Facebook Google+ Twitter

16-latek najlepszy w Lillehammer, Małysz na podium!

Dzisiejsze zawody w Lillehammer wygrał austriacki zawodnik Gregor Schlierenzauer, który wyrasta na czołową postać skoków w tym sezonie. Adam Małysz prowadził po pierwszej serii, lecz zakończył konkurs na trzecim miejscu.

Adam Małysz. Fot. Tomasz Jodłowski/Dziennik ZachodniRekord skoczni Małysza!

Adam Małysz wygrał kwalifikacje do niedzielnego konkursu w Lillehammer, skokiem na odległość 142 m ustanawiając nowy rekord skoczni, który od wczoraj należał do Gregora Schlierenzauera i wynosił 141 m. Polak wyprzedził Czecha Jakuba Jandę (135,5 m) i Norwega Andersa Bardala (135 m). Awans do konkursu głównego poza Małyszem uzyskało dwóch naszych reprezentantów: Kamil Stoch (12. pozycja) i Stefan Hula (39. pozycja).

Pierwsza seria

Niedzielne zawody zainaugurował niezłym 129.5 - metrowym skokiem Bardal. Po chwili na belcę startowej ujrzeliśmy jednego z najbardziej utytułowanych zawodników ostatnich lat - Roara Ljoekelsoeya. Norweg nie zdobył jeszcze jednak w tym sezonie choćby punktu do klasyfikacji Pucharu Świata, a 121.5 metra, jakie uzyskał potwierdza jego kiepską formę.

Dalej od Ljoekelsoeya skoczył pierwszy z Polaków - Kamil Stoch, który spisał się bardzo przyzwoicie (124.5 m) i wskoczył na drugie miejsce. Następnie oglądaliśmy drugo lub nawet trzeciorzędne skoki. Thomas Lobben, Stefan Read, Antonin Hajek i Johan Erikson nie przekroczyli granicy 120 m.

Dobrze spisali się natomiast Niemiec Michael Uhrmann (128 m) i Włoch Sebastian Colloredo (130.5 m), który objął nawet prowadzenie w konkursie. Po ponad 120-metrowych skokach Alana Alborna i Larsa Bystoela, jury musiało przerwać na kilka minut zawody. Wymusiły to silne podmuchy wiatru.

Po chwili wszystko wróciło jednak do normy i na rozbiegu pojawił się Martin Koch. Austriak uzyskał 128.5 m i, rzecz jasna, wyprzedził naszego Stocha. Za Polakiem uplasowali się zaś Janne Happonen, Ilja Rosjakov, Rok Benković, Takanobu Okabe oraz Dmity Ipatov.

Nieco lepiej spisała się nowa twarz z Francji - Vincent Descombes (125.5 m). Drugi w kwalifikacjach Jakub Janda wylądował naromiast na 127. metrze, co z całą pewnością nie spełniło jednak w pełni oczekiwań zdobywcy Kryształowej Kuli sprzed roku.

Kolejni zawodnicy dość regularnie spychali Kamila Stocha na dalsze miejsca, lecz, jak wiadomo, musiało to nastąpić prędzej czy później. Poniżej swojego normalnego poziomu skoczył Andreas Widhoelzl. 123.5 metra dało mu odległą lokatę. Ze swojego występu może być zadowolony Norweg Henning Stensrud, który wylądował na 128. metrze i zajął miejsce za prowadzącym Colloredo i swoim rodakiem Bardalem.

Podczas zawodów sytuacji nie ułatwiała unosząca się w powietrzu mgła i zbyt silny wiatr. Po krótkiej przerwie, do których zdążyliśmy się już przyzwyczaić, Denis Kornilov pofrunął aż 130 m, co nie pozwoliło mu jednak na objęcie prowadzenia. Z 29. numerem startowym na belce startowej zasiadł świeżo upieczony rekordzista skoczni - Adam Małysz. Polak po raz kolejny potwierdził, że wczorajsze 15. miejsce było tylko wypadkiem przy pracy, które zdarzają się przecież i najlepszym. Małysz uzyskał aż 137.5 metra i zdecydowanie wysunął się na czoło stawki.

