Pozycja materiału w rankingach:
Przez wiele lat studenci nie płacili w Niemczech za naukę. Teraz ich sytuacja się zmieniła. Z początkiem drugiego semestru będą musieli zapłacić za swoje studia i nie będą to małe kwoty.
Dla niemieckich studentów normalną sprawą jest, że uczą się i jednocześnie pracują. Nie wszyscy mają jednak szczęście i możliwość podjęcia stałej pracy na poważnym stanowisku w czasie studiów. Bardzo często są to więc zajęcia dodatkowe, tymczasowe jak praca w kawiarni czy sklepie. Płace są dużo wyższe niż u nas, trudno jednak powiedzieć, by z tej kwoty bez problemu mógł utrzymać się student, dzielący swój czas pomiędzy wykłady, naukę i pracę, nie mówiąc o opłaceniu wysokiego czesnego. Część studentów na pewno skorzysta z pomocy rodziców. Ale i dla nich kwota 585 euro (tyle kosztować będzie czesne na Friedrich-Alexander Universität, uczelni działającej na terenie Norymbergi i Erlangen) nawet jako wydatek jednorazowy, nie jest mała. Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.76)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 07.02.2007 21:29
Oczywiście, że nie zaraz, ale można było już wprowadzać po 1989. Pomaleńku i mądrze. I teraz pewnie byśmy mieli świetnie stojące szkolnictwo i op. zdr. Ale takie odsuwanie w nieskończoność niczego dobrego nie daje - miliony studentów kończy szkoły i wybywa w tyli świat. Już nie pisząc, że gdyby wprowadzono studia płatne, to podatki o tyle byłyby zmniejszone. Ktoś powie - nie zmniejszono by, bo są inne potrzeby. To zupełnie inna dyskusja.
Marek Iwaniszyn 07.02.2007 20:09
Agata - z pewnością kiedyś taka zmiana zajdzie. Ale nieprędko. I dobrze;P
O ministra się nie martw. I jego pomysły też. Pamiętaj, że Minister edukacji nijak nie ma wpływu na szkolnictwo wyższe. Większość zapomina, że od maja 2006 mamy nowe, osobne ministerstwo - Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ;] O którym jest w naszym kraju wyjątkowo cicho. I może to dobrze;)
Urszula Agata Marczewska 07.02.2007 14:34
Wiecie, ja myślę, że studia i w Polsce i tak będą platne. Może za dziesięć lat, może dopiero za dwadzieścia. Ale raczej będą. Na ten pomysl wpadają kolejne kraje...
Jestem przeciwna temu, by taki system wprowadzać teraz, bo wedlug wszelkiego prawdopodobieństwa zostaloby to przeprowadzone źle, a takie rzeczy odbijają się przede wszystkim na mlodych ludziach (patrz: nowa matura). Myślę jednak, że z czasem przeprowadzenie czegoś takiego będzie możliwe i korzystne. Tak dla studenta, jak i dla państwa. Oczywiście gdyby obecny minister edukacji wpadl na taki pomysl, to idei w jego wykonaniu mówię stanowcze NIE ;-)
Mir Nalezińskí 07.02.2007 13:59
Kulałyby jak inne. Ale system płacenia za studia to ważny problem. I trzeba go podjąć. jak i za op. zdr.
Załóżmy, że nie ma internetu. I teraz chcesz go wprowadzić. I co? Zaraz pojawi sie masa problemów, także z przestępczością. Ale czy to oznacza, że nie mamy wprowadzić i.? Ile osób zginęło (samobójstwa, zabójstwa), ile zdrad itp.? Karawana sunie dalej.
Marek Iwaniszyn 07.02.2007 13:44
Zaiste zastanawia mnie Twoja wiara w to, że takie przepisy byłyby tymi jedynymi, które by w naszym kraju nie kulały. Ja mam co do tego olbrzymie wątpliwości...
Mir Nalezińskí 07.02.2007 13:25
@MarIwa - błędne odnosisz wrażenie. I mylisz system obecny stypendialny (kulejący, bo chyba wszystko tak czyni) z systemem kredytowym, talonowym czy stypendialnym (kwestia tylko nazwy). Dokładnie jak napisał paw-wez.
W nauce i zdrowiu powinno być podobnie - płacisz talonami/karta cyfr. (jak zwał) lub tp. A potem to się rozlicza wg stopnia ubezpieczenia i wg zamożności.
Na roboczo - dostajesz się na studia i płacisz czekiem albo kartą. Za wszystkie tytuły płatności, które Ci uczelnia przedstawi. I nic Ciebie dalej nie obchodzi, a na pewno to nie uczelni sprawa. Wirtualne dane idą do np. urzędu skarb. i tam są porównywane z dochodami, wpływami, danymi o zamożności itp. Typowa biurokracja - bo zawsze socj. pomysły zwiększają biurokrację.
link
zwł. przedostatni akapit.
Paweł Wężyk 07.02.2007 09:15
Ale dyskusję wywołałaś! I o to chodzi! Oczywiście plus. Osobiście jestem za płatnymi studiami, ale bez przesady, niech ich koszt nie będzie zaporowy. Korzystne kredyty, wysokie stypendia dla ubogich itd. itp.
Marek Iwaniszyn 07.02.2007 09:14
Agata - a to z tym się akurat zgodzę - nie powinno być dodatkowych, płatnych terminów! ;] A o płatne studia się nie boję. Wszak zdąże je skończyć zanim ktoś na taki pomysł wpadnie i go zrealizuje. A przecież nie będą mi kazali płacić po fakcie. Tylko w wypadku giertychowej matury prawo działało wstecz;]
Mirnal - odnoszę wrażenie, że żyjesz tylko i wyłącznie w cyberprzestrzeni i troszkę odrywasz się od rzeczywistości. Teraz też jest system przyznawania stypentiów i co chwilę słyszy się że nie się wypłacane. Ostatnio dość głośno było np. o tym, że nie są one płacone od października w Akademii Ekonomiczej w K-ce, mimo, że przecież uczelnia na stypendia pieniądze dostała. Więc jak z tym jest każdy widzi...Agata gdzieś użyła już słusznej nazwy - utopia;]
Porównanie płatnej nauki do leków iście ciekawym zabigiem mi się wydaje. Ale popatrz na to w odwrotny sposób, który często też podkreślają wykładowcy uniwersytyetów w stosunku do studentów płacących za swoją naukę - płacę więc wymagam, skoro zapłaciłem mam zdać...
Mir Nalezińskí 06.02.2007 21:29
Popieram Agatę, co zresztą napisałem wcześniej. Nieprawda, że tylko elita by studiowała. Każdy chętny po dostaniu się na studia miałby gwarancję otrzymania stypendium naukowego (ale nie płatnego do ręki, ale na konto uczelni przez Skarb Państwa). Gdyby się okazało, że student jest zamożny, to nie otrzymywałby takiego styp. albo w wysokości odwrotnie proporcj. do zamożności. Po studiach pożyczka byłaby zwracana z min. odsetkami. Nie zapominajmy, że w normalnym kraju ludzie postudiach zarabiają poważne pensje, a nie resztki. I taka będzie kiedyś Polska. W razie bezrobocia spłata odłożona. W razie zejścia lub trwałego kalectwa uniemożliwiającego pracę - umarzana. W razie wyjazdu za granicę albo uchylania się od pracy - zwrot. Zabezpieczenia w majątku. Sądzę, że ok. 25% wydanych świadczeń by nie wracało do budżetu, ale teraz 100% nie wraca... Ponadto - inaczej smakuje płatne niż bezpłatne. Znam ludzi, co mają leki bezpłatne. Nie szanują i wyrzucają po 3 latach. Gdyby płacili, choć część, to by cenili.
Urszula Agata Marczewska 06.02.2007 21:18
Marlwa: ja uważam, że jeśli ktoś nie zdaje egzaminów, to ich nie zdaje. I już. A nie tak, że ten kto zaplaci może podejść do egzaminu ponownie, a ten kto nie - to mu nie wolno. W ten sposób dana osoba, którą na to stać, może zdawać w nieskończoność.
Poza tym, dla mnie platne studia równalyby się doskonalemu systemowi wspierania studentów. Dobrze wiem, że póki co to jest nierealne. Sądzę jednak, że gdyby ktoś to dobrze wymyślil, w konsekwencji mogloby to doprowadzić do otworzenia drogi studiowania dla wielu. Nam się wydaje, że studiują wszyscy mlodzi ludzie. A tak naprawdę jest wielu takich, którzy zostali w malych miejscowościach, bo ich na to nie stać, a stypendia socjalne są, jakby to powiedzieć... niskie :-)
Także, póki co utopia. Nie bój się, Marlwa :-)
Ratownicy górscy zostali bez pieniędzy. TOPR zaciągnął kredyty
(odsłon: +1523)