Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5672 miejsce

150 lat temu upadło powstanie styczniowe. Wśród jego uczestników była też rodzina Knabów

Henryk Knabe wrócił z zesłania ułaskawiony ukazem carskim. Wielu jednak nie miało tyle szczęścia i zostało w głębi Rosji. 150 lat temu, 21 lutego, bitwą pod Opatowem skończyło się powstanie styczniowe.

Fotografia z negatywu na szklanej płytce. Oryginał przekazano do muzeum. Powstaniec 1863/64 Henryk Knabe / Fot. Zdjęcie rodziny Knabe150 lat temu, 21 lutego, bitwą pod Opatowem skończyło się powstanie styczniowe. 2 marca 1864 r. dekret carski uwłaszczył chłopów, co oczywiście spowodowało złożenie przez nich broni i opuszczenie oddziałów powstańczych.
Skutki upadku powstania były bardzo dotkliwe pod każdym względem. Represje carskie były krwawe i bezwzględne: Cytadela Warszawska była miejscem masowych egzekucji, powieszono dowództwo i setki powstańców, skonfiskowano kilkanaście setek majątków uczestników powstania, zesłano na Sybir ponad 40 tysięcy jego uczestników skasowano klasztory, które wspierały siły powstańcze.

Mimo wszystko polskie tradycje powstańcze niełatwo było "zabić"; Polacy mieli je we krwi, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Powstania zmieniały nie tylko bieg historii, ale też losy ich uczestników, często były punktem zwrotnym w ich życiu. Towarzyszyły im tragedie i ruiny, tak osobiste jak i majątkowe.

W 1798 roku, zaraz po III rozbiorze Polski, Aleksander Knabe i jego bracia byli członkami Towarzystwa Republikanów Polskich, tajnej organizacji niepodległościowej sięgającej aż po Wileńszczyznę. W czasie wojen napoleońskich, szlachta polska na Warmii opowiadała się za Cesarzem Francji, w którym pokładano nadzieję na odzyskanie utraconej przez rozbiory państwowości polskiej. Młodzież masowo wstępowała do Legionów gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Prusacy oczywiście nie tolerowali tego i przystąpili do pacyfikacji polskiej szlachty - sympatyków Napoleona, wroga Prus.

W latach 1810-12 dwór Knabów, położony w okolicy Świętej Lipki, został splądrowany, zniszczony i spalony. Po 1815 roku niestety sytuacja polskiej ludności na tych terenach nie poprawiła się. Rosja nie przestrzegała postanowień Kongresu, gwarantujących pewne swobody w Królestwie.

1830 roku sytuacja nabrzmiała. Aleksander Knabe przystąpił do powstania listopadowego. Po jego upadku w 1931 roku, dwór spłonął, łącznie z inwentarzem, oborami, a jego mieszkańcy zginęli w walce lub zostali zamordowani. Uratowali się dwaj młodzieńcy, Andrzej** i Mikołaj, którym pomógł gajowy, chowając w strzelnicy myśliwskiej tzw. ambonie, a następnie w swojej stodole i chałupie. Majątek ziemski został skonfiskowany a jego właściciel Aleksander zaginął, prawdopodobnie umarł w drodze na Sybir. Osieroceni bracia pojechali do krewnych do Warszawy.

Warszawa 1861. Kozacy pacyfikują nahajkami uczestników demonstracji 27 lutego 1861 roku przed Kościołem św. Anny w Warszawie / Fot. wikimedia.comonsMikołaj kontynuował edukację. W tym czasie w Warszawie działało kilka organizacji studenckich i uczniowskich tzw. korporacji. Młody student, którego historia powstańcza z ziemianina zrobiła mieszczucha, przystąpił do organizacji "Panta Koina", co po grecku znaczy: wszystko wspólne, a następnie do zrzeszającej inteligencję warszawską organizacji tajnej pod nazwą - Związek Wolnych Polaków. Ukończył Szkołę Główną (czyli Uniwersytet) za pożyczone pieniądze. Zajął się handlem tytoniu, prowadząc interesy z teściem. Powodziło mu się całkiem dobrze. W domu żywe były tradycje polskie i przechowywano z pietyzmem pamiątki rodzinne i powstańcze oraz dokumenty świadczące o przeszłości.

Syn Mikołaja, Henryka Knabe, także został studentem Szkoły Głównej, ale na wydziale farmacji. Wiosną 1861 młody student Henryk K. uczestniczył aktywnie w manifestacjach antyrosyjskich. Z całego serca nienawidził Moskali. Miał za co. W lutowej i kwietniowej brali udział czeladnicy, duchowni a nawet gminy żydowskie oraz oczywiście studenci. Opór warszawiaków w końcu spowodował ogłoszenie stanu wojennego. Sytuacja nabrzmiewała, liczne masakry na demonstrantach, im okrutniejsze, tym bardziej "podgrzewały" do wybuchu powstania. Henryk przystąpił do tajnego Komitetu Miejskiego Warszawy.

