Facebook Google+ Twitter

1 – 2 - 1 czyli bilans Konwencji Krajowej Platformy Obywatelskiej

Wczorajsza Konwencja Krajowa Platformy Obywatelskiej w Chorzowie, rozpoczęła oficjalną rywalizację o przywództwo w partii rządzącej.

Z jednej strony do walki staje Donald Tusk, współzałożyciel PO i jej wieloletni przywódca. A także, co istotne, pierwszy po 1989 roku premier Rzeczypospolitej Polskiej, który - po drugim z rzędu zwycięstwie swojego ugrupowania w wyborach parlamentarnych – kolejny raz pełni funkcję Prezesa Rady Ministrów,.
Największe zwycięstwa Platformy Obywatelskiej przypadają więc na okres przywództwa Donalda Tuska. Od lat jest on niekwestionowanym liderem i wodzem swojej partii. To on odpowiada za sukcesy ugrupowania w walce na rodzimej scenie politycznej. Obecnie Tusk przeżywa jednak najcięższe chwile od momentu, gdy został przywódcą PO. W tym kontekście należy zadać pytanie: czy odpowiada on również za spadające poparcie społeczne dla Platformy, jej wewnętrzne konflikty i wyraźny brak pomysłu, zarówno na siebie, jak również na skuteczną formułę rządzenia?
Na to pytanie odpowiada Jarosław Gowin, główny konkurent Donalda Tuska. Zdymisjonowany przez premiera minister sprawiedliwości od dwóch miesięcy wysyła - mniej lub bardziej jasne - sygnały, iż zamierza sięgnąć po przywództwo partii. Zdobyć najwyższą władzę w ugrupowaniu, którego jest przecież wieloletnim działaczem, w partii, z którą związał swój polityczny los na dobre, ale… czy również na złe?
Kiedy mówimy o Konwencji Krajowej Platformy Obywatelskiej z 29 czerwca bieżącego roku, należy również wspomnieć o Grzegorzu Schetynie. O osobie, która od dłuższego czasu jest domniemanym - aczkolwiek wciąż niedoszłym - konkurentem premiera Tuska w wyścigu o przywództwo w ugrupowaniu, które zwyciężyło w ostatnich wyborach parlamentarnych. Wspomnieć w tym miejscu należy, iż na wspomnianej Konwencji Krajowej Schetyna oficjalnie zrezygnował z rywalizacji o stanowisko przewodniczącego partii rządzącej.
Spotkanie Platformy Obywatelskiej w Chorzowie można podsumować w następujący sposób: 1 - 2 - 1. A więc: jeden konwent, dwóch zwycięzców, jeden przegrany.
Pierwszym i zarazem największym zwycięzcą Konwencji jest Donald Tusk. Urzędujący premier wygłosił długie przemówienie, które w głównej mierze poświęcił na wyliczankę osiągnięć swojego rządu. W ten oto sposób członkom swojej partii Prezes Rady Ministrów wysłał komunikat o następującej treści: Wszystkie sukcesy, wszystkie zwycięstwa, wszystkie polityczne osiągnięcia zawdzięczacie mnie. Dlaczego? Ponieważ to ja jestem „spinaczem”, to ja potrafię pogodzić zwaśnione frakcje. To ja potrafię przeprowadzić arbitraż w naszej partii i zapanować nad nią, kiedy przechodzi ona przez okres wewnętrznych zawirowań. Tylko ja potrafię to zrobić. Ja i nikt inny!
Rola „spinacza” Platformy Obywatelskiej to - w walce o przywództwo - bardzo mocny atut premiera. Partia rządząca, mówiąc kolokwialnie, „opiera się” na Donaldzie Tusku. Jego odejście mogłoby oznaczać dla Platformy implozję, a może wręcz polityczny koniec tej partii. Właśnie o tym przypomniał Donald Tusk, i to zarówno oponentom, jak również swoim sojusznikom w Platformie Obywatelskiej.
W polityce, jak w życiu - bywa różnie. Przyjaźnie się kończą, a sojusze się rozpadają. Donald Tusk jest tego w pełni świadomy i to właśnie z tego powodu przypomniał uczestnikom statutowego konwentu o swej kluczowej roli w politycznym życiu Platformy Obywatelskiej. Tak na wszelki wypadek bowiem zaszkodzić to nie zaszkodzi, a kto wie, może kiedyś pomoże?
Kolejny z komunikatów w przemówieniu premiera był aż nadto wyraźny. Wielokrotnie podkreślając swoją troskę o wszystkich obywateli RP, w tym o tych najuboższych, Donald Tusk oznajmił w lekko zawoalowany sposób, że partia rządząca zamierza zawalczyć o elektorat lewicowy. Wynika z tego następujący przekaz. Choć bezpośrednim konkurentem Platformy Obywatelskiej w sferze medialnej i marketingowej nadal pozostaje PiS, to rzeczywistym rywalem partii rządzącej (która nadal się do tego nie przyznaje) stały się ugrupowania lewicowe. Platforma Obywatelska zauważyła bowiem, że w Polsce istnieje coraz większy kapitał na lewej stronie sceny politycznej i zamierza ten fakt wykorzystać. Sądzę, że to właśnie centrolewicowy i lewicowy elektorat przesądzi o wyborczym zwycięstwie w przyszłych wyborach parlamentarnych. Dlatego też Platforma Obywatelska, z Donaldem Tuskiem na czele, zamierza przejąć centrolewicowych i lewicowych wyborców, którzy na dzień dzisiejszy jeszcze nie podjęli decyzji, kto jest ich politycznym faworytem.
Drugim zwycięzcą Konwencji Krajowej Platformy Obywatelskiej jest Jarosław Gowin. Były minister sprawiedliwości - w kwestii swoich szans na objęcie przywództwa w partii, której jest członkiem - nie ma złudzeń. Jednak udział byłego ministra sprawiedliwości w wewnętrznych wyborach będzie umożliwiał mu w przyszłości budowę własnego kapitału politycznego. Kapitał ten okaże się niezbędny w momencie politycznego rozwodu Jarosława Gowina z Platformą Obywatelską. Polityczne rozstanie byłego ministra z partią rządzącą jest już przesądzone i przypieczętowane. Odnoszę wrażenie, iż Gowin ma dziś przed sobą dwie alternatywy. Po pierwsze, może czekać, aż jego partyjni koledzy wytną go z list wyborczych przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Po drugie, Jarosław Gowin może odejść sam. Podejrzewam, że wybierze to drugie rozwiązanie. Jednak stanięcie w szranki z Donaldem Tuskiem o przywództwo w PO, choć z góry skazane na niepowodzenie, umożliwi mu promocję swojej osoby w polskiej przestrzeni medialnej. W przyszłości działanie to znacznie ułatwi Gowinowi stworzenie własnego ugrupowania politycznego.
Przegranym Konwencji Krajowej PO jest Grzegorz Schetyna, który przez wiele lat był wymieniany, bodaj przez większość ośrodków medialnych, jako największy konkurent Donalda Tuska. Tymczasem już dzisiaj wiadomo, że były wicepremier nawet nie stanie do wewnątrzpartyjnej walki z Prezesem Rady Ministrów. Trudno odgadnąć jaki jest tego powód. Czy doszło do jakiegoś porozumienia pomiędzy Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną?
Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym to Grzegorz Schetyna miałby stać się numerem dwa w Platformie i sprawować rozszerzoną o konkretne prerogatywy funkcję sekretarza generalnego partii rządzącej. Miałby mieć również duży wpływ na wewnętrzne życie i sprawy Platformy Obywatelskiej, a także możliwość bezpośredniego wpływania na listy wyborcze i ich kształt. Jednakże jego deklaracja o rezygnacji z brania udziału w bezpośredniej rywalizacji z Donaldem Tuskiem, stanowczo osłabia pozycję Schetyny. Sprowadza go też, przynajmniej na razie, do rangi drugoligowego polityka w swojej partii.
1 - 2 – 1. Oto bilans Konwencji