Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32055 miejsce

"15 dni" z Andrzejem Piasecznym

- W tej chwili mogę nagrywać piosenki bez presji i udowadniania, że jestem dobry - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla Wiadomości24.pl Andrzej Piaseczny. Za tydzień ukaże się jego kolejna płyta, jak sam zapowiada, nie ostatnia, bo już pracuje nad kolejnym krążkiem.

Już 7 kwietnia ukaże się Twoja nowa płyta. Powiedz dlaczego kilka razy odkładano premierę?
Andrzej Piaseczny. / Fot. Sony BMG - mat. promocyjne- Ha! Nie mam pojęcia. Pomysł tej płyty nawet nie był specjalnie mój. Miałem wątpliwości, czy to dobry pomysł. Jednak postanowiłem zmierzyć się z nim. Choć nie mam skłonności powracać do starszej twórczości, to musiałem przyjrzeć się całemu kompletowi nagrań. Patrząc na ich ilość i sentyment, który wiele z nich we mnie wzbudza, stwierdziłem, że dobrym pomysłem będzie zrobienie tej płyty. Na płycie znajdą się moje hity, wygrzebałem dwie zupełnie nieznane piosenki, a dwie napisałem specjalnie na potrzeby tego krążka.

W tym roku stuknęło Ci piętnaście lat na scenie. Co przez ten czas zmieniło się w Twoim życiu?
- Te wszystkie lata dały mi dużo spokoju, którego nie miałem na początku drogi. Zresztą trudno mówić o spokoju debiutanta. Nad realną oceną sytuacji przeważa u niego nadzieja i emocje. Po tym czasie, mimo popełnionych błędów mam poczucie spełnienia. Nie daje mi ono prawa do spędzenia reszty życia na hamaku w ogrodzie, ale miłe jest spojrzeć na własne życie z poczuciem, że czegoś się dokonało. Najważniejsze dla mnie nie są nagrane płyty, ale czas, kiedy przyszły lata chude. Udało mi się z nich jakoś wykaraskać i znowu zbliżyć do szczytu. W kolejnych latach walczyłem o pozycję na scenie coraz spokojniej. W tej chwili mogę nagrywać piosenki bez presji i udowadniania, że jestem dobry. To dla mnie najważniejsze. Interesuje mnie sukces, ale z mniejszym „napinaniem się” w wyścigu o pozycję.

Mam rozumieć, że na początku kariery się „napinałeś”?
- Wszyscy się napinają, to nie jest sporadyczne i jednostkowe zachowanie. Jeśli jest wyścig, jest też „napinanie się”. Dziś jestem naznaczony doświadczeniem i wiem, że nie muszę się już ścigać. Gdybym dziś debiutował, pewnie „spinałbym” się jeszcze mocniej, bo i czasy, w których zaczynałem były łaskawsze dla debiutantów.

W jakim wieku najlepiej zaczynać karierę wokalną?
Pojęcia nie mam... Myślę, że nie wiek jest ważny, ale to, co ma się do powiedzenia. Na świecie jest tak, żeAndrzej Piaseczny. / Fot. Sony BMG - mat. promocyjne debiutantowi daje się długofalową szansę. Wydaje pierwsza, drugą, czy trzecią płytę, i może właśnie na tej trzeciej osiągnie najwyższy poziom swoich możliwości. Natomiast nasza polityka jest taka, by wyciągnąć wszystko natychmiast. Co za tym idzie, wielu zdolnych ludzi nie otrzymuje swojej szansy. Uważam, że niezależnie od wieku, perełki trafią swój promyk słońca.

Jak wygląda Twoja współpraca z menadżerką, bo słyszałem, że tworzycie niemal rodzinę?
- Na własną prośbę jestem odcięty od spraw organizacyjnych. Z moją menadżerką tworzymy zespół od wielu lat. Eliza nie decyduje o sprawach artystycznych, zaś ja o tych drugich. Jeśli pracuje się z kimś ponad 10 lat, to łatwo przewidzieć, że zachowujemy się jak rodzina. Czasami rodzina włoska, ale i tak bywa (śmiech). Wiemy doskonale, że moje potrzeby istnieją na polu życia prywatnego, natomiast, gdy mówimy o twórczości, to ja robię show a Eliza biznes.

