ów tekst by wyglądał, gdyby p. Klaus pisał go po poznaniu wyników śledztwa, w tym po badaniu krwi. Trzeba potępiać takich wątpliwych dżentelmenów oraz takie wątpliwe damy. Skoro nie znamy prawdy, to choć po równo potraktujmy te osoby, bez płciowych uprzedzeń. Nie lubimy Ł i L., ale postawmy się w roli sądu - mamy oceniać sprawę niezależnie od sympatii. A Jarucka kłamała...
Paulina Nowicka 08.12.2006 15:29
Bardzo trafne spostrzezenia, świetny tekst.
Mir Nalezińskí 08.12.2006 13:48
Klaus zwykle tak pisuje, jeśli po polsku bez tłumacza to podziw! I zwykle przyznaję mu rację. Jednak chyba nigdy nie wdawał się w dyskusje. Czy się mylę?
Oliwia Piotrowska 08.12.2006 13:01
Klaus - bardzo dziękuję za ten tekst; wyraziłeś w nim wszystko, co myślę a nie umiem tak zgrabnie napisać.
Mir Nalezińskí 08.12.2006 12:30
@KB - dwie pierwsze części - zgadzam się, ale z trzecią? Jeśli ktos potrąci samochodem, to możemy dyskutować nas stopniem winy ofiary i kierowcy, natomiast w aeksaferze zastanawiamy się, która strona kłamie. Bo jedna tu musi - jesli Ł. i L. twierdzą, że nie uprawiali Ak i nie jest Ł. ojcem, a AK tweirdzi coś pzreciwnego, to tylko
- panowie mówia prawdę,
- pani mói prawdę.
Jeśli panowie skłamali, uprawiali i przysięgli na Boga (krzywoprzysięstwo!) to powinni wylecież z polityki i pewnie iść siedzieć.
Jeśli AK kłamie, to co? Dalszy status ofiary? A co z mediami, które ją wylansowały? Redaktorzy do dymisji? Bo tak powinni zrobić! Wzywają ministrów do honorowego rozwiązania (ustąpienia), to niech dadzą przykład. Albo zostali wrobieni, albo sami nakręcili skandal.
Pierwszy raz chyba sie zgadzam na tak wielką skalę z p. A. Zarankiem. Gdyby nie jej (AK) pożądanie do pieniądza, gdyby nie trudności z utrzymaniem dzieci, gdyby nie łatwość w dysponowaniu ciałem, nie byłoby postępku i grzechu (jak inni twierdzą) owych panów (jeśli to prawda). Czyli ona powinna być ową moralną zaporą. A facet? No cóż - jeśli chce to może coś zaproponować. Czynią to mniej lub bardzei jelegancko. Profesor na uczelni studentce to zaproponuje tak elegancko i zalotnie, że jej do głowy nie przyjdzie, że to przestępstwo, a jeśli to gbur zaproponuje babce co to mogłaby być dyrektorem kiosku warzywnego a nie biura poselskiego (mam na myśli głównie moralność) to mobbing i molestowanie? Faceci zwykle załatwiają takie sprawy poprzez zaproszenie na chlanie, polowanie, jachtowanie lub inne interesy i załatwiają pozaprawne sprawy. A babki oferują to co mają "pod ręką". I one o tym wiedzą i nie narzekają! I częstokroś z tego korzystają! A jak "noga" się powinie to z pretensjami. Patrz Kleopatra, Mata Hari - jak załatwiały sprawy, a nasz rodaczka a patriotka z Napoleonem?
Czy AK odda pieniądze, które ewent. wyłudziła z naszych kieszeni? Czy zrekompensuje straty konkutentce, która z nią przegrała i mając dzieci musiała sprzątać w biurze (np.) za 500 zł? A też miała propozycje. I co takie porzadne kobiety myślą o AK? Żałują jej? Myślę, że mają uczciwą satysfakcję - o, ją to przynajmniej Bóg ukarał za q. no tak myśli każda uczciwa a skromna kobieta. Czyż nie? Pani AK (jakby to nie brzmiało) jest pierwszą damą prostytucji obecnej RP. Już ustaliliśmy na W24, że wyczerpuje tę definicje w całości. Robienie z niej ofiary jest żenadą. A jak sie okaże, że kłamie, to cała kombinująca zgraja powinna iść do pudła.
Taka AK będąc facetem na Śląsku to może by fedrowała węgiel i ryzykowałaby zycie dla dzieci, a ona jako kobieta wymyśliła inne dla siebie zajęcie. No to teraz ma - źle wybrała.