Ma 15 lat, a mieszkańcy jego miasta drżą na myśl, że mogliby go spotkać na ulicy.- Wydawałoby się, że to jeszcze dziecko, ale to już bandzior - mówią dziennikarzom mieszkańcy 35-tysięcznego Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku. Boją się przedstawiać. Adam wiele razy udowodnił, że jest nieobliczalny. Sąsiadce, która raz zwróciła mu uwagę, nasikał do wózka, w którym spało jej dziecko. Rodzice nie ukrywają, że nie dają sobie rady z młodym przestępcą.

Nawet policja jest bezsilna. - To zdemoralizowany i wyrachowany chłopak. Dokładnie wie, że jest bezkarny, bo co z tego, że my go łapiemy i odwozimy do ośrodka wychowawczego. Dla niego to żadna kara - mówi Anita Guzek z komendy powiatowej w Dzierżoniowie.
Chłopak w ciągu roku popełnił prawie 30 przestępstw. Za każdym razem robił to, uciekając z ośrodka wychowawczego, w którym sąd rodzinny umieścił go już kilkanaście miesięcy temu. W tym czasie policja aż 10 razy nakazem sądu odwoziła go do takich placówek.
Ale zawsze po kilku dniach uciekał. Zanim ponownie zostawał zatrzymany, mijały tygodnie. W tym czasie robił, co chciał. Zniszczył kilka nowych przystanków, włamywał się do mieszkań i altanek. Niemal doszczętnie spalił dom jednorodzinny. - Straciłem jakieś 20 tys. zł. Nic nie ukradł, a policji tłumaczył, że podpalił z nudów - opowiada jedna z poszkodowanych.
Cały artykuł przeczytasz na stronach
Polskatimes.pl.