19-letni Mateusz Halaba przygodę ze wspinaniem rozpoczął jako mały chłopiec. W sierpniu zamierza zdobyć Aconcaguę (6962 m npm), najwyższy szczyt świata poza Himalajami. Jeśli mu się uda, będzie jego najmłodszym zdobywcą. Wiadomości24.pl objęły patronat nad wyprawą.
Jak długo myślałeś o
szczycie Aconcagua? Ile trwało podjęcie decyzji, że to właśnie Argentyna będzie
celem twojej podróży?
Zapewne miłość do
gór...?
– Tak, ludzie którzy kochają góry oraz uwielbiają się wspinać.
Dlaczego Argentyna?
– Dobry start do zdobycia korony Ziemi...
To zapewne największe
z dotychczasowych górskich wyzwań? A jak zaczynałeś?
– Tak, wiem i dlatego trochę boję się tego, co postanowiłem
dokonać. A jak zacząłem? Dobre kilkanaście lat temu kuzyn zabrał mnie na skałkę
obok swojego domu na Jurze i… jakoś samo wyszło… Dużą zasługę miał tu Bogdan
Krauze oraz wszyscy, których udało mi się poznać na skałach.
A twój
ostatni szczyt?
– Ostatnia wspinaczka skalna czy górska?
Górska
– Rysy. Całkiem niedawno.
Hmm, to wielki, że
tak powiem… skok.
– Oczywiście zdarzało się „robić” większe szczyty,
ale pytanie było o ostatni…
W
ięc jaki był twój
najwyższy szczyt dotychczas?
– Elbrus Zachodni
(5642 m npm. - przyp. red.).
Czy widzisz jakieś podobieństwa miedzy Kaukazem a Andami?
–
Na pewno podobieństw jest dużo, jednak
nie zastanawiałem się nad tym. Wolałbym zastanowić się nad tym, co czeka mnie w
Argentynie, nie szukając podobieństw, gdyż każda góra jest inna i inaczej
trzeba na nią wchodzić.
Każdy alpinista
najpierw doświadcza taternictwa, prawda? Nasunęła mi się jedna
dygresja. Właśnie minęło pięć lat od tragicznej katastrofy pod Rysami, w której
zginęło 7 licealistów z Tychów. Z kolei niedawno rozgorzała dyskusja nad
zamknięciem najniebezpieczniejszego fragmentu Tatr - Orlej Perci. Powód?
Nieodpowiedzialność polskich wspinaczy. A jakie jest twoje zdanie?
– Wydaje mi się, iż góry są dla ludzi i to ludzie decydują, czy
iść danym szlakiem, czy też nie. Wszystko zależy od człowieka. Nic nie da
zamkniecie szlaków, bo na każdym szlaku może się coś wydarzyć. To od człowieka
zależy, czy podejdzie do tego rozsądnie.
I czy będzie umiał zrezygnować w przypadku, kiedy zda sobie sprawę,
że już nie daje rady. Dlaczego przez głupotę jednych mają płacić inni? Ale chyba nie
mnie to osądzać...
Wspomniałeś, że każda góra jest inna. Zatem wróćmy w Andy. Powiedziałeś coś
niezwykle istotnego. Że na każdą górę wchodzi się inaczej. Jak więc wchodzi się
na Aconcaguę?
– Tego jeszcze nie wiem, na ten temat będziemy mogli
porozmawiać w sierpniu ( śmiech
). Na razie jestem na etapie zaznajamiania się z tym szczytem w
internecie i w literaturze, ale nie mogę przewidzieć, co nas spotka na górze.
To dosyć popularny
wśród Polaków szczyt. Może dlatego, że część tego największego
szczytu zachodniej półkuli jest nazwana naszym imieniem…
– Tak, znajduje się tam Lodowiec Polaków. W 1934 r. jako pierwsi zrobili
ten wariant Polacy: Stefan Daszyński,
Konstanty Jodko-Narkiewicz, Stefan Osiecki, Wiktor Ostrowski. Wytyczyli nową
drogę od strony wschodniej i właśnie tamtą drogę chcemy powtórzyć. Trasa
prowadzi właśnie Lodowcem Polaków.
To zobowiązuje... i
zapewne przyciąga...
– Tak, oczywiście. I zauważmy, że w
Argentynie w sierpniu panuje wtedy zima.
Możesz coś więcej
powiedzieć na temat akurat tej trasy?
– Droga Polaków z 1934 roku jest trudniejsza technicznie od drogi zachodnim zboczem i wyklucza użycie mułów na dużych wysokościach. Tym samym cały ekwipunek do wyższych obozów trzeba będzie wnieść na własnych plecach.
Co jest więc takiego w tym szczycie, że ludzie pragną akurat stamtąd spojrzeć na wszystkie strony świata? A może Himalajskie lody, mówiąc po prostu, się przejadły?
– Nie, nie! Nie jest tak do końca. Himalaje nie przejadły się,
ale ciężko po prostu atakować szczyt typu Everest czy Lhotse bez pewnego
dystansu!
W kultowym już filmie
o górach „Czekając na Joe”, widzimy scenę niczym fragment greckiej tragedii. Dwóch wspinaczy schodzi w dół po udanym zdobyciu andyjskiego szczytu.
Niestety jeden z nich spada w przepaść, ciągnąc za sobą towarzysza.