W 1862 Komitet podporządkował się Jarosławowi Dąbrowskiemu, który utworzył Komitet Centralny Narodowy i opracował plan powstania zbrojnego. "Łokietek" (pseudonim Jarosława Dąbrowskiego) jako Naczelnik Warszawy, miał pod swoimi rozkazami cztery tysiące spiskowców gotowych do walki. W 1863 roku Henryk Knabe włączył się do oddziałów powstańczych (na zdjęciu: z bronią z bagnetem i w czapce powstańczej). Ranny pod Małogoszczą, nie skorzystał z manifestu Cara Aleksandra II przyrzekającego amnestię powstańcom, którzy złożą broń. Został zesłany na Sybir, skąd wysłał narzeczonej bransoletkę ze swoich włosów. Ona nosiła hebanowe łańcuchy i medalion z hebanu z jego fotografią. (Pisałam o tym w artykule Patriotyzm w modzie)
Rodzina, na znak żałoby po upadku powstania, nosiła czarną biżuterię, srebrną i złotą z czarną emalią, hebanowe łańcuchy i ozdoby i przedmioty z włosów zesłańców, pomagała finansowo żonom powstańców zesłanych na katorgę sybirską.

Augusta Wilhelmina Knabe z domu Anders. / Fot. z albumu rodziny KnabeHenryk Knabe wrócił z zesłania ułaskawiony ukazem carskim. Wielu zostało w głębi Rosji. Był biedny ale szczęśliwy, zakończył studia dyplomem aptekarza. Aby móc się ożenić musiał wykazać się majątkiem, którego nie miał, gdyż spuścizna po ojcu została skonfiskowana. Był bohaterem, powstańcem. Pieniądze pożyczył niejako pod zastaw posagu narzeczonej. Ożenił się z sierotą Augustą Wilhelminą Anders, córką aptekarza warszawskiego. Spłacił dług z dochodów z apteki, którą otworzył w Wieruszowie. W kilkanaście lat po ślubie urodził się Michał, jako piąty progenitury z tego związku, który był rewolucjonistą w 1905 roku w radomskim gimnazjum. Ale to już inna historia.

Sygnety Knabów h. radwan. / Fot. zdjęcie z albumu**Andrzej, bardzo muzykalny, grający na klawesynie emigrował do Ameryki. Tam założył fabrykę fortepianów w Filadelfii pod marką KNABE. (W pamiętnikach Artura Rubinsteina oraz jego żony Nelly jest wzmianka o fortepianach KNABE z fabryki, której założyciel był polskim emigrantem.)


Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (35):

Sortuj komentarze:

Napisałam w art. o zlikwidowanych przez cara klasztorach. Pisząc artykuł nie wiedziałam, że zakonnicy domagają się ich zwrotu. Ciekawe jak zakończył się proces.
Zakonnicy domagają się od skarbu państwa prawie ćwierć miliarda złotych za grunt w centrum Warszawy. Ziemię stracili po powstaniu styczniowym, na mocy decyzji rosyjskiego cara Aleksandra II
W poniedziałek przed warszawskim sądem okręgowym zaczął się proces, który skarbowi państwa wytoczyła prowincja polska zakonu księży misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Sprawa trafiła do sądu, bo nie zdążyła jej rozpatrzyć zlikwidowana Komisja Majątkowa.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,12058761,Car_zabral_po_powstaniu_styczniowym__skarb_panstwa.html#ixzz2uLCmmJdj