Niestety uczeń nie poszedł w ślady mistrza. Ostatni z naszych reprezentantów, Stefan Hula przeleciał zaledwie 115 metrów i przekreślił swoje szanse na wejście do finałowej trzydziestki. Mimo wiatru wiejącego w plecy, bardzo przyzwoicie spisał się Janne Ahonen. Fin przeleciał 129.5 metra i plasował się za Małyszem i Colloredo.

Z zawodników z czołowej piętnastki Pucharu Świata, kompletnie zawiedli Szwajcar Guido Landert i Rosjanin Dmitri Vassiliev. Obaj zepsuli swoje skoki i nie awansowali do drugiej serii. Znów świetnie wypadł natomiast austriacki 16-latek, Gregor Schlierenzauer, który próbą na odległość 134 m zaczął deptać pięty prowadzącego Polaka.

Z uzyskanej odległości (124 m) nie może być usatysfakcjonowany rodak "Schlierego" - Thomas Morgenstern, który nie wyprzedził choćby Kamila Stocha. W tym samym miejscu wylądował Veli-Matti Lindstroem. Drugi wczoraj Andreas Kuettel skoczył tylko albo aż 129.5 m, lecz był to jedynie przedsmak wyczynu Andersa Jacobsona. Przy aplauzie publiczności reprezentant gospodarzy uzyskał świetne 136 m i podzielił prowadzących Małysza i Schlierenzauera.

Gorzej wypadł Fin Arttu Lappi, ale 130.5 m nie przekreślało jedo szans w drugiej serii. Jako ostatni na rozbiegu pojawił się wczorajszy zwycięsca i lider klasyfikacji generalnej - Simon Ammann. Szwajcar wylądował na 133. metrze, co oczywiście dało mu miejsce w czołówce, lecz strata do pierwszego Małysza była spora.

Po pierwszej serii olbrzymie powody do radości miał świętujący dziś swoje 29. urodziny Adam Małysz, który prowadził dzięki wspaniałemu skokowi na odległość 137.5 m i wyprzedzał Andersa Jacobsena, Gregora Schlierenzauera i Simona Ammanna. W najlepszej trzydziesce znalazł się też Kamil Stoch (28. lokata), zabrakło zaś miejsca dla Stefana Huli (48. pozycja).

Druga seria

Drugą serię otworzył trzydziesty po pierwszym skoku Ilja Rosjakov. Już za chwilę oglądaliśmy jednak samego Thomasa Morgensterna i Kamila Stocha. Austriak i Polak uzyskali odpowiednio 125 m i 114 m. Jeszcze gorzej od tego drugiego spisał się jednak Andreas Aren (110 m).

Wynik zbliżony do Morgensterna uzyskał Primoz Pikl, lecz na pozycji lidera zmian, póki co, nie było. Za Stocha spadli też Jernej Damjan oraz Lars Bystoel. Mocno padający deszcz wpływał na prędkości najazdowe skoczków i niniejszym sprawiał, że uzyskiwane przez nie odległości nie były zbyt duże.

Po próbach pierwszych dziesięciu zawodników nadal na prowadzeniu był Morgenstern. Nie zmieniło się to po występach Sigurda Pettersena oraz Joerga Ritzerfelda. Austriaka wyprzedził dopiero jego rodak, Wolfgang Loitzl, lądując na 125. metrze.

Pół metra bliżej narty "posadził" na ziemi Matti Hautamaeki, lecz dzięki notom za styl objął przodownictwo w konkursie. Nie cieszył się jednak z niego zbyt długo, bo po kilku minutach prym znów wiódł reprezentant Austrii. Tym razem był to Martin Koch, który uzyskał 126 metrów. Warto zaznaczyć, że w drugiej serii słabiej spisali się Jakub Janda (120.5 m), Michael Uhrmann (121 m), Henning Stensrud (119 m), Andreas Kofler (117 m) czy Robert Kranjec (118.5 m).

Na swoje skoki czekało już tylko dziesięciu skoczków. Na pierwszy ogień poszedł Norweg Anders Bardal, jednak wylądował dokładnie na 120. metrze, co oznaczało niewątpliwy spadek o kilka pozycji. Po chwili na pierwsze miejsce w klasyfikacji zawodów wskoczył Andreas Kuettel (124.5 m). Pół metra dalej poleciał Janne Ahonen, lecz przez niepewne lądowanie nie wyprzedził Szwajcara, a nawet drugiego Kocha. W pierwszej serii sporą niespodziankę sprawił Sebastian Colloredo.

