Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > 16-letnia Ola zmarła na sepsę w warszawskim szpitalu

Pozycja materiału w rankingach:

309 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 69pkt

Oceń:

16-letnia Ola zmarła na sepsę w warszawskim szpitalu


W sobotę, w warszawskim szpitalu, zmarła 16-letnia Ola. Najpewniej z powodu sepsy. Mama dziewczyny, przekonana o tym, że lekarze dopuścili się zaniedbań, złożyła zawiadomienie do prokuratury.Ta wszczęła już postępowanie. Oto, przysłana do Wiadomości24.pl, wstrząsająca relacja matki z ostatnich godzin życia jej córki.

Ola zmarła na sepsę. Rodzina jest przekonana, że dziewczynie można było pomóc. / Fot. Archiwum rodzinne– We wtorek Ola była lekko przeziębiona, przeziębienie miało łagodny przebieg. Dostawała normalne leki na przeziębienie, jak Upsarin C, witaminy, aspirynę itp. W czwartek Ola czuła się dobrze, nie było gorączki. W piątek stan dziecka był dobry. Około godz. 21 w piątek zaczęła narzekać na silne dreszcze, miała temperaturę 39 stopni i zaczęły się torsje. Torsje nasilały się i trwały nieprzerwanie. Początkowo myśleliśmy, że to zatrucie pokarmowe lub grypa żołądkowa, ale o 5 w nocy zdecydowaliśmy pojechać na dyżur nocny i pogotowie Medicover na ulicy Bitwy Warszawskiej. Podano jej zastrzyk Torecan przeciw nudnościom oraz Ketonal na obniżenie bólu i gorączki. Zapisano jej antybiotyki (nie mogła ich przyjąć ze względu na wymioty). Dostaliśmy też skierowanie do szpitala na wypadek, gdyby stan się pogorszył.

Ola była bardzo osłabiona

Stan się pogorszył, ponieważ pojawiła się biegunka. O godzinie 10 zawieźliśmy Olę na ostry dyżur w szpitalu Wolskim na Kasprzaka. Już wtedy na jej ciele pojawiło się kilka wybroczyn: dwie na twarzy i kilka w okolicach brzucha. Wstępne badania wykazały prawie całkowitą niewydolność nerek i obniżony do 2000 stan białych krwinek. Ola skarżyła się na drętwienie nóg. Innych wyników badań wstępnych nie znamy. Zadecydowano o pozostawieniu dziecka w szpitalu na oddziale II, internistycznym (pokój 9, piętro 3). Tam przebadał ją i wstępnie zdiagnozował ordynator oddziału - Roman Jasiński, który - jak zaznaczył - jest dziś w szpitalu przez przypadek, na zastępstwie.

Pobrano próbki krwi i lekarz zalecił podanie kroplówki z elektrolitem. W tym czasie liczba wybroczyn na ciele Oli wzrosła dziesięciokrotnie, biegunka nie ustępowała, a stan cały czas gwałtownie się pogarszał. W rozmowie ze mną lekarz poinformował o podejrzeniu zatrucia i bardzo niepokojących wynikach wstępnych, po czym zalecił położenie Oli na sali ogólnej i podanie jej kroplówki.

Stan cały czas się pogarszał

...Ola skarżyła się na bardzo silne bóle nóg i stawów. Stawy zaczęły puchnąć, a nogi sztywnieć... / Fot. Archiwum rodzinneOla skarżyła się na bardzo silne bóle nóg i stawów. Stawy zaczęły puchnąć, a nogi sztywnieć. Liczba wybroczyn na ciele powiększała się z każdą chwilą. Wielokrotnie prosiłam lekarza dyżurnego oraz ordynatora o pomoc i jakąkolwiek reakcję. Dziecko bardzo cierpiało, ale w zamian otrzymywaliśmy informację, że czekamy na wyniki badań. Około godziny 10.30, ordynator wymknął się ze swojego gabinetu, nie zaglądając nawet do chorej. Do czasu, kiedy Ola w konwulsjach spowodowanych bólem, spadła z łóżka, a stan pogorszył się radykalnie (dziecko zsiniało i przestało oddychać), w pokoju nie pojawił się lekarz. Podobno wtedy lekarz dyżurny konsultował telefonicznie wyniki badań. W tym czasie Ola była już cała pokryta wybroczynami, spuchnięta na twarzy i całym ciele.

Lekarze, zaalarmowani przez rodziny i odwiedzających (sala, w której leżała Ola, była pełna innych pacjentów oraz odwiedzających ich gości), podali Oli tlen, a następnie wezwano szpitalnych anestezjologów. Wszystkich pacjentów i rodziny towarzyszące w pokoju nr 9 wyproszono z sali. Mnie, matkę Oli, wyproszono również. Anestezjolog przeprowadził reanimację. Podano dopaminę i przywrócono dziecku oddech.

