Tej zimy wyjątkowo duże żniwo zbierają różne mutacje grypy, zapalenia płuc i anginy. Przeraża fakt, że w polskich realiach na błyskawiczną pomoc lekarza pierwszego kontaktu nie mamy co liczyć.
W
NZOZ Przychodnia Lekarska
Pogórze
w Gdyni na wizytę u internisty
trzeba czekać ponad tydzień. Przyczyną oczekiwania jest limitowanie przez lekarzy
liczby przyjęć
dziennie. Żeby dostać się do lekarza trzeba więc wcześniej się zapisać.
Tylko skąd wiedzieć tydzień wcześniej, że dopadnie nas choroba?
Powszechnie stosowaną praktyką jest więc błaganie lekarza o litość. Od jego dobrej woli zależy, czy zgodzi się nas przyjąć. Dlatego co dzień, na korytarzu, można spotkać zdesperowanych pacjentów, proszących o łaskę doktora i zmagających się z tłumem rozwścieczonych chorych, bojących się o utratę kolejki. Taka walka trwa średnio 3-4 godziny i jest zakończona zwycięstwem tylko wtedy, gdy nie zgłosi się chory zapisany tydzień wcześniej.
Ten, kto ma mniej szczęścia zostaje odesłany do pogotowia. Tylko po to, by usłyszeć tam, że
„od przeziębień i grypy jest lekarz pierwszego kontaktu”… I kółko się zamyka… Jak się okazuje, niekiedy
rejestracja nawet z tygodniowym wyprzedzeniem nie gwarantuje sukcesu.
Zobacz także:
Artykuły
(12)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.88)
Wiek: 29 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kasia Ryszkowicz 26.01.2007 19:38
+ za bardzo fajnie przygotowany materiał
Adam Degler 26.01.2007 12:58
Andrzeju, Paweł mówi o tym artykule w wywiadzie: link
pozdrawiam
Paweł Kowalski 26.01.2007 10:14
Pierwszy raz widzę w tym serwisie rozmowę telefoniczną.Ładny numer wyciołeś Endrju.Prowokacja dziennikarska pierwsza klasa,artykulik także napisany spójnie i ciekawie.Tylko szkoda,że ten tekst jest taki prawdziwy +
Autor usunął profil 25.01.2007 21:01
+! Ja robię straszne wały na służbie zdrowia. Mam 2 przychodnie, z czego jedna pediatryczna (z której się nie wypisałam po 18-stce), druga prywatna. Gdyby w tej drugiej w rejestracji nie pracował kumpel brata, czekałabym średnio 4 miesiące na stomatologa,
Paulina Plizga 25.01.2007 17:44
+ za porządnie przygotowany materiał. Podobno zaczął się sezon na rożne choróbska. Zatem: !życzę zdrowia!
Urszula Agata Marczewska 25.01.2007 17:13
Przemku, w Lubartowie nie mialam bardzo duzych problemow, poza przypadkiem, gdy pani doktor stwierdzila, że jest niekompetentna i żebym skorzystala z gabinetu prywatnego takiej to a takiej pani ;-) Ale to historia sprzed kilku lat... Na gorszy problem natknelam sie w Krakowie, pewnie trochę i dlatego, że byl to teren dla mnie obcy ;-) Ale generalnie staram się unikać lekarzy jak ognia ;-)
Przemysław Trubalski 25.01.2007 17:05
Agato, a może miałaś doświadczenie z ortopedą, albo okulistą w Lubartowie? Kolejka do rejestracji od godziny 4 w nocy :)) To też ciekawy temat...
Urszula Agata Marczewska 25.01.2007 16:56
+ dla Ciebie, Andrzeju, bardzo fajny material.
Co racja, to racja - ja ze sluzbą zdrowia też mialam przejścia. Kilka lat temu w 3 miejscach odmówiono przyjęcia mnie, bo bylam zameldowana w innym województwie (w 2 punktach), a w trzecim lekarz "gdzieś sobie poszedl"...
Paula Poniewierza 25.01.2007 16:22
+ za bycie dziennikarzem nawet u lekarza i prowokacyjną rozmowę telefoniczną.
Szafszawan, brama do marokańskiego zagłębia haszyszowego
(odsłon: +306)