Ten drugi
ostatecznie odcina linę z wiszącym poniżej, dzięki czemu się ratuje. Instynkt
przetrwania bierze górę. Wraca ze świadomością, że tamten nie żyje. Ale
przeżył…
– W filmach zdarzają się cuda (
śmiech
)
Wierzę, że Wasza wyprawa od początku do końca odbędzie się po wyznaczonej ścieżce. Ale alpinizm jest zajęciem ryzykownym, trzeba wykazywać się
odpornością fizyczną i psychiczną, nieraz zdobywać się na decyzje heroiczne, co
bywa trudne. Mimo że można uznać cię już za dosyć doświadczonego
wspinacza, jesteś młodym c
złowiekiem. Jak do tego podchodzisz? Jak Twoja kondycja
psychiczna?
– Tak jak wspomniałem, w filmach zdarzają się cuda, ale idąc na wyprawę z partnerem
wyprawy, trzeba mu ufać. Pierwszą rzeczą jaką powiedział mi instruktor
wspinaczkowy, u którego kończyłem kursy, były słowa: "Jeżeli Mateusz powie
mi, iż wczoraj zrobił Lhotse to ja mu… wierzę". Partnerowi trzeba zaufać do
końca!
Człowieka po drugiej stronie liny musimy znać i wiedzieć, co
zrobi w sytuacji ekstremalnej. Nie możemy
przewidzieć wszystkiego, ale musimy ufać sobie
na wzajem podczas wspinania. Nasze życie cały czas
zależy od asekurującego nas partnera!
Jestem na razie w dobrej kondycji psychicznej, ale siedzi też we mnie lekki strach i
niepewność…
Co stanowić będzie
największe zagrożenie? Przecież to prawie siedmiotysięcznik!
– Legendarne już Viento Bianco i ogólnie pogoda. To bardzo
istotne, jeżeli nie będzie załamania pogody, to powinno być dobrze.
Co to jest Viento
Bianco?
– Biały wiatr, który ze szczytów porywa śnieg i tworzy na
niebie białe, pionowe chmury. Jest niebezpieczny.
Planujesz w czasie wyprawy pochłaniać widoki aparatem? A może chęć zdobycia
szczytu przyćmi wszystko?
– To się okaże. Dla pewności jest jeszcze jeden fotograf.
(
śmiech
)
W takim razie podzielisz się relacjami i zdjęciami z
gazetą Wiadomości24.pl?
– Jak najbardziej. Wszystkie zdjęcia będą też na stronie
wyprawy – Aconcagua.pl. A relacje? Na bieżąco.
A co ze sponsorem?
Słyszałem ze jest szansa na
poważnego partnera
wyprawy. Czy
będzie
jeden z operatorów
telekomunikacyjnych?
– Niestety nie
mogę potwierdzić tej informacji. Jest parę chętnych firm. Na chwilę obecną mogę tylko powiedzieć, iż
„rozmowy trwają”.
Kilka słów o
uczestnikach
.
– Na naszej stronie pojawią zdjęcia wszystkich
uczestników wyprawy wraz z opisem. Uczestnicy są już znani od roku.
Średnia wieku?
– Ok. 23 lata.
Życzę wiec
nietypowo, żeglarskim żargonem - pomyślnych wiatrów... oby biały wiatr nie
doskwierał. Wiadomości24.pl będą z Wami w stałym kontakcie.
– Tak jak obiecałem, wszystkie informacje będę zamieszczać na naszej stronie oraz
przekazywać waszej gazecie.
Mateusz Halaba ma 19 lat. Jeśli polska wyprawa zimowa na
szczyt Aconcagua odniesie sukces, będzie najmłodszym polskim zdobywcą tego
najwyższego poza Himalajami szczytem świata. Prawdopodobnie również najmłodszym
na świecie, aczkolwiek brak statystyk uniemożliwia potwierdzenie tego faktu.
Pozostaje trzymać kciuki za polską ekipę młodych alpinistów. Wiadomości24.pl są partnerem medialnym wyprawy Aconcagua 2007. Uczestnicy wyprawy będą
na bieżąco komunikowali się z nami, przekazując codzienne informacje na temat
postępu ich trudnego przedsięwzięcia.
www:
Oficjalna strona Polskiej Wyprawy Andyjskiej Aconcagua 2007
Zobacz także:
Artykuły
(120)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 62 | Miejscowość: Zabrze | Katowice | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarz prasowy i telewizyjny. Jednak wciąż OBYWATELSKI i LOKALNY... Najważniejsze kochać, co się czyni. Iść jak burza wśród marzeń. Dużo czytać, oglądać, pamiętać, zdobywać szczyty po to, by dojrzeć wyższe.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Nowak 14.02.2007 10:35
Dobry projekt! o granty z w24 warto powalczyć :> Będę pamiętał. Nie mówię przecież nie. Wręcz przeciwnie! Póki co, wyjeżdżam w Bieszczady, szukać lawinisk i robić reportaż o wilkach i niedźwiedziach. hehe
Adam Degler 14.02.2007 10:25
Projekt "Osada" Ossada i Emenefixa. Patronat i sponsoring link!
Adam Degler 14.02.2007 10:23
Chłopaki zdobywają Aconcaguę, a my nawet Radzimowic i Żeleźniaka nie możemy zaatakować? Panie kolego, daję plusa, ale do zastanowienia:)
Paweł Wężyk 14.02.2007 08:39
Oczywiście czekam na kolejne informacje. +
Michał Tyrpa 14.02.2007 02:21
Brawo! I dla autora, i dla bohatera. ( + )
Nigdy dość promowania wspinaczki na szczyty.
Jedna uwaga. "Nawzajem" piszemy łącznie.
Aleksandra Solarewicz 13.02.2007 20:54
:) Góry! Witam w klubie!
Powodzenia!
Jakub Kwaśnik 13.02.2007 20:45
Brawo Marcin! Kawał dobrej roboty. Jestem pod wrażeniem. Oczywiście plus
Szafszawan, brama do marokańskiego zagłębia haszyszowego
(odsłon: +306)