Stan był bardzo ciężki

Dopiero wtedy wezwano karetkę i zadecydowano o przewiezieniu Oli na oddział intensywnej terapii w szpitalu na Lindleya. Po około 20-30 minutach reanimacji pozwolono mi wejść do sali, gdzie anestezjolog w bezpośredniej rozmowie powiedział mi, że dziecko ma sepsę. Oczekiwanie na karetkę trwało bardzo długo. W tym czasie towarzyszący mi rodzina i przyjaciele rozmawiali na korytarzu z zaniepokojonymi sytuacją chorymi z sali numer 9 oraz z ich rodzinami. Przekazaliśmy im informację otrzymaną od lekarza anestezjologa o tym, że Ola na pewno ma sepsę.

Kiedy w końcu zabrano dziecko karetką, a my czekaliśmy pod szpitalem na taksówkę, podeszła do nas rodzina jednego z pacjentów z sali, w której Ola wcześniej leżała. Państwo ci próbowali pocieszyć nas i uspokoić. Ponieważ mają w rodzinie dzieci i małe wnuki, przestraszeni informacją o sepsie zwrócili się natychmiast do lekarza z prośbą o potwierdzenie tej informacji. Lekarz z oddziału internistycznego zapewnił ich, że Ola nie jest chora na sepsę i zalecił spokojny powrót do domu. Podobno to samo powiedziano innym pacjentom oraz
ich rodzinom i odwiedzającym. Ola po godzinie 14 znalazła się na oddziale intensywnej opieki medycznej na Lindleya. Po pół godzinie usłyszeliśmy, że stan cały czas się pogarsza.

Około 16. poinformowano nas, że Oli podano najnowocześniejsze leki zwalczające infekcję, ale choroba rozwija się w zastraszającym tempie. Ola jest podłączona do respiratora, ale organizm jest już bardzo mocno zaatakowany i nie reaguje na podawane leki. Pół godziny później pozwolono nam zobaczyć dziecko, które było w stanie agonalnym. Przed godziną 17 poinformowano nas, że Ola zmarła...

Prokuratura wszczęła postępowanie


Jak dowiedziały się Wiadomości24.pl, Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota wszczęła już postępowanie w tej sprawie. – Zabezpieczono dokumentację medyczną ze szpitala przy ul. Lindleya, jak również kserokopię dokumentacji ze szpitala przy ul. Kasprzaka – powiedziała nam Katarzyna Szeska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Dzisiaj ma zostać zarządzona sekcja zwłok Oli. Trwają również przesłuchania świadków.

Monika Jakubiak z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie zapewniła, że sanepid przebadał osoby bliskie zmarłej, bezpośrednio zagrożone zarażeniem meningokokami. Nie stwierdzono innych zachorowań. Obecnie sprawdzana jest ewentualność zarażenia osób postronnych w szpitalu.

Wedle rzecznika prasowego szpitala Wolskiego, w wyniku badań przeprowadzonych u Oli lekarze stwierdzili ostrą niewydolność narządów wewnętrznych z podejrzeniem sepsy. Oli podano antybiotyk, po czym przewieziono ją do szpitala na Lindleya. Antybiotyki otrzymali także pacjenci i personel mający kontakt z Olą. Salę chorych na której przebywała Ola zdezynfekowano.

Czytaj także:
Kolejna ofiara sepsy, tym razem w szpitalu w Radomiu

Zobacz także:

Kamil Ciba OFFline profil autora

Autor: Kamil Ciba

Napisz do autora

Artykuły (21) Galerie (0) Średnia ocen (4.83)

Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Studiuję dziennikarstwo na UW

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 62

Sortuj komentarze:

bartek raczew 20.11.2007 01:36

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 28

Kasia, trzymaj się!!! Jesteśmy z Tobą. "Zgięło" mnie jak się dowiedziałem i wciąż nie mogę się do końca wyprostować. Nie mam słów.

