Pozycja materiału w rankingach:
Chciałyśmy się po prostu dobrze bawić. I cóż? Sylwia: Beznadziejne! Ania: Na co ja liczyłam? Kasia i Kamila: Klapa! Ja: Ta Kożuchowska była zdecydowanie za chuda...
Przepis na komedię romantyczną: kilka znanych gwiazd, trochę deszczu, rozbrajające dziecko i dłuuugi pocałunek przed napisami końcowymi. Oczywiście bohaterowie pławią się w luksusach: mieszkają w apartamentach, jeżdżą drogimi samochodami, ich rachunki za ekskluzywne ubrania mają przynajmniej trzy zera... Ale stać ich na to, przecież pracują w największych polskich firmach.
Cieślak w wielkim mieścieGłówna bohaterka Małgosia (Ania Cieślak- "Na dobre i na złe", "Egzamin z życia", "Glina", "Karol. Człowiek, który został papieżem", "Masz na imię Justine") postanawia wcielić w życie plan na przyszłość: studia (ASP), kariera w agencji reklamowej, królewicz na białym koniu i trójka dzieci w odpowiednim czasie. Niestety realizacja planu nie przychodzi jej bez trudu. Z łatwością dostaje się na wymarzony kierunek studiów, kończy je, w międzyczasie poznaje "artystę" Piotra i zaczynają wspólne mieszkać.
Cóż z tego, skoro 30 podań o pracę w warszawskich agencjach reklamowych pozostaje bez odpowiedzi? Małgosia musi więc poświęcić się firmie cateringowej. Razem z Piotrem rozwożą jedzenie do ekskluzywnej agencji, w której pracują Janek (Maciej Zakościelny), Dawid (Tomasz Kot) i Renata (Małgorzara Kożuchowska). Ta ostatnia ostatecznie daje szansę Gosi i zleca przygotowanie reklamy perfum.
Po nieprzespanej nocy, dziewczyna oddaje projekty, które przez zawiść Kożuchowskiej zostają podmienione. Zdenerwowana dziewczyna, żądając oddania swoich projektów, upija się i jakimś cudem ląduje w samochodzie Janka. Wtedy rozpoczyna się szereg niezrozumiałych – przynajmniej dla mnie – zdarzeń.
Ona myśli, że on jest ochroniarzem. On myśli, że ona nie zna się na reklamie. Ona, która rzuciła się do auta w jednej bluzeczce, nagle trzy razy się przebiera. On za to, wyciąga z samochodu białe wino i kieliszki, namiot, dwa materace, setki wędek... a gdy Gosia nieśmiało mówi: – Zjadłabym rodzynka – Johny w sekundę przynosi garść...
Wtedy burza zmusza ich do przeniesienia się do hotelu. W którym – o dziwo! – Janek jest stałym gościem, a w pokojach znajdują się inni pracownicy agencji. Pijany Dawid przez przypadek odkrywa tajemnicę Janka i...
No właśnie. Wtedy ona powinna się obrazić, on za nią pojechać i moje marzenie o końcu filmu zostałoby ziszczone. Niestety... Film trwa jeszcze długo. Para godzi się i kłóci na zmianę, w międzyczasie na jaw wychodzi zamiana projektów, ale... i tak kończy się długim pocałunkiem.
Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.85)
Wiek: 21 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 18.07.2007 14:06
Ja tam poszłam do kina, było całkiem miło, ładne obrazy, czasem było śmiesznie, takie lekkie ciepłe, miłe. W sam raz na zimę, od razu się człowiek rozchmurzy, bo to nie jest wysokiej klasy film. ;-)
Anna Krynicka 01.03.2007 19:57
zgadzam sie w pełni...:) ale czasem miło obejrzeć sobie takie "cieple kluchy",prawda? :)
Anna Jadachowska 26.01.2007 09:47
najbardziej podobał mi się w komedii romantycznej Maciek Zakościelny on jest boski!!!!!!!!!!1
Natalia Cichosz 23.01.2007 19:51
(powinni zatrudnić do filmu tylko nowych i mniej znanych aktorów - taki film wzbudziłby moją ciekawość :) Lubię nowości i zmiany).
Natalia Cichosz 23.01.2007 19:49
Osobiście preferuję filmy o bardziej skomplikowanej fabule, szybszej akcji i większej głębi. Do tej pory jeszcze taki w Polsce chyba nie powstał (?). Znane nazwiska mnie od filmów odstraszają (uważam, że jest u nas mało dobrych aktorów, większosć już dawno mnie nudzi, ciągle te same twarze...a może)
Urszula Agata Marczewska 20.01.2007 22:33
Artykul oczywiście na +
Alku: wiesz, ja przy "Nigdy w życiu" musialam się nieźle wysilić intelektualnie. Zastanawialam się dość mocno, gdzie w tym filmie jest jakaś akcja.. lub co ewentualnie ma ją zastąpić ;-)
Autor usunął profil 20.01.2007 14:42
Nie ogladalem tego filmu (i nie zamierzam). Wierze Twoim recenzyjnym slowom co do wartosci tego obrazu: mysle, ze niczym szczegolnym nie rozni sie od innych produkcji pokroju "Nigdy w zyciu", "Ja wam pokaze". Ale musimy wiedziec jedno: film zostal zrobiony dla przecietnego zjadacza chleba (o czym Autorka doskonale wie), ktory nie oczekuje od niego nic, procz dobrej zabawy - a co za tym idzie: niekoniecznosci wlozenia wysilku intelektualnego.
Doskonale rozumiem, w jakich kategoriach Autorka podchodzi do filmow. Mysle, ze oboje oczekujemy od nich tego samego.
Artykul: na plus.
Maciej Wrzesiński 20.01.2007 11:48
Rzeczywiście, świetna reklama :) Ważne, że szczera recenzja +
Wybierz najlepsze zdjęcie minionego tygodnia
(odsłon: +821)