Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13540 miejsce

13 mitów dotyczących "kredytów frankowych"

Kampania dezinformacyjna banków dotycząca tzw. "kredytów bankowych" zbiera swoje żniwo. Mity frankowe osiągnęly już swoje apogeum. Jak wygląda prawada? Nie jest to rzeczywistość miła dla banków.

 / Fot. Wprost.plWymieniam podstawowe mity, które krążą po mediach i opinii publicznej, a dotyczące tzw. "kredytów frankowych".

Mit dopłat
Nieprawdą jest jakoby kredytobiorcy domagali się jakichkolwiek dopłat ze strony Państwa. Domagają się natomiast pomocy Państwa przy wyegzekwowaniu od banków stosowania prawa. Banki w umowach kredytowych do dziś stosują (i czerpią z tego korzyści) zakazane prawomocnymi wyrokami sądów klauzule, wpisane do rejestru klauzul zakazanych. W Polsce nie ma siły, żeby zmusiła je do respektowania prawa i wyeliminowanie tych klauzul z umów. Politycy, rząd, prokuratura, UOKiK i nadzór nic nie robią w tej sprawie! Z całą stanowczością powtórzę: banki czerpią korzyści stosując w umowach zakazane prawem polskim i europejskim klauzule. Obciązają co miesiąc setki tysięcy kredytobiorców ratami wyliczonymi na podstawie klazul zakazanych prawnie w Polsce. Frankowicze domagają się od banków respektowania prawa, a od Państwa wymuszenia respektowania prawa.

Mit bankowych strat
Banki przyzwyczaiły opinię publiczną do rzekomych strat, jakie miałyby ponieść gdyby przewalutowały kredyty po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Owe "straty" to utrata oszacowanych przez banki przyszłych korzyści, które wyliczyły na podstawie niesłychanie korzystnego dla nich wzrostu kursu franka. Pożyczyły frankowiczom przykładowo 100.000 przeliczając to na franki szwajcarskie (choć ich ani nie kupując, ani nie posiadając). Gdy frank zdrożał dwukrotnie oszacowały swoje zyski bardzo wysoko.

Mit pokrywania strat banków przez podatnika
Banki i politycy przyzwyczaili opinię publiczną do pewnej tezy, która przyjmowana jest za pewnik, że ich eweutualne straty będą musieli pokryć podatnicy. Nikt nie wyjaśnia skąd takie przekonanie. Jeśli banki (a wszystko na to wskazuje) oferowały toksyczny produkt, stosują klauzule zakazane prawnie, to poniosą tego konsekwencje i nie ma powodu, aby te konsekwencje zostały rozłożone na obywateli. Banki powinny ponosić konsekwencje swoich działań. Dodajmy, że rentowność działalności bankowej jest nieprawdopodobnie wysoka w porównaniu z innymi dziedzinami gospodarki.

Mit "jak frank spadał to frankowicze siedzieli cicho"
Problem nie pojawił się w związku z wysokim kursem franka. Od 2009 prowadzone są pozwy przeciwko bankom o stosowanie klauzul niedozwolonych. Sądy przyznały frankowiczom rację, banki do dziś nie usunęły zakazanych klauzul z umów.

Mit problemu wyższej raty
Nieprawdą jest jakoby wyższa rata kredytu była głównym problemem frankowiczów. Problemem jest stale rosnące zadłużenie, z którego "kredytobiorcy" nie mogą się już wydostać aż do śmierci. Saldo kredytu zaciągniętego w 2007 r. na 300.000 zł opiewa dziś (po prawie stu spłaconych ratach) na 500.000 zł. Oznacza to, że przekracza ono wartość nieruchomości dwukrotnie, co uniemożliwia jej sprzedaż, a nawet przewalutowanie. Kredytobiorca jest w pułapce zastawionej przez bank, z której nie ma wyjścia gdyż nie może sprzedać nieruchomości nie spłacając różnicy. Nie może też przewalutować kredytu bo nie ma zdolności. Może obserwować kurs franka. Jeśli znów wzrośnie, tysiące rodzin zostanie bankrutami.

Mit "bank zabierze im najwyżej mieszkanie"
Przy ewentualnym wypowiedzeniu umowy przez bank, kredytobiorca traci nie tylko nieruchomość, na którą bank udzielił kredytu, ale również cały swój majątek. Jeśli kurs franka z dnia na dzień wzrośnie o kilkadziesiąt procent (a klient gdyby nawet chciał nie ma możliwości przewalutowania kredtu bo bank mu na to nie pozwala), bank wszystko przelicza na polskie złote, ściąga dług z całego majątku. Gdyby na następny dzień kurs franka spadł, nie zwróci już różnicy, choć w ciągu kilku dni wzbogaci się o 100 tysięcy zł.

Mit gracza giełdowego
Banki wprowadzają opinię publiczną w błąd jakoby kredytobiorcy byli graczami giełdowymi decydującymi się na grę na walutach. Czynią z kredytobiorcy bukmachera grającego na opcjach walutowych pod zastaw nieruchomości. Jeśli by tak było, wówczas nie byliby kredytobiorcami, tylko inwestorami, którym według prawa można było oferować ów produkt tylko pod wieloma warunkami określonymi w europejskiej dyrektywie MIFID I (skrupulatne informowanie, badanie zdolności klienta, osobne dokumenty, restrykcyjne przepisy). Bank tego nie dopełniły. Dały frankowiczom produkt o nazwie "kredyt", który de facto jest czymś, co zobowiązywało je do stosowania się do dyrektywy MIFID, której nie stosowały. Frankowicze mają związane ręce, gdyż nigdy nie mieli możliwości swobodnego przewalutowywania kredytu i dziś mogą bezczynnie patrzeć jak kurs franka szybuje i ponosić tego koszty. Nie maja żadnej innej możliwości uwolnienia się dziś od tego toksycznego produktu tak jak gracz giełdowy ma prawo powiedzieć STOP LOSS - więcej nie tracę, bierzcie moje papiery, nie gram już. Frankowcy są niewolnikami banku.

Mit możliwego przewalutowania
Opinia publiczna wprowadzana jest w błąd, że klienci mogą przewalutować kredyt. Nie ma takiej możliwości. Niewielu osobom zdolność kredytowa zwiększyła się dwukrotnie. Frankowicze są więźniami we własnych domach. Recepta banku jest prosta: proszę spłacić dziś pół miliona zamiast 300.000 zaciągniętych 8 lat temu albo będzie pan ponosił dalsze konsekwencje wzrostu kursu franka do końca życia.

Mit kredytu we franku szwajcarskim
Bank nigdy nie zaciągał w niczyim imieniu kredytu we franku szwajcarskim. Nie posiadał nigdy tej waluty. Dokonał jedynie zapisu księgowego, jakby go miał. Mógł tym samym udzielić dowolnej liczby kredytów przewyższających nawet liczbę pieniędzy w obiegu. Nie było granicy tej kreatywnej księgowości. Klienci ze zdziwieniem przyjmują fakt, że w ich imieniu żaden kredyt we franku szwajcarskim nie został zaciągnięty.

Mit praworządności
Pokutuje przekonanie, że wystarczy wygrać sprawę w sądzie aby rozwiązać problem. Klienci pozywają banki i wygrywająw procesach zbiorowych. Wiąże się to jednak z kosztami i czasem. Dodatkowo każdy pozwe może dotyczyć kolejnego okresu kredytu, gdyż banki nadal stosuja klauzule niedozwolone i żadne prawomocne wyroki i instytucje państwowe nie wpłynęły na to, żeby się do prawa zaczęły stosować.

Mit niepodważalności umowy bankowej
Istnieją bardzo poważne analizy prawne, które wskazują na to, że tzw. kredyt w innej walucie nie był kredytem lecz toksycznym instrumentem finansowym oferowanym przez banki pod nazwą kredytu. Można to porównać do umowy o dzieło. Jeśli podpiszemy z kimś Umowę o dzieło, Urząd Skarbowy i Państwowa Inspekcja Pracy mogą ją podważyć jeśli w istocie była to Umowa o pracę. Z podobnym przypadkiem mamy do czynienia przy okazji umów, które okazały się toksycznymi instrumentami finansowymi, a nie kredytami.

Mit "mogli wziąć w złotówkach"
W latach 2006-2008 większość kredytobiorców frankowych nie miało możliwości zaciągnięcia kredytu w polskiej walucie. Banki uniemożliwiały zaciągnięcia takiego kredytu, oferując w zamian "korzystniejszy" kredyt we franku szwajcarskim. Prowizje pośredników były też znacznie wyższe za udzielenie kredytu we franku szwajcarskim niż polskiej walucie. Większość osób nie miała możliwości wziąć kredytu na mieszkanie w złotókach. Na tomiast bez problemu dostawał we franku szwajcarskim.

Mit ryzyka banku
Bank nie ponosi żadnego ryzyka. Całe ryzyko przerzucił na klienta. Bank nie przejmował się nawet czy nieruchomość zabezpieczająca kredyt hipoteczny była warta udzielonego kredytu gdyż bank zaspokaja się z całego majątku dłużnika. Może zabrać mu wszystko. Dlatego nie przejmował się wielkościami udzielanych kredytów pod zastaw konkretnej nieruchomości. Bank nie ryzykował ani utraty wartości nieruchomości, ani wzrostu kursu franka.

Paweł Janus
Fundacja Postawy Obywatelskie
Poznań
profuturis.org.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Frankowicze powinni z podziękowaniami udać się do PO, nie dopilnowała banków, tak jak w przypadku amber gold. Na Węgrzech rząd potrafił poradzić sobie z bankami i zmusił je do wzięcia na siebie kosztów. W Polsce, byle tylko nie drażnić bankierów, PO zostawi na pastwę losu swoich własnych wyborców, głosujących wcześniej na partie Tuska, którzy wzięli kredyty we frankach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

doskonałej reklama nigdy mało

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może należny zacząć mówić o konkretnych nazwach banków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.