Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

143848 miejsce

160 osób zastrzelonych przez wojsko w Gwinei!

Co najmniej 160 osób zostało zastrzelonych, gdy siły rządowe otworzyły ogień do obywateli, protestujących przeciwko rządom junty kapitana Moussa Dadiasa Camary. Na ulice stołecznej Kankary wyszło ponad 50 tysięcy ludzi.

 / Fot. BBCGłównym powodem poniedziałkowego protestu była informacja, że powszechnie krytykowany przywódca junty - kapitan Moussa Dadis Camara, ma zamiar wystartować w styczniowych wyborach prezydenckich, by w ten sposób zdobyć legitymizację swojej władzy. A Gwinejczycy mają już zdecydowanie dość rządów armii.

Zwłaszcza, że poprzedni, niedawno zmarły prezydent, gen. Lansana Conte, cieszył się wyjątkowo złą sławą. Między innymi - zawiesił konstytucję, co sprawiło, że wojskowi poczuli się bezkarni i przez nikogo niekontrolowani, doszło do nadużyć na wielką skalę - wszechobecnego nepotyzmu, rabunków, nagminnego łamania podstawowych praw obywateli.

 / Fot. BBCDlatego wybór na prezydenta kolejnego oficera w Gwinei, państwie biednym, od lat zmagającym się z kryzysem ekonomicznym, pozbawiłby ludzi resztek nadziei na jakiekolwiek reformy. Na jakąkolwiek lepszą przyszłość.

Stąd tak liczna manifestacja, mimo obaw, że armia może brutalnie interweniować. Obaw niebezpodstawnych, jak się okazało. Bicie protestujących metalowymi pałkami, strzelanie w tłum - a to wszystko na oczach zagranicznych reporterów i obrońców praw człowieka.

 / Fot. BBCDziałania armii w trakcie protestu wyraźnie pokazały, jak pewna siebie i przyzwyczajona do siłowego tłumienia wszelkiego sprzeciwu jest ta władza. I jak mało liczy się z opinią Zachodu. Co ewidentnie było widać, gdy żołnierze zaczęli spośród manifestantów wyciągać co ładniejsze kobiety, rozbierać je, i albo wywozić samochodami w nieznanym kierunku... albo, na oczach reporterów, masowo gwałcić.

Z czego już na pewno wojskowi nie będą się mogli wytłumaczyć, jak zwykle odwołując się do argumentów konieczności 'zabezpieczenia' niespokojnego tłumu, i - co brzmi w tym kontekście jak absurd - przywrócenia porządku.

Niestety jest bardzo wątpliwe, żeby sankcje gospodarcze (czy też wstrzymanie pomocy - jakie może zastosować ONZ czy UE), czy też apele sekretarza generalnego ONZ, Ban KI-moona, cokolwiek tu pomogły. Sankcje jak zwykle uderzą w zwykłych obywateli, a nie w elitę władzy czy armię, która jest o niebo lepiej zabezpieczona materialnie niż reszta społeczeństwa. A co do słów, to niewiele znaczą one w tym kraju, gdzie już od wielu lat przemawia się nie za pomocą dialogu, ale pałki i karabinu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.