Jak reagujesz na różne doniesienia prasowe na swój temat? Czytasz takie teksty, śledzisz jakoś te informacje?
- Nie reaguję. Przyzwyczaiłem się do tego. Na początku kariery byłem napięty, ale później mój emocjonalizm się łagodził. Dawniej moje reakcje były mniej wyważone, ale z czasem przybrały formę pobłażliwego uśmiechu. Najlepszym sposobem na plotki jest nie reagować. Walka z wiatrakami nie ma sensu, a boli jedynie ręka. Nie ma sensu się denerwować. Jeśli ktoś chce dowiedzieć czegoś o mnie, to zachęcam do posłuchania moich piosenek. Tam wszystkiego można się dowiedzieć.

Czy zdarzyło się, że jakaś publikacja skłoniła Cię do pozwania jakiegoś dziennikarza?
- Bywało różnie, ale nie przybrało to nigdy formy pozwu. Być może mówię o tym tak spokojnie, bo nikt nie zaczął zaglądać mi w okna. Gdyby tak się stało, to pewnie bym się nie hamował. Są pewne granice i choćby człowiek był bardzo wyrozumiały, to musi dbać o zachowanie równowagi. Kiedy nasze granice są przekraczane, to trzeba umieć wyrazić swój sprzeciw. Różnie reagowałem na publikacje na swój temat, dlatego teraz staram się od nich uciekać. Zwykle to znajomi podsuną mi jakiś materiał, ale już wiedzą, że nie warto zaprzątać mi tym głowy.

Co sądzisz o dostarczaniu przez gwiazdy do tabloidów informacji na swój temat?
- Wiem doskonale, że przy dzisiejszych nakładach takich gazet i liczbie czytelników wiele gwiazd wzmacnia swoją popularność, dostarczając ciekawostki na swój temat. Ja do nich nie należę. W mojej ocenie jest to niefajne, ale nie chciałbym oceniać takich osób. Każdy człowiek ma prawo do własnych zachowań.

Przez te kilkanaście lat widzieliśmy Cię w wielu odsłonach, od grzecznego chłopaka do buntownika. Czy nie uważasz, że w Twoją twórczość i wizerunek wkradł się kiedyś kicz?
- Pewnie poniekąd tak. Wystarczy spojrzeć na mój wizerunek z tamtych czasów. Moja muzyka byłą popowym brzmieniem, a ja nadal czuje się popowcem. Nie wstydzę się tego. Po prostu to najbardziej mi pasuje, w tym się realizuję. Dziś moja muzyka jest trochę spokojniejsza, ale wynika to z upływu czasu. Trzeba też wiedzieć, w czym wypadamy wiarygodnie i jakie mamy możliwości wokalne. Moim największym atutem w tej chwili nie jest bycie wokalistą, bo genialnym nie jestem, ale najbardziej dumny jestem z tekstów. Niewątpliwie też nauczyłem się śpiewać lepiej niż przed 10 laty. Nawet jeśli wkradł się w moją twórczość kicz, to nie będę zaprzeczał tej prawdzie, po prostu taki byłem. To moja historia, moje bogactwo, więc nie będę się od tego odżegnywał.

Czego możemy spodziewać się na nowej płycie?
Andrzej Piaseczny. / Fot. Sony BMG - mat. promocyjne- Zastanawiam się nad tym słowem najnowsza, bo choć mówimy o płycie "15 dni", to ja już pracuję nad czymś zupełnie nowym. Myślę, że przyszłą wiosną ukaże się krążek, na którym ogromnie mi zależy. Pracuję z człowiekiem, którego cenie i o tę współpracę długo walczyłem. Powoduje to u mnie spięcie debiutanta. Wracam do domu i poprawiam już napisane teksty, czego nie zwykłem robić. Zaś na płytę ukazującą się w tym miesiącu przemycałem emocjonalnie ważne dla mnie piosenki. Chciałbym, by ludzi mieli okazję zapoznać się z moją twórczością, bo poznają mnie wtedy dokładniej. Zwykle słuchacze postrzegają artystów przez pryzmat singli, więc ja zachęcam do przesłuchania całej płyty. Tylko wtedy dostrzega się człowieka w pełnym świetle.

Zdarza Ci się zapominać teksty własnych piosenek?
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak często. Jednak nie jestem sam, wiem, że Krzysztof Krawczyk ma podobnie. Zwykle im bardziej próbuje sobie przypomnieć, tym robi się trudniej. To taka moja przypadłość i nic nie jestem w stanie zrobić.