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba wypada mi dodać, do tego, że tę powstańczą tradycję to w polskich rodzinach się pielęgnowało, że w ostatnim polskim Powstaniu, Powstaniu Warszawskim brało udział 3 Knabów. Ostatnim żyjącym powstańcem, który był łącznikiem Harcerskiej Poczty Polowej na terenie Śródmieścia Warszawy jest Komandor Kaprów Polskich w Bractwie Wybrzeża kpt. żeglugi wielkiej Jerzy Knabe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu świetny artykuł. poznawanie Historii z perspektywy losów ludzkich jest bardzo zajmujące. Ożywa ona niejako podczas czytania.
Dodam może że Powstańcom salutował pierwszy każdy, nawet generał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podsumowując : kochajmy Polskę, pracujmy dla Niej i przypominajmy o Jej burzliwej historii, jednocześnie otaczając czcią naszych Narodowych Bohaterów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu przyznasz, że po to nam piękną polszczyzną władać przyszło, aby swe myśli jasno i klarownie móc wyrażać. Zatem, zamiast w "obłokach bujać" w piśmie, czy w mowie, należy wyrażać się klarownie. Wtedy, ani na papierze, ani w przekazie internetowym niejasności nie będzie. Ja rzadko ustosunkowuję się do "mowy - trawy", którą dość często spotykam, ale myślę, że marnuję swój cenny czas. Nie żywię do nikogo urazy, ale lubię wszystko zawsze wyjaśnić do końca. Wracając do spraw ważniejszych zakłamywanie historii, deptanie przeszłości, czy opluwanie bohaterów jest dla mnie jak zdrada swoich bliźnich. Lepszej przyszłości nie da się zbudować na chmurze. Każdy mądry naród dba o swoje tradycje i uczy dzieci historii. TOBIE BASIU DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE CENNE MATERIAŁY, KTÓRE NIEJEDNEMU POLAKOWI POSŁUŻĄ ZA NAUKĘ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłe Panie, chyba zaszło typowe nieporozumienie internetowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, pisze pani : ".. trudno nie zgodzić się z Panią" - czyli rozumiem, że się Pani zgadza, bo nie ma wyjścia?
Pozostawia Pani jednak wątpliwość pod słowem "ale .." i jakoby na wyjaśnienie rzuca mi hasło "że syty nie rozumie głodnego, a zdrowy - chorego "
Nie widzę jednak żadnego związku z moją jednoznaczną wypowiedzią w komentarzu do tego artykułu : " Mądry naród jest największym skarbem danego państwa. Starajmy się zatem dawać przykład i uczyć kolejne pokolenia już od przedszkola, prawdy o Polsce i szlachetnej postawy obywatelskiej. Uczmy dzieci miłości do własnej ojczyzny".
Dalej sama Pani stwierdza : "czym za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Właśnie - a wiec jednak "praca u podstaw" ? To nic nie kosztuje, a ja zaproponowałam konkretne rozwiązanie aby Polacy nie byli tacy jak Pani ich ocenia : "... nie interesuje się polityką ani dniem jutrzejszym i wystarcza mu pełna miska z pajdą chleba, ćwiartka czystej oraz baba..."
W dalszej części pisze Pani - nadal do mnie i rozumiem, że także do siebie : " Zatem porzućmy napuszone słowa i pobożne życzenia, gdyż cel osiąga ten, kto nie buja w obłokach.."
Po pierwsze : ja w swoich wypowiedziach nie użyłam "napuszonych słów", nie odwoływałam się do Boga, a na co dzień nie bujam w obłokach. Po ziemi chodzę wyjątkowo twardo, nawet Pani nie wie jak twardo.
Co do osiągania celów - jeszcze nie zdarzyło mi się jakiegoś celu w życiu nie osiągnąć i tu proszę pamiętać, że o swojej wytrwałości w drodze do życiowych celów napisałam tylko i wyłącznie dlatego, że zostałam przez Panią sprowokowana.
Gdyby nawet nie wyznała Pani zgodności swych poglądów z poglądami Pana Andrzeja Chorążewicza, które wszyscy zdążyliśmy tutaj bardzo dobrze poznać i tak, nietrudno byłoby się tego samemu domyślić.
Natomiast przyznam się na koniec do jednego, że bez Pani pomocy nigdy nie wpadła bym na pomysł, że znajomość historii własnej OJCZYZNY i szacunek do BOHATERÓW może być trendy lub nie.
Widać warto się czasem włączyć do dyskusji. Człowiek jak widać stale się uczy. Pozdrawiam Panią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Basiu F., w rzeczy samej trudno nie zgodzić się z Panią, ale...
Właśnie to maleńkie "ale" powoduje, że syty nie rozumie głodnego, a zdrowy - chorego.

Naród musi wierzyć w siebie, czuć swoją siłę, znać swoje prawa i wiedzieć, że Temida jest sprawiedliwa. No i jeszcze powinien być choć trochę światłym. Jeśli tego brak, wówczas nie interesuje się polityką ani dniem jutrzejszym i wystarcza mu pełna miska z pajdą chleba, ćwiartka czystej oraz baba. A przy tym jest jak dziecko, które wierzy każdej obietnicy "gruszek na wierzbie".
Jeśli przeszło pół wieku przyzwyczajał się, że inni za niego myślą i inni dbają o jego byt, to jak w powiedzonku: "czym za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".

Zatem porzućmy napuszone słowa i pobożne życzenia, gdyż cel osiąga ten, kto nie buja w obłokach tylko pewnie stąpa po twardej ziemi. W tym kontekście skłaniam się ku postom Andrzeja Chorążewicza.

Nie mniej, warto i należy znać swoje korzenie oraz własną historię nie tylko wtedy, gdy to jest trendy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może pana zainteresuje co jedli powstańcy styczniowi i jak żyli na zesłaniu a jak na katordze, wyczekując ułaskawienia. Fragment "kotły wojny"
http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/kot%C5%82y-wojny-czyli-co-jedli-patriotyczni-powsta%C5%84cy

Komentarz został ukrytyrozwiń

22 stycznia 1933 podczas uroczystych obchodów 70. rocznicy żyło jeszcze 258 Weteranów Powstania. Uzyskali uprawnienia żołnierzy Wojska Polskiego 21 stycznia 1919 roku rozkazem specjalnym Józefa Piłsudskiego.
Nabyli prawo do stałej pensji państwowej, noszenia specjalnych fioletowych mundurów i cieszyli się szczególnym szacunkiem społecznym

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.