Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Dlaczego poloniści żyją krócej?

Pozycja materiału w rankingach:

37542 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 26pkt

Oceń:

Dlaczego poloniści żyją krócej?


Będąc młodym redaktorem, przyszedł mi do głowy pomysł. Na Forum założyłam wątek o błędach smutnych i rażących. Ale bywają omyłki śmieszne i pouczające. Tekst o nich dedykuję Mirnalowi, bo on także jest miłośnikiem polszczyzny.

Przez całe studia prowadziłam archiwum osobliwości językowych, jakie napotykałam w trakcie wykładów i lektury. Doszłam do zadziwiającego wniosku. Otóż błędy, wbrew woli autorów, obnażają ich system wartości. Przykłady? Proszę bardzo.
Mój wykładowca, dręczony o ćwiczenia z etyki, do których nie miał odpowiedniego wykształcenia, wykrzyknął: - Proszę Państwa, jestem bibliologiem i nie mam nic wspólnego z moralnością! Na szczęście zaraz pojął wagę stwierdzenia.

Na zjeździe NSZZ w latach 90. pewien student wygłosił słowa: - Nazywam się Kowalski i jestem w zastępstwie członka - i wycofał się z trybuny, a sala ryknęła śmiechem.
Ale najbardziej zapadła mi w pamięć relacja: - Uprawiałem grządkę przy pomocy babci.
Ojciec słów, informatyk, uparł się, że to forma poprawna. Mogę przyznać mu rację, mogę - pod warunkiem, że on przyzna się do przemocy w rodzinie.

Postępujący progres

Większość przypadków, jakie zdążyłam wyłowić, pochodzi jednak ze źródeł pisanych. Ozdobą kolekcji jest zdanie: - Wraz z 30 świniami Józef M. rozpoczął hodowlę trzody chlewnej.

Na nim to moi uczniowie testują czujność językową. Ocierając łzy, poznają fantastyczne skutki skrótów myślowych. Ktoś może zarzucić, że zapamiętają raczej zły schemat zdania niż sam morał. Odpowiem z namaszczeniem: - Bynajmniej przekonają się do lekcji gramatyki. Pragnę wyjaśnić, że "bynajmniej" znaczy dla wielu tyle, co "przynajmniej". To efekt postępu w rozwoju języka. Znana teoretyk literatury podpowiada zresztą mądrzejszy termin: nie "postęp", ale "postępujący progres". Cóż można przedsięwziąć, słysząc takie słowa od pani profesor?

Wziąć i umrzeć.

Aleksandra Solarewicz OFFline profil autora

Autor: Aleksandra Solarewicz

Napisz do autora

Artykuły (41) Galerie (1) Średnia ocen (4.12)

Wiek: 35 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska

O mnie: W 2008 roku III nagroda w międzynarodowym konkursie dziennikarskim Fundacji "Pamięć, odpowiedzialność, przyszłość" w Berlinie. W 2011: dyplom prezesa koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej "za pielęgnowanie dobrych tradycji AK" i... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 32

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 20.06.2008 02:22

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 32

hmm, szeroka akceptacja społeczeństwa - czy może skrupulatne punktowanie jego wad, a może to także pewna osobliwa forma wyrazu...? A funkcja, bo brak mi tutaj funkcji...? a potem można umierać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Sawicka 19.01.2007 23:50

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 33

Także skończyłam polonistykę i jestem zafascynowana językiem polskim. Artykuł ujmuje sedno sprawy - jest krótko i na temat. Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 17.01.2007 15:09

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 23

W angielskim jest król i królowa jako król.
Czyli king i qeen to król (głowa państwa).
U nas królowa ma dwa znaczenia, zatem nie jest to słowo precyzyjne. Natomiast nie wiem, jak jest po ang. odpowiednik żony króla i męża królowej w znacz. króla.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 15.01.2007 13:24

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 29

O, i to jest bezpośrednio, prosto z mostu, udzielona odpowiedź!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Solarewicz 14.01.2007 17:49