Skąd czerpiesz inspirację?
- Odpowiem dość trywialnie... Pewnie chciałbyś usłyszeć coś głębszego, ale powiem jednowyrazowo, ale nie płytko – z życia. Niektórzy potrafią pisać piosenki z kosmosu, ale oni są jedynie dobrymi rzemieślnikami, ja natomiast jestem emocjonalistą. Nie piszę, by żyć i zarabiać, kupić nowy samochód i zbudować dom. Ja żyję, by pisać, a że zarabiam na tym pieniądze, to bardzo fajnie. Jestem szczęściarzem, ale nierozgarnięcie mnie nie omija. Nie potrafię napisać czegoś zgrabnego, kiedy czegoś nie przeżywam. Może dlatego nie potrafię często nagrywać kolejnych płyt.

Wiele gwiazd bierze udział w popularnych telewizyjnych show, czy Ty otrzymałeś taką propozycję?
- Tak! Wiele razy, ale jestem znany z tego, że odmawiam. Nie chce oceniać ludzi, którzy biorą udział w takich przedsięwzięciach. Mam tylko refleksję, że smutno mi, patrząc na tych ludzi... Biorą udział w takich programach, choć są genialnymi aktorami, zgrabnymi wokalistami lub sportowcami. Zamiast zająć się tym, do czego zostali stworzeni, udają kogoś innego, walczą o pierwsze strony gazet. Rozumiem, że to rozrywka dla ludu, sposób nabicia popularności, świetna zabawa, ale myślę, że najważniejsze, to robić swoje. Nie przekonuje mnie Doda w roli jurora. Może to znak czasów, ale ja – obrzydliwy popowiec – wolę być wbrew temu. Moja noga nie stanie w takich programach.

Idąc tropem internetu, powiedz, co pokusiło Cię do założenia profilu w MySpace?
- Oh! Strategicznie to nie będzie dobra odpowiedź. To nie był mój pomysł. Raczej inicjatywa szeroko rozumianych przyjaciół i managementu. Przeżyłem krótkotrwałą fascynację internetem, bo potrafiłem spędzać przy komputerze 6-7 godzin. Surfowałem intensywnie, ale fascynacja szybko minęła. Wiem, że internet potrafi naprawdę wciągnąć, ale życie namacalne znacznie bardziej mnie interesuje. Mogę powiedzieć nawet, że martwię się o ludzi, którzy nie znają umiaru, bo zaczynają żyć w nierealnym świecie. Jak idealnie nie podrabiać by różnych rzeczy, to nigdy nie zastąpią one realnego świata. Jestem człowiekiem lasu, więc bardziej mnie interesuje do prawdziwe życie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.04.2008 15:35

Bardzo dobry wywiad prosto z serca . Za kazdym razem kiedy czytam wywiady z Piaskiem lubie do nich wracac po kilka razy , polecam kazdemu plyty Piaska a w szczegolnosci ta ktora juz nie bawem wyjdzie :) znajduje sie na niej piekna piosenka "komu potrzebny zal" . zachecam Was do zakupu plyt i przybycwania na koncerty :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziekuję :) kamień z serca :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgosiu, jasne, że wybaczam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

a żebyś wiedział Przemku :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Matko co ja napisałam zamiast Kamil, napisałam Przemek :( no ładnie ze mną jest coraz gorzej :P

wybaczysz mi to Kamilu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika, nie doprecyzowałam, lepszy w sensie bardziej słuchalny. Dla mnie Feel to żenada i wtórność, Mafia pierwsza tak zawodziła w ten deseń, rozumiesz. to chciałam przekazac w mym wywodzię:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mi wywiad się podoba, brawo Przemku :)
a Piaska od czasu do czasu coś tam posłucham, bo lubię jego teksty :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

banatkiewicz06 - fachowość w czym, przepraszam bardzo?
Klaro - jeśli Feel ma lepsze piosenki to...cóż. Dla mnie to jeden i ten sam denny poziom popu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż, za czasów Mafii Piaseczny był jakims tam zjawiskiem, ale dał sie przyformatować i teraz tryumfy święci jakiś Feel, podobny w brzmieniu, ale z lepszymi piosenkami.
Trochę mi gościa szkoda, no ale cóż

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Piaseczny to jeden z nielicznych - niestety - na naszym rynku muzycznym wokalistów z przygotowaniem muzycznym, zatem świadomy tego, na czym polega śpiewanie. Robi to bardzo profesjonalnie i nawet jeśli niektórzy nie lubią tego rodzaju muzy i repertuaru, to powinni się zgodzić z tym, że fachowowści trudno Piasecznemu odmówić. JA lubię i często słucham.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.