Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16588 miejsce

„18.20 Sonda” według Marka Siudyma. Za kulisami programu

Dekada współtworzenia kultowego programu telewizyjnego „Sonda” była dla Marka Siudyma ważnym, choć nieprzecenianym doświadczeniem w pracy zawodowej. Jego wspomnienia odmitologizowują legendę, jaką obrosła sławna, żywa audycja sprzed lat.

Marek Siudym, 18.20 Sonda, Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2012 / Fot. Okładka książki Popularnonaukowy program telewizyjny Sonda, nadawany raz w tygodniu w czwartek o godz. 18.20 w latach 1977-1989, był audycją nieprzeciętną, cenioną i uwielbianą, gromadzącą przed odbiornikami miliony widzów. Do dziś osoby, które miały sposobność śledzić kolejne odcinki cyklu, wyrażają swoje uznanie i fascynację dla formuły, treści oraz osobowości osób prowadzących i tworzących program. Wyrazem żywej współcześnie admiracji są zgrupowania ujawniające się na forach dyskusyjnych. Pasjonaci programu sprzed lat zaprzeczają jego dezaktualizacji, powracają do poszczególnych zagadnień omawianych w poszczególnych odcinkach, usiłują stworzyć ich dokumentację. Przyznają oni, że zawdzięczają cyklicznemu widowisku rozbudzenie zainteresowań zagadnieniami naukowymi oraz wprowadzenie w świat nowoczesnej technologii.

Obecność programu Sonda na antenie zakończyła tragiczna śmierć jego twórców: Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego, którzy zginęli „na posterunku” 29 września 1989 r., gdy wracali z Raciborskiej Fabryki Kotłów "Rafako". Wiadomość o wypadku samochodowym, do jakiego doszło pod Raciborzem, zelektryzowała wówczas wiernych programowi odbiorców. Wkrótce też okazało się, że katastrofa ta zbiegła się z końcem określonej epoki w dziejach telewizji oświatowej. Trudno mówić o tym, by którykolwiek pokrewny tematycznie program osiągnął później podobną pozycję medialną. We wspomnieniach o nim podkreśla się jego nieprzebrzmiałe atuty: „niebanalne spojrzenie na świat, znakomite pomysły”, „zaskakujące eksperymenty, niezwykłe stroje, nowinki techniczne i naukowe z całego świata”, połączenie poczucia humoru ze znajomością rzeczy:



„Wszystko ludziom wydaje się lepsze, co było kiedyś. (…) Człowiek ma taką skłonność do tego, by idealizować to co było w przeszłości” – powiedział w jednym z programów Zdzisław Kamiński. Zaprzecza tej formule wspomnień jeden ze współtwórców programu, Marek Siudym, który zdecydował się utrwalić na piśmie swoje doświadczenia, związane z realizacją Sondy. Na rynku wydawniczym ukazała się jego książka 18.20 Sonda, w której zarysował atmosferę, w jakiej powstawało na Woronicza cykliczne widowisko. Od pierwszych stron potoczystej gawędy autor zdaje się przyjmować dystans wobec zdania niektórych osób, iż był to „najlepszy program w historii tej instytucji”. Nie nadaje też większego znaczenia swojemu świadectwu, powołanemu przez przypadkowy impuls, zrodzony na skutek obserwacji współczesnych zasobów księgarskich. Uznawszy, iż „skoro dziś pisać każdy może”, to nic nie stoi na przeszkodzie, by przywołać dzieje programu, w którym miał swój udział.

Marek Siudym, 18.20 Sonda, Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2012 / Fot. Okładki książki Gawęda Marka Siudyma daleka jest od mitologizowania Sondy. Trudno ją zatem nazwać „sentymentalnym powrotem” do dziesięciolecia, w którym program był realizowany. Autor szczerze dzieli się z czytelnikiem swoimi zastrzeżeniami, krytycznymi uwagami, przytacza anegdoty, które burzą idealistyczny obraz oddanych pasji poznawczej twórców, rysuje konflikty, wewnętrzną rywalizację, cenzuralne ograniczenia, podporządkowanie politycznym naciskom. Jego osobiste świadectwo jest wyrazem zawodów, jakich doświadczał w czasie zaangażowania w realizację programu, co ostatecznie doprowadziło go do rezygnacji z jego współtworzenia. Wspomnienia są zatem przede wszystkim objaśnieniem podejmowanych przez niego decyzji. Ich uwarunkowania dają obraz rzeczywistości, w jakiej funkcjonował program. Można przy tym sądzić, że przedstawione sytuacje nie były odosobnione, lecz są charakterystyczne dla wszelkich podobnych przedsięwzięć.

