Pozycja materiału w rankingach:
Serwis społecznościowy Facebook liczy obecnie 500 milionów użytkowników i jest - jak mówią niektórzy - "trzecim państwem świata". Nic dziwnego, że David Fincher zainteresował się jego twórcą - Markiem Zuckerbergiem, który w wieku 24 lat został najmłodszym miliarderem świata. Film "Social Network" to próba zmierzenia się nie tylko z Zuckerbergiem, ale i jego pomysłem.
David Fincher w swoim filmie postawił sobie dość trudne zadanie. Po obejrzeniu go zastanawiamy się nad rozwiązaniem postawionego w nim problemu etycznego. Czy Mark Zuckerberg ukradł gotowy pomysł? Czy postępował fair wobec osób, z którymi współpracował? To dwa główne pytania, które pojawiają się niejako automatycznie.Zobacz także:
Artykuły
(770)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Przemysław Trubalski 20.10.2010 16:27
A mnie w filmie najbardziej urzekł proces twórczy pokazany od pomysłu, przez wpisanie pierwszego kodu, po siedzibę w domku w Kalifornii, aż po wielkie biuro i wizytówkę CEO, a po drodze podchody wielkich inwestorów. Ciekawie i romantycznie jawi się także drugoplanowa postać założyciela Napstera. A najzabawniejszym smaczkiem jest spinający historię klamrą wątek kobiety i płynący z tego wniosek, że za każdą genialną ideą stoi jakaś kobieta ;)
Janina Bieleńko 20.10.2010 14:57
Podoba mi się tytuł artykułu :) i skupienie uwagi na kwestii etycznej.
Miałam więcej pytań, niż film dał odpowiedzi. Także dotyczących domniemanej kradzieży. Film nie wyjaśnia, w jakim stopniu bracia bliźniacy mieli rozpracowany projekt portalu - słyszymy jedną rozmowę, w której ogólnie rzucają ideę strony (nawet ktoś nazwał ją portalem randkowym), dedykowaną społeczności Harvardu.
Dokopałam się do informacji O ochronie własności intelektualnej w USA i czytam, że:
"własność intelektualna, to wszelkiego rodzaju inwencje twórcze, takie jak: wynalazki, dzieła literackie lub artystyczne oraz symbole, nazwy lub znaki używane w przemyśle i handlu".
ale dalej jest ważniejsze zdanie:
"idee i pomysły, chyba, że są wyrażone oryginalną formą, nie są objęte ochroną prawną".
W kontekście takiego ustawodawstwa mówienie o "kradzieży" jest nieporozumieniem.
Z jednej z rozmów braci wynika, że portal "harwardzki" także zaistniał. Niestety zabrakło informacji czy został dokończony przez Marka, czy przez innego programistę.
Mnie bardziej zaniepokoiło ogólne przesłanie filmu, wyrażone w zdaniu "You don't get to 500 milion friends without making a few enemies." Jest to szczególna odmiana polskiego "Cel uświęca środki". Czy każdy cel? Czy każde środki?
Podzielam pozytywną opinię o aktorach. Powiem nawet więcej. Oni uratowali ten film.
Łukasz Brzezicki 20.10.2010 12:44
"czy twórca Facebooka jest godzien podziwu i admiracji czy też jest zwykłym zdrajcą i złodziejem cudzych pomysłów?"
Po wycieku do sieci prywatnych rozmów Zuckerberga odpowiedź druga.
Rafał Gdak 20.10.2010 09:44
Ma Pani rację :) Polski dystrybutor chciał chyba wzbudzić nutkę taniej sensacji. Celowo nawiązałem do tych słów z plakatu, bo zbytnio upraszczają sukces Zuckerberga.
Agnieszka Pawłowska 20.10.2010 09:39
Wybieram się na ten film głównie z powodu reżysera. Wierzę w kunszt Finchera, mam nadzieję, że się niezawiodę. Co do receznji - bardzo ciekawa, podsyca ciekawość widza wobec filmu...
Nie podoba mi się ten cytat jakim polscy dystrybutorzy reklamują film. Jest zbyt górnolotny, pusty. Za to ten oryginalny ''You don't get to 500 million friends without making a few enemies'' jest idealny. Z innych receznji słyszałam, iż Fincher nie pokazuje dobitnie tego, iż twórca Facebooka to złodziej czy zdrajca, wiec tym bardziej nie rozumiem tego polskiego hasła promującego film... Zobaczymy.
Festiwal w Cannes 2012. Zobacz najbrzydsze kreacje gwiazd! [ZDJĘCIA]
(odsłon: +934)