Ocena: Ocena pozytywna 31 Ocena negatywna 29

No, to powiem na koniec, że w istocie nie jestem feministką. Forma męska "redaktor" nie tylko nie godzi w moją kobiecość i poczucie własnej wartości, ale jest nieco krótsza niż jej żeński odpowiednik "redaktorka" :O)

A Przemkowi i Mirnalowi dziękuję za cenne uwagi językoznawcze pod moimi tekstami :O)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 14.01.2007 11:41

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 31

Ejże, w angielskim jest "king" i "queen".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 14.01.2007 00:57

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 32

W czeskim jest masa żeńskich odpowiedników i oni nie mają takich problemów. W angielskim żeńskich odpowiedników też nie jest wiele, np. mają aktor i aktorka.
Dawniej bylo tak - pan generał z żoną, malarz z żoną, sędzia z żoną, lekarz z żoną, inżynier z żoną, spekulant z żoną i kasiarz z żoną. Jedynie ksiądz bez żony. Od 100-200 lat dopiero babeczki wywalczyły sobie prawo do nauki i pracy (pozadomowej). I stąd kłopoty językowe.
Nowe słowa może wymyślać każdy, jedynie ich przyjęcie i rozpowszecnienie nie zależy od każdego.
Nauczycielka, poetka, malarka, rzeźbiarka, aktorka, kierowniczka brzmią ładniej, ale -
filozofka, ministerka, płetwonurka?
Sędzia i pewnie kierowca jednako dla obu płci...
Z królową kłopot. W angielskim jest król i królowa jako król.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 13.01.2007 17:09

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 36

Cóż, Mirku, to nie nasza wina, że kiedyś kobiety nie pracowały zawodowo. Wymyślano więc nazwy zawodów dla mężczyzn i w niektórych przypadkach... tak już zostało. Psycholożka, rzeczywiście nie brzmi dostojnie (tym bardziej podziwiam ;-)) Ale kiedy kobieta pisze o sobie - nauczyciel (zamiast nauczycielka), polonista ;-) (zamiast polonistka) - a jest to częste zjawisko, to jak tu się nie dziwić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 13.01.2007 12:09

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 31

Tu dotknął Pan sedna sprawy. Odczucie większości użytkowników polszczyzny jest właśnie takie, że forma "psycholożka" jest potoczna. Poza tym wciąż nie ma w języku polskim żeńskich odpowiedników dla wielu nazw zawodów i stanowisk. Przecież "prezydentowa" to w pierwotnym znaczeniu żona prezydenta, a nie kobieta-prezydent; podobnie rzecz ma się z "generałową", "sędziną" etc. Z jednej więc strony brak praktycznej możliwości stosowania żeńskich form dla wszystkich nazw zawodów, a z drugiej strony to odczucie, że są potoczne. Ja nie chcę tu na siłę przepychać takiej konwencji, czy innej. Prawdą jest, że wielu językoznawców (w tym wielu mężczyzn) raczej skłania się ku formom żeńskim i taka konwencja jest mi bliższa, ale możliwe jest, że to wbrew przyzwyczajeniom większości Polaków (nawet Polek), dla których forma "psycholożka" brzmi dziwacznie lub potocznie. Dla mnie osobiście życzenie feministki znacznie większego nie ma, bo norm językowych nie wyznaczają jeszcze niczyje zachcianki, a przynajmniej nie powinny.

Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 13.01.2007 00:51

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 7

Ty jako pan nie wchodzisz do rozważań. Tu chodzi o panie. Poloniści zalecają, ale dlaczego? Bo kilkanaście lat temu feministki zaczęły nieśmiało, a potem już śmielej naciskać na przyswojenie słów typu *psycholożka* i comieli zrobić poloniści, zwł. że część z nich to kobiety, a pozostali mają żony z solidaryzującym się zdaniem...
Poza tym, poloniści odróżniają dwie sprawy - oficjalne stanowisko i mowa potoczna. Pani psycholożka sobie na drzwiach wygraweruje jednak dr psycholog, rzeczniczka prasowa - rzecznik prasowy, a na dyrektorkę ważnego banku to nawet potocznie nie mawiają dyrektorka (chyba że jako feministka tak właśnie sobie zażyczy). Ale owszem - kierowniczka sklepu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.