Maria ma 40 lat i pochodzi z Monasterzysk koło Tarnopola. Odwiedza Polskę, bo ma tu krewnych. Znamy się długo i można powiedzieć, że beczkę soli dzieliłyśmy nie raz. Przez 5 ciężkich lat wspierała moją rodzinę w opiece nad dwojgiem 90-latków.
Dziadek
(niewidomy) często pytał: - Myślisz, że Lwów wróci do Polski? - a ona, pochodząca z kraju, który od tak niedawna istnieje na mapie politycznej, nawet się nie
krzywiła. Gładziła jego wynędzniałą dłoń, klękała przy łóżku i zmawiali polski pacierz.

Domownicy czuli się trochę niezręcznie. - Ja to rozumiem. Ja
uważam, że każdy powinien mieszkać, żyć u siebie - zapewniała łagodnie. Fakt, można z nią rozmawiać o wszystkim. Także o II wojnie -
Jeden z moich wujków namawial drugiego, by ten zamordował swoją żonę, bo była Polką - opowiada teraz. - A przecież wcześniej oni wszyscy tak się kochali. Katolicy obchodzili święta prawosławne, prawosławni - katolickie. Moje obie babcie były Polkami, wiesz? Wiem i podziwiam Marię. Właściwie to ona jest dla mnie jak rodzina. Ale każda rodzina i nacja ma swoją historię i swoje rany. Nim Ukraińcy przestaną tu być kojarzeni z rzezią wołyńską, minie jedno pokolenie.
Ksiądz, nie pop
Pani ojciec był popem? - Księdzem - mówi Maria i ściąga groźnie brwi. Przy innej okazji zaczepiam więc koleżankę - rusycystkę. - W dawnej Rosji popi byli znani jako rozpustnicy - informuje Kaśka. - Słowo pop ma złą konotację i wychodzi z użycia. Zapamiętuję to i przy następnej rozmowie Maria patrzy na mnie łaskawszym wzrokiem. - Za komunistów tato nie mógł się kształcić. Jeździł do seminarium w Kijowie i Odessie. Nie przyjęli go, bo miał polskie papiery (mieszkał w Polsce kilka lat). Tylko w Warszawie nie robili żadnych problemów, potrzebowali księży. A on doskonale nadawał się na księdza. Znał rosyjski, starocerkiewnosłowiański i, jako były ministrant, całą liturgię na pamięć - SCS! - Aż podskoczyłam. - Ja, filolog polski, recytowałam kiedyś "Ojcze nasz" w tym języku - Maria dziwi się, ale ciągnie dalej. - Gdy tatę wyświęcono i wrócił do USRR, to msze odprawiał w domu, przy zaciągniętych zasłonach. W każdej chwili mogła wpaść milicja i wszystkich aresztować.

Dopiero w latach 90., jak się to wszystko ruszyło, zaczęli oddawać cerkwie i kościoły. W Monasterzyskach była taka przedwojenna świątynia. Rosjanie zrobili w niej magazyn żywności - relacjonuje Maria. - Mój tato jeździł do urzędów i wyprosił, by oddali ją Cerkwi. I tak, jak przed wojną był to kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Bożej, tak teraz mamy cerkiew pod tym samym wezwaniem. Nawet odpust odprawiony został w święto Zaśnięcia, jak to kiedyś robili katolicy. - Wymawia to ciepło i mnie też robi się jakoś ciepło na sercu.
Jan Paweł II - Ukraińcem?
Wzruszyła mnie historia jej taty. - Jak Cerkiew dała radę przetrwać te wszystkie wojny i przewroty? - drążę. Siedzimy u cioci w kuchni. Maria, jak zwykle, ma pełne ręce roboty, ale w końcu odkłada gąbkę do naczyń. Rozgadała się, a właściwie rozmarzyła
o Rusi Czerwonej, o jej świętych, ascetach, rycerzach, pobożnych księżnych, zakonnicach i cudotwórcach. Jeszcze jej ojciec opowiadał, że gdy hitlerowcy profanowali mumie zakonników w Kijowie, z jednych zwłok pociekła świeża krew i to odstraszyło Niemców. Z kolei gdy Sowieci zniszczyli moskiewski Sobór Christa Spasit'ela i zbudowali w tym miejscu basen, zaczęły dziać się ponure historie. Dzieci topiły się z niewyjaśnionych przyczyn, zaś nad wodą unosiła się dziwna mgła.

- Polacy kojarzą wschód z komunistami i z wszystkim złem. A tam jest tylu naprawdę pobożnych ludzi - dziwi się Maria. - Chociaż i do nas zaczyna docierać protestantyzm i różne sekty - dodaje ponuro, nie zdjąc sobie sprawy, jaki to dla mnie wstrząs. - A czy Kościół katolicki to dla Was też sekta? - rzucam z grubej rury, bo faktycznie, do luteran nie jest nam aż tak daleko. Moja znajoma ani okiem nie mrugnie. - Są ludzie w
Cerkwi, którzy tak uważają - przytakuje. - Aha. A czemu? - Sama zobacz,
ile obyczajów religijnych przejęliście od Zachodu - odpowiada. - No, to cóż - stwierdzam bezradnie, bo trudno ciągnąć dialog religijny, gdy startuje się z pozycji heretyka - Jak mówią młodzi ...kaplica.
Maria wychodzi z kuchni, bo dzwoni telefon. Z opresji ratuje mnie nie kto inny, jak Santo Subito. Bo Maria wraca z nową wieścią - Kaczorowska, matka papieża, pochodziła z Ukrainy. Wojtyła miał ukraińskich przodków! A gdy to mówi, w jej głosie słyszę tylko radość i dumę.