Pozycja materiału w rankingach:
Hasłem zabawy sylwestrowej na warszawskim Placu Konstytucji były hity Europy, a celem imprezy - przyciągnięcie jak największej ilości turystów do stolicy. I choć w Warszawie bawiło się ponad 120 tysięcy osób, ich miny mówiły same za siebie
"Turysta, który trafił na rzekomo zachęcającego Europejczyków warszawskiego sylwestra, pewnie w Polsce byłby po raz pierwszy i ostatni" - to opinia nie tylko moja, ale i wielu innych uczestników zabawy na Placu Konstytucji. Byli rozczarowani nieudanymi występami, prowadzącymi i serwowanym im mocno przestarzałym repertuarem, który co roku jest praktycznie taki sam. Śpiewali także niemal Ci sami artyści, co było nudne i mało zachęcające do zabawy. Mimo tego publiczność dopisała, ponieważ większość uczestników imprezy czekało na gwiazdę wieczoru - zespół Roxette.Zobacz także:
Artykuły
(55)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(3.76)
Wiek: 30 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Krótko o mnie? Lubię bawić się słowem, drażnić nim ludzi, pisać książkę z głupim zakończeniem, które zirytuje Czytelnika. Mam miliony pomysłów, zawsze coś tworzę i być może będzie okazja, żeby Wam to pokazać ;) Obecnie pracuję w redakcji serwisu:... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Emil S. 19.06.2011 16:25
Hmm... Dużo tu nieścisłości. Nawet gdy mówimy o nazewnictwie. Po pierwsze, to, co dali Per i Marie z muzykami, to był KONCERT, zaś playback-owe popisy nazwać należy najwyżej występem, a i niekoniecznie udanym, bo wpadki jakich dopuścił się np. Danzel zahaczają o artystyczna kompromitację (mieliśmy okazję słuchać dwóch Danzel-ów jednocześnie: tego widocznego na scenie i tego w studio, gdy ich głosy nakładały się na siebie). Jeżeli "danie z siebie 100%" to ruszanie ustami i bieganie na scenie, to piosenkarzy/muzyków mylimy z aktorami.
Jeżeli ktoś oczekiwał, że Roxette zagrają jak gwiazdy, to ich koncert był dla niego kitem zanim się zaczął, bowiem M.F. i P.G. gwiazdami w dzisiejszym rozumieniu tego słowa nie są. Mogą być artystami, to się zgodzę; wykonują i śpiewają swoje utwory. Są przedstawicielami generacji, która nie trzyma talentu w biuście, co jest fizjologiczną cechą dzisiejszych gwiazd.
Ewa Żuchowska 07.01.2011 10:56
Panie Tomaszu, pan także ma rację. Widać było, że występ sprawiał jej trud i podziwiam ją za odwagę i za chęć wyjścia na scenę pomimo trudności.
Tomasz Wysocki 06.01.2011 21:13
Pani Ewo, Marie jest już zdrowa. W 2008 roku lekarze ogłosili, że już jej nie grozi. Miała 5% szanse na przeżycie. Wiem, to żaden argument, gdy patrzy się na występ. Mi się podobał, bo wiem, czego mogę oczekiwać od Marie. Pani się nie podobał, bo ma Pani pewnie wyżej postawioną poprzeczkę, poprzeczkę wyznaczoną przez zdrowych artystów. okej, akceptuję to.
To, z czym Marie teraz musi się uporać to ze swoimi niedoskonałościami. Brakiem prawie całkowitym widzenia w oku prawym, problemem z równowagą czy też wyniszczającą chemioterapią, która odbiła się również na głosie. Dla mnie jest to jednak przykład osoby silnej, zdycyplinowanej, która ciężką pracą pokazuje, że można, że warto próbować. Jedni mogą czuć nie smak, bo wolą oglądać i słuchać tych na 100%; ja wolę jednak historię, która kroczy za jakąs osobą i widzieć, jak się stara dorównać swoim poziomem do innych.
Występ był udany, nie rewelacyjny, ale to tylko magia tego występu - te wpadki, pomyłki, wiatr we włosach :)
Krzysztof Krzak 06.01.2011 13:12
Zgadzam się z Ewą (Autorką artykułu) w całej rozciągłości. Koncert sylwestrowy był żałosny... Ale nie mógł być inny, skoro za program Polsatu odpowiada Nina Terentiew! Po prost dała zarobić swoim koleżankom i kolegom z TWA.
Ewa Żuchowska 06.01.2011 13:09
Panie Tomaszu, mój błąd z użyciem dat i czasów - moja wina.
Choroba Marie tłumaczy jej występ i nie mam co do tego wątpliwości, ale patrząc na to z innej strony - nie powinno się koncertować będąc tak chorym.
Ewa Krzysiak 06.01.2011 11:19
Czyli nie było zbyt interesująco? Przereklamowane?Dlatego też niektórzy wolą brdziej kameralne imprezy - nawet te pod chmurką link .
Tomasz Wysocki 06.01.2011 10:24
Pani Ewo, przepraszam za tego kretyna, ale naprawdę ten artykuł roi się od błędów, których nawet nie tłumaczy wyrażana opinia (którą mogę zaakceptować). Większość Polaków myślało, że usłyszy Marie śpiewając jak w radio, za co winę głównie ponosi Polsat, bo Marie dawno tak ostrego głosu nie ma.
Rak mózgu wykryty we wrześniu 2002 zaowocował blisko 4-letnim leczeniem, chemioterapiami, operacją mózgu, po której Marie nie widzi prawie na prawe oko i ma problemy z równowagą. Na pewno takie imprezy otwarte w zimie jej nie służą, ale mi się tam podobało.
Aha, biletów nikt nie może zwrócić. Jedyna sytuacja, w której można je zwrócić to odwołanie koncertu :) Więc warszawiacy nawet nie mają do tego prawa, jak bardzo by im się sylwestrowe wystąpienie nie podobało.
Tomasz Wysocki 06.01.2011 10:18
Co za niedouczony kretyn pisał ten artykuł? 3 miesiące temu operacja? Kilka miesięczy przerwy? Kurde, 10 lat przerwy w koncertowaniu, a operacja była w 2002 i 2003. Za takie artykuły powinni zwalniać ludzi.
Wybierz najlepsze zdjęcie minionego tygodnia
(odsłon: +821)