PS: obrońcom warsztatu dziennikarskiego, obiektywizmu, polskiej służby zdrowia oraz redakcji będe wdzięczny za odstąpienie od krytyki rodziców i zawieszenie broni w tym wątku. To nie miejsce i czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamil Ciba 20.11.2007 00:32

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 24

Beata_B - to co jest w artykule to oficjalna wypowiedz rzecznika prasowego szpitala (przepraszam ze nie podalem danych osobowych,zwyczajnie zawalilem sprawe i zapomnialem o nie zapytac). Dzwonilem do dyrektora - odbierala pani w sekretariacie,odsylala z miejsca do rzeczniczki. Zaznacze rowniez dziwna sytuacje - na stronie szpitala jako jego dyrektor widnial pan Balicki, nagle (chyba kolo 14.30, moze 15) zmieniono dyrektora na p.o. dyrektora pana Doliwe, zas w tv ogladam relacje i jest dyrektor jeszcze inny... Zglupialem juz kompletnie. Niestety...Slowa pani rzecznik, cytuje: "Prokuratura bada ta sprawe i ja wyjasni" byly przez nia powtarzane jak mantra...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Wasztyl 19.11.2007 23:40

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 22

Biedna dziewczyna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Wieszczycka 19.11.2007 23:33

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 24

Jadwigo - powiem wprost - niedawno rozmawiałam z dziewczyną, której mama miała identyczne objawy - dreszcze, wysoką gorączkę i straszliwe torsje. Jej córka kilkakrotnie PRÓBOWAŁA wezwać pogotowie. Za każdym razem była zwyczajnie spławiana. Ci rodzice mieli możliwość zawożenia córki gdzie trzeba samochodem, ta dziewczyna nie. Tylko jej szczęście, że jej mama akurat nie miała sepsy.
I jak widać skoro jakiś lekarz o 5 rano odesłał Olę ją do domu, to nie można mieć pretensji do rodziców-laików, że o 21 (kiedy objawy były na pewno łagodniejsze) jeszcze jej nigdzie nie zawieźli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Balkus 19.11.2007 23:30

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 23

"Śmierci, dlaczego zrywasz najpięknijesze kwiaty..?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Nowacki 19.11.2007 22:44

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 35

Andrzeju, darowałbyś już sobie te złośliwości pod adresem redakcji, przynajmniej w tym tekście. Przecież piszemy w leadzie: "Oto, przysłana do link wstrząsająca relacja matki z ostatnich godzin życia jej córki." Co ma do tego redakcja? Jaki autor? Kamil tylko opracował ten tekst, a na końcu - po śródtytule "Prokuratura wszczęła postępowanie" - stan obecny.
Żenuje mnie ten przytyk. Aż tak nienawidzisz nas po odejściu rozbierając tragedię matki Oli na czynniki pierwsze? Bardzo mi jest (i pewnie całej redakcji) przykro...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Zaranek 19.11.2007 22:13

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 36

Wstrząsające! Wszyscy jesteśmy z rodzicami Oli. Słów brakuje, żeby wyrazić im wspólczucie. Śmierć jest bowiem próbą najstraszliwszą dla tych, którzy pozostają.
A autorowi i redakcji chiałbym powiedzieć co następuje: gratuluję dobrego samopoczucia. Gratuluję jednostronności - gdzie są wypowiedzi lekarzy? Tekst jest wstrząsający, lecz warsztatowo niedopracowany, za co pretensje nie do autora (autor ma bowiem prawo napisac co chce i jak chce) ale do redaktorów, którym zabrakło profesjonalizmu i zwyczajnego wyczucia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Panfil 19.11.2007 21:22

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 20

"Choroba była piorunująca a wykonania badan laboratoryjnych nie da sie przyspieszyć" - i to jest minus, ale co my ludzie poradzimy? NIC! ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 19.11.2007 21:18

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 21

Powinna byc zawieziona o 21, kiedy zaczęły sie ostre objawy o nieznanej etiologii. Przy dreszczach, wysokiej gorączce i torsjach nie ma czasu na myslenie. Nie wiem co to jest Medicover - pracowałam w prowincjonalnym szpitalu w czasach, kiedy pogotowie nie zostawiloby z takimi objawami chorej w domu, a chora zawieziona bezpośrednio na izbe przyjęc szpitala byłaby natychmiast polozona na oddziale.
I druga strona medalu - bardzo często ludzie wzywali pogotowie lub zjawiali sie na izbie po 2-3 dniach trzymania chorego w domu, najcześciej w godzinach po polnocy (jakos tak to im wychodzilo), kiedy stan chorego bywał juz cięzki. Bo mysleli, że jakos przejdzie...
Tak to wygląda najcześciej w praktyce.
Co nie znaczy, że jestem bezduszna i nie wspułczuję rodzinie. Smierć tej pieknej dziewczyny jest nieopisaną tragedią. Choroba była piorunująca a wykonania badan laboratoryjnych nie da sie przyspieszyć - niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Panfil 19.11.2007 20:59

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 21

Wydaje mi się, że lekarze powinni przywiązywać większą wagę co do sepsy;/ Powinni lepiej badać, wykonywać więcej badań. Wiem, że dużo będzie kosztować - szpital, ale chodzi tu o ludzkie życie do cholery!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.