Facebook Google+ Twitter

1,4 mln ubogich dzieci w Polsce. Nie jedzą obiadów i mają próchnicę

Zgodnie z z raportem "Warunki Życia w Polsce" Głównego Urzędu Statystycznego aż 800 tys. dzieci z klas 1-3 szkoły podstawowej jest niedożywionych. Spośród 8,9 mln dzieci w wieku 0-24 w niedostatku lub biedzie żyje 1,4 mln.

 / Fot. Zobacz na stronie kto jest autorem [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) lub CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], unWedług raport GUS, aż 800 tys. dzieci z klas 1-3 szkoły podstawowej jest niedożywionych. Spośród 8,9 mln dzieci w wieku 0-24, które pozostają na utrzymaniu rodziców, w niedostatku lub biedzie żyje 1,4 mln. Dzieci są niedożywione, gdyż ich opiekunów nie stać, by „zapewnić im przynajmniej w co drugi dzień posiłek z mięsa, drobiu, ryby lub odpowiednika wegetariańskiego”. Te alarmujące sygnały potwierdzają dane Polskiej Fundacji Pomocy "Maciuś".

Co więcej z badań dostępnych na oficjalnej stronie GUS wynika ,że prócz niedożywienia 530 tys. dzieci nie korzysta z usług lekarzy-specjalistów ze względu na brak pieniędzy, podobnie sytuacja przedstawia się w kwestii opieki stomatologicznej - prawie 600 tys. dzieci wogóle z niej nie korzysta. Fundacji Wiewiórki Julii, wskazuje na to, że blisko 90 proc. spośród przebadanych przez wolontariuszy dzieci ma próchnicę.

Janina Ochojska, Prezes Polskiej Akcji Humanitarnej, zajmująca się od wielu lat problemem niedożywienia wśród dzieci, uważa, że „ok. 1,5 mln dzieci powinno być w Polsce objętych programem dożywiania i do tego 130 tys. nie otrzymuje żadnej pomocy, choć jej potrzebują”.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pisałem o szczawiu pełen troski, że rząd potrafił ten problem tymczasowo rozwiązać.
Ale tak poważnie. Dawniej faktycznie było biedniej a człowiekowi tak naprawdę niewiele potrzeba aby przeżył. Problemem jest to, że coraz więcej ludzi nie radzi sobie z życiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Kamiński - tak się składa, że ja ten szczaw też jadłam. Opłukany w wodzie, posolony i zwinięty w "cygaro" - był instynktownie poszukiwanym źródłem minerałów w czasach niedożywienia.
Faktem jest również, że często moim jedynym posiłkiem bywała bułka i kubek mleka w szkole i kartoflanka na wodzie w domu, a mój stan zdrowia, określony dopiero przez lekarza szkolnego w ogólniaku (54-55 rok ub.w.) cechowała ciężka anemia.
Ujeżdżając na tym nieszczęsnym szczawiu, proszę pamiętać że w tych najbiedniejszych rodzinach rodzice zawsze wyskrobią jakieś pieniądze na alkohol.
Niedożywienie dzieci jest sprawą nie tylko biedy, ale przede wszystkim zaradności i priorytetów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydawało się że temat głodnych dzieci został dawno rozwiązany . Tylko nikt nie powiedział co robić zimą, gdy szczaw nie rośnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brak słów... Lub też trzeba by być mówcą na miarę Marka Antoniusza, którego słowa dobiły przegniłą republikę bogaczy i tylko dla bogaczy. Demokracja nie wyklucza dobrego porządku, ale trzeba stałego napięcia woli i pełnego korzystania z rozumu, aby utrzymać jedno i drugie. To zaś nie jest mocną stroną naszego charakteru narodowego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwiga właściwie napisała już wszystko.
Pani Anno, paradoksalnie, te przejedzone też są często niedożywione, bo pochłaniają śmieciową żywność, pozbawioną składników niezbędnych rozwijającemu się organizmowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieci albo są przejedzone, albo są niedożywione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tradycja przedwojenna nakazywała utrzymywać sklepiki szkolne non profit, które obsługiwane były na dużej przerwie przez dyżurnych uczniów samorządu szkolnego. Były bułki, gorące mleko, zeszyty i gumki "Myszki"...była w stołówce szkolnej, prowadzonej przez komitet rodzicielski, co najmniej zupa.
Komuna - przy pomocy nakazów pracy skierowała na prowincje lekarzy, a do szkół - stomatologów.
"Wolny rynek" a raczej wolna głupota je zlikwidowały.
Teraz nie tylko dzieci mają próchnicę godną czasów powojennych; również dorośli i to wcale nie biedni prezentują często w telewizji paszczęki z ubytkami i wypróchniałymi resztkami zębów.
Dentysta szkolny wyznaczał wizytę i wychowawca pilnował, żeby uczeń siadł na fotelu, mając usprawiedliwioną nieobecność na lekcji.
Prócz próchnicy wróciła w pełnym rozkwicie wszawica, bo nauczycielowi nie wolno - w ramach poszanowania dóbr osobistych( przecież wszy to dodatkowo własność prywatna !)
dotknąć ucznia. Nas ustawiano w kolejce i wszystkim po równo posypywano głowy proszkiem DDT. (szkodliwy, wiem, teraz są inne środki).
W ramach walki z komuną i wprowadzania wolnego rynku dzieci wylano z kąpielą, a poszanowanie człowieka z insektami, oznacza nieposzanowanie człowieka, który utrzymuje higienę osobistą na cywilizowanym poziomie.
Odzyskanie wolności politycznej, w wielu aspektach życia postawiło życie codzienne na głowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.