Pozycja materiału w rankingach:
Będąc młodym redaktorem, przyszedł mi do głowy pomysł. Na Forum założyłam wątek o błędach smutnych i rażących. Ale bywają omyłki śmieszne i pouczające. Tekst o nich dedykuję Mirnalowi, bo on także jest miłośnikiem polszczyzny.
Większość przypadków, jakie zdążyłam wyłowić, pochodzi jednak ze źródeł pisanych. Ozdobą kolekcji jest zdanie: - Wraz z 30 świniami Józef M. rozpoczął hodowlę trzody chlewnej.
Na nim to moi uczniowie testują czujność językową. Ocierając łzy, poznają fantastyczne skutki skrótów myślowych. Ktoś może zarzucić, że zapamiętają raczej zły schemat zdania niż sam morał. Odpowiem z namaszczeniem: - Bynajmniej przekonają się do lekcji gramatyki. Pragnę wyjaśnić, że "bynajmniej" znaczy dla wielu tyle, co "przynajmniej". To efekt postępu w rozwoju języka. Znana teoretyk literatury podpowiada zresztą mądrzejszy termin: nie "postęp", ale "postępujący progres". Cóż można przedsięwziąć, słysząc takie słowa od pani profesor?
Wziąć i umrzeć.
Zobacz także:
Artykuły
(41)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.12)
Wiek: 35 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: W 2008 roku III nagroda w międzynarodowym konkursie dziennikarskim Fundacji "Pamięć, odpowiedzialność, przyszłość" w Berlinie. W 2011: dyplom prezesa koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej "za pielęgnowanie dobrych tradycji AK" i... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 20.06.2008 02:22
hmm, szeroka akceptacja społeczeństwa - czy może skrupulatne punktowanie jego wad, a może to także pewna osobliwa forma wyrazu...? A funkcja, bo brak mi tutaj funkcji...? a potem można umierać...
Beata Sawicka 19.01.2007 23:50
Także skończyłam polonistykę i jestem zafascynowana językiem polskim. Artykuł ujmuje sedno sprawy - jest krótko i na temat. Brawo!
Mir Nalezińskí 17.01.2007 15:09
W angielskim jest król i królowa jako król.
Czyli king i qeen to król (głowa państwa).
U nas królowa ma dwa znaczenia, zatem nie jest to słowo precyzyjne. Natomiast nie wiem, jak jest po ang. odpowiednik żony króla i męża królowej w znacz. króla.
Mir Nalezińskí 15.01.2007 13:24
O, i to jest bezpośrednio, prosto z mostu, udzielona odpowiedź!
Aleksandra Solarewicz 14.01.2007 17:49
No, to powiem na koniec, że w istocie nie jestem feministką. Forma męska "redaktor" nie tylko nie godzi w moją kobiecość i poczucie własnej wartości, ale jest nieco krótsza niż jej żeński odpowiednik "redaktorka" :O)
A Przemkowi i Mirnalowi dziękuję za cenne uwagi językoznawcze pod moimi tekstami :O)
Autor usunął profil 14.01.2007 11:41
Ejże, w angielskim jest "king" i "queen".
Mir Nalezińskí 14.01.2007 00:57
W czeskim jest masa żeńskich odpowiedników i oni nie mają takich problemów. W angielskim żeńskich odpowiedników też nie jest wiele, np. mają aktor i aktorka.
Dawniej bylo tak - pan generał z żoną, malarz z żoną, sędzia z żoną, lekarz z żoną, inżynier z żoną, spekulant z żoną i kasiarz z żoną. Jedynie ksiądz bez żony. Od 100-200 lat dopiero babeczki wywalczyły sobie prawo do nauki i pracy (pozadomowej). I stąd kłopoty językowe.
Nowe słowa może wymyślać każdy, jedynie ich przyjęcie i rozpowszecnienie nie zależy od każdego.
Nauczycielka, poetka, malarka, rzeźbiarka, aktorka, kierowniczka brzmią ładniej, ale -
filozofka, ministerka, płetwonurka?
Sędzia i pewnie kierowca jednako dla obu płci...
Z królową kłopot. W angielskim jest król i królowa jako król.
Jolanta Paczkowska 13.01.2007 17:09
Cóż, Mirku, to nie nasza wina, że kiedyś kobiety nie pracowały zawodowo. Wymyślano więc nazwy zawodów dla mężczyzn i w niektórych przypadkach... tak już zostało. Psycholożka, rzeczywiście nie brzmi dostojnie (tym bardziej podziwiam ;-)) Ale kiedy kobieta pisze o sobie - nauczyciel (zamiast nauczycielka), polonista ;-) (zamiast polonistka) - a jest to częste zjawisko, to jak tu się nie dziwić?
Autor usunął profil 13.01.2007 12:09
Tu dotknął Pan sedna sprawy. Odczucie większości użytkowników polszczyzny jest właśnie takie, że forma "psycholożka" jest potoczna. Poza tym wciąż nie ma w języku polskim żeńskich odpowiedników dla wielu nazw zawodów i stanowisk. Przecież "prezydentowa" to w pierwotnym znaczeniu żona prezydenta, a nie kobieta-prezydent; podobnie rzecz ma się z "generałową", "sędziną" etc. Z jednej więc strony brak praktycznej możliwości stosowania żeńskich form dla wszystkich nazw zawodów, a z drugiej strony to odczucie, że są potoczne. Ja nie chcę tu na siłę przepychać takiej konwencji, czy innej. Prawdą jest, że wielu językoznawców (w tym wielu mężczyzn) raczej skłania się ku formom żeńskim i taka konwencja jest mi bliższa, ale możliwe jest, że to wbrew przyzwyczajeniom większości Polaków (nawet Polek), dla których forma "psycholożka" brzmi dziwacznie lub potocznie. Dla mnie osobiście życzenie feministki znacznie większego nie ma, bo norm językowych nie wyznaczają jeszcze niczyje zachcianki, a przynajmniej nie powinny.
Pozdrawiam!
Mir Nalezińskí 13.01.2007 00:51
Ty jako pan nie wchodzisz do rozważań. Tu chodzi o panie. Poloniści zalecają, ale dlaczego? Bo kilkanaście lat temu feministki zaczęły nieśmiało, a potem już śmielej naciskać na przyswojenie słów typu *psycholożka* i comieli zrobić poloniści, zwł. że część z nich to kobiety, a pozostali mają żony z solidaryzującym się zdaniem...
Poza tym, poloniści odróżniają dwie sprawy - oficjalne stanowisko i mowa potoczna. Pani psycholożka sobie na drzwiach wygraweruje jednak dr psycholog, rzeczniczka prasowa - rzecznik prasowy, a na dyrektorkę ważnego banku to nawet potocznie nie mawiają dyrektorka (chyba że jako feministka tak właśnie sobie zażyczy). Ale owszem - kierowniczka sklepu.