Za sprawą opowieści Marka Siudyma czytelnik ma szansę spojrzeć za kulisy telewizyjnej realizacji. Autor dzieli się wprawdzie jedynie swoimi spostrzeżeniami, prezentuje historię programu w sposób subiektywny, jednak podaje wiele interesujących faktów, które pozwalają odbiorcy na wysnucie własnych wniosków. W toku opowieści nie brakuje bowiem chronologicznie określonej, dość skrupulatnie zarysowanej drogi, jaką Siudym przemierzał wraz z Andrzejem Kurkiem, Zdzisławem Kamińskim, Tomaszem Pyciem i innymi realizatorami. Autor objaśnia historię nazwy programu, rejestruje poszukiwanie jego formuły, przedstawia jego charakterystyczne cechy, uwypuklając kluczowe elementy struktury. Opowiada o zdarzeniach towarzyszących realizacjom jak imprezy czy podróże zagraniczne. Daje to dość szeroki obraz tła społeczno-politycznego, w jakim toczyło się wówczas życie.

Niewątpliwą zaletą jego książki jest zaprezentowanie w niej źródeł i inspiracji programu, a także ewolucji, jakiej on podlegał. Na jej zawartość składają się nieznane bliżej informacje, zdarzenia, jak np. autorska weryfikacja kwestii zatrudnienia twórców Sondy do filmu Juliusza Machulskiego Seksmisja. Dzięki ujęciu wielu szczegółów na temat podstaw audycji i jej treści książka Siudyma staje się interesującą i atrakcyjną pozycją dla pasjonatów programu, mimo że wzbudziła ona kontrowersje na największym forum dyskusyjnym mu poświęconym. Dla osób nieznających odcinków Sondy może okazać się zaproszeniem do interesującej przygody w niedaleką przeszłość, od której jednak współczesność daleko nie odbiegła. Nie ulega wątpliwości, że merytoryczna zawartość realizowanego przed laty programu nie straciła swojej aktualności. Można się o tym przekonać osobiście na podstawie zarejestrowanych, a dostępnych chociażby w sieci odcinków.

Marek Siudym, 18.20 Sonda, Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2012, s. 164.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Można dostać LP i CD z pierwszego wydania. Cena mówi, że dla kolekcjonerów:
http://braktowaru.pl/sonda

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ilekroć jakieś zadanie, które wykonuję na komputerze wydaje mi się niezwykle trudne odwołuję się do tego, co przedstawiali ś. p. redaktorzy Andrzej Kurek i Zbigniew Kamiński. Wtedy zadanie nie wydaje mi się już takie trudne.

Zaś wracając do czasów szkolnych... Najgorsza kara, jaką wymierzył mojej klasie wychowawca plegała na tym, że nie pozwoliłi nam oglądać odcinka "Sondy" w szkolnej świetlicy, a był tam kolorowy telewizor...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, to były fascynujące przygody, zapadające w pamięci i niezatarte mimo upływu lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie tak p. Adrianno. Poza tym, czy wszystko co jest "obdarte ze skóry" na pewno jest ciekawsze?
Jakie to były czasy pamiętam doskonale, a "Sonda" i prowadzący ten program dawali szansę na wyrwanie się do "innego świata". Pamiętam jak w szkole lub na podwórku rozprawialiśmy niekiedy o tym co było w "Sondzie". U mnie i myślę, że u wielu z nas takie właśnie wspomnienia pozostaną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, też myślę, że właściwie zachowujemy w sobie własną wizję, zgodną z doświadczeniem, jakie było nam dane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, to fakt.
Wspomnienia z reguły mają charakter subiektywny, często też noszą charakter osobisty, bo ich kształt wynika z ciągu doświadczeń, których często nie można w całości przekazać .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z wieloma opiniami, że był to program wyjątkowy. Powiem więcej, poruszanych zagadnień i sposobu ich prezentacji nie powstydziłyby się dzisiejsze tematyczne programy tv.
Co do samej książki. Raczej po nią nie sięgnę. Pragnę zapamiętac program i jego autorów takimi, jakimi byli na szklanym ekranie. Dla autorki recenzji +5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Siudym ma prawo do własnego zdania, a jego ocena jakoby nie był to najlepszy program tworzony w Telewizji Polskiej w całej jej historii dobrze świadczy o jego skromności. Z tym zdaniem się nie zgadzam. Zaś okoliczność, że nie ma ludzi idealnych i bez grzechu, że były naciski polityczne, którym przenajświętszej pamięci Kurek i Kamiński musieli ulegać, nie jest dla mnie zaskoczeniem. Z tym wszystkim dobrze, że taka książka się ukazała. To ważne świadectwo epoki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.