W drugiej próbie Włoch uzyskał mniej, bo 122.5 m, lecz i tak może być chyba zadowolony ze swoich dokonań. Podobnego skoku nie ustał Arttu Lappi i spadł na niższe miejsca. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a emocje w miarę kolejnych skoków. W pięknym stylu 127 m osiągnął Simon Ammann, lecz przyćmił go całkowicie młodziutki Gregor Schlierenzauer, lądując na 137 metrze. Gorzej wypadł Anders Jacobsen, któremu 131.5 m dawało w tej chwili drugą lokatę. Na górze pozostał już tylko liderujący po pierwszej serii Adam Małysz. Poprzeczka została zawieszona niezwykle wysoko, lecz kibice wierzyli w daleki skok Polaka. Niestety, spóźnione odbicie i niespokojny lot odbiły się na odległości. Małysz przeleciał 127.5 metra, lecz wystarczyło to na zajęcie ostatniego stopnia na podium.

Niedzielny konkurs Pucharu Świata rozgrywany w norweskim Lillehammer wygrał rewelacyjny Austriak, Gregor Schlierenzauer. Dla 16-latka jest to pierwsze zwycięstwo w karierze, która już teraz maluje się w niezwykle jasnych barwach. Drugie miejsce zajął reprezentant gospodarzy, Anders Jacobsen, zaś trzecie nasz Adam Małysz. Niestety Polak nie zdołał obronić pierwszej pozycji, jaką zajmował po pierwszej serii, lecz i tak swój urodzinowy występ musi zaliczyć do niezwykle udanych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Jasne że Klimek dalej gwiazdką i nadzieją na przyszłość jest. Tyle tylko, że póki co lat za mało ma. A trudno, żeby na początku sezonu trąbili o Murańce. Już go wystarczająco promują - według mnie chłopakowi krzywdę tylko robią. Ale spokojnie - sezon się rozkręci, czasem nie będzie o czym mówić, to pojawią się materiały o Klimku....

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie no problemu z pisownią nie mam;) chociaż tyle:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Dalej od Ljoekelsoeya skoczył pierwszy z Polaków - Kamil Stoch, który spisał się bardzo przyzwoicie (124.5 m)* - niektore nazwiska znałem rok temu, ale to trudne nazwisko trzeba odkurzyć... Krzysiu, nie masz czasami trudności z pisownią? Wszystkie znasz na pamięć, nawet po roku "nieużywania". Andreas Widhoelzl, Gregor Schlierenzauer to niemal jak Grzegorz Brzęczyszczykiewicz...
A przy okazji - lepiej przecinek stawiać w miejsce kropki dziesiętnej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, znalazłem - http://www.skijumping.pl/news.html?pokaz_news=5333
Klimek Murańka - 12 lat. Czy jest jeszcze o nim głośno?
A Adaś to chyba nie narciarz, ale... lotniarz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potwierdzam z nim Krzysiek :). 16latek a tak skacze, cholera. Też tak chce :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda że nie wygrał...było blisko. Ale i tak podium to dobry prezencik na 29.urodzinki.
STO LAT ADASIU!! :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodzi Panu o Mateusza Rutkowskiego? Wicemistrz świata juniorów sprzed paru lat...głośno było o nim chyba nie w zeszłym roku tylko trochę wcześniej, ale chłopak przepadł:/ sodówka, alkohol, przynajmniej tak mówią, ale to nie moja sprawa, tylko jego.
No chyba, że chodzi Panu o Kamila Stocha, to on skacze dalej;)
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne zdjęcie naszego Wielkisza. Ma czapeczkę? Gdyby to były włosy, to przypominałby innego słynnego człowieka gór rodem z Austrii za młodu.
A przy okazji - co z naszym młodym skoczkiem? Rok temu piął się i zapowiadał się na szlagier. Nazwisko wypadło mi z pamięci, ale głośno o nim było w tele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.