Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4309 miejsce

18 mieć lat to nie grzech, czyli moja pierwsza praca

To było dawno temu, miło czasem wrócić do tamtych chwil, które darzę wielkim sentymentem. Tak wspominam moją pierwszą pracę, którą rozpoczęłam w 1972 r. To miały być tylko dwa miesiące, a były długie lata na różnych stanowiskach na poczcie.

Jak to się zaczęło?


Kiedy ukończyłam Szkołę Odzieżową w Poznaniu pomyślałam, że trzeba rozejrzeć się
za pracą, ale nie w mieście do którego musiałabym dojeżdżać pociągiem. Kilka lat codziennych dojazdów skutecznie uczuliło mnie na ten środek lokomocji. I jeszcze czas, kilka godzin dziennie w przedziale, tego nie chciałam przeżywać na nowo. Postanowiłam znaleźć pracę i ewentualnie wynająć pokój. Ale z tym też były problemy, jak był pokój nie było pracy, i odwrotnie.
Pozostało więc na razie zostać w moim miejscu zamieszkania i tutaj czegoś poszukać, albo później znów spróbować.

Telefon na korbkę, to początek mojej pracy. / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/02/Telefon.png

To przypadek sprawił, że znalazłam akurat tę pracę


Pewnego dnia zainteresował się mną naczelnik Poczty, widując mnie często na wsi i w urzędzie. Zaproponował pracę telefonistki, na dwa miesiące, bo jedna z pań zachorowała. Umówiliśmy się że przyjdę i zapoznam z zadaniami jakie mnie czekają, nie miałam żadnego wyobrażenia o pracy w centrali telefonicznej. Ciekawość wprost mnie rozpierała. Niezwłocznie podzieliłam się moją radością z rodzicami, byli tak samo zadowoleni jak ja, zawsze to nowe wyzwanie i to na początku drogi w dorosłe życie, czułam się ważna i dumna, że będę zarabiać.

Ale gapa ze mnie wtedy była


Ciekawość moja nie znała granic, dlatego wypytywałam rodziców, co oni wiedzą na temat poczty. Spokojnie wytłumaczyli że poczta to nie tylko list, paczka, doręczyciel lecz jeszcze telefonia. Mądrzejsza z radością i entuzjazmu poszłam na pocztę, tak jak zaproponował mój przyszły szef. Tak to trochę uświadomiona poszłam na umówione spotkanie z panem naczelnikiem. Opowiedział, pokazał centralę telefoniczną i powiedział "To tutaj jest nam pani potrzebna". Na razie tylko na dwa miesiące, bo jedna z pań choruje. Czemu od razu się nie zgodziłam?

Och co to się nie działo


W pierwsze kanony pracy wprowadziła mnie telefonistka do której zostałam przydzielona na dyżur. Z niebiańską cierpliwością zdradzała mi tajniki obsługi rozmów telefonicznych. Dostałam
spis telefonów, który musiałam znać na pamięć, to bardzo ważne przy łączeniu abonentów, oni nie mogli czekać aż znajdę nr w spisie, szybkie połączenie to piorytet pracy telefonistki. Z wielkim więc uporem wkuwałam numery i nazwy abonentów, jak kiedyś tabliczkę mnożenia. Pomagał mi w tym mój tata, który znał prawie wszystkich i wszystkie instytucje w okolicy. Po niedługim już czasie byłam prawie chodzącą książką telefoniczną, co znów wprawiało mnie w dumę, jak mało było trzeba, aby być szczęśliwym.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pamiętam takie telefony na korbkę z lat 1981-1985 w krośnieńskim. I taką ręczną centralkę w mojej pierwszej pracy :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to się zaczęło. Jest co wspominać, link
:) To miłe wspomnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat pierwszej pracy w zyciu - bardzo interesujacy. Gdybym mial czas, sam bym napisał. Adam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Była to może zaniedbana przedpotopowa centralka, ale za to ile godzin za darmo można było rozmawiać!!!

Dzisiaj próżno szukać tak miłej atmosfery w wielu zakładach pracy, obecnie wszyscy wszystkich podgryzają....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak cudne są wspomnienia!link
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miałam też 18 lat i maturę w kieszeni. Jako bufetowa pisałam moją pierwszą pracę , zostałam nawet uhonorowana w Konkursie "ITD"- jeśli ktoś pamięta ten tygodnik studencki. Tutaj przypomniałam ją po 40 latach.
http://www.doorg.info/2009/07/26/wakacje-40-lat-temu/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak..tak, taka była nasza rzeczywistość...tylko kto przeżył ten czas to pamięta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taka była rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Było jak było! Ale Polskę z ruin podnieśliśmy własnymi rękoma, tę Polskę, którą Twoi zachodni, niemieccy przyjaciele zburzyli.

Komentarz został ukrytyrozwiń
KamilScheicht
  • KamilScheicht
  • 28.10.2010 21:45

Typowy polaczek-biedaczek który robi "murzyńską robotę". Na zachodzie w latach 50 już mieli automatyczne centralki a w polszy bieda syf i nędza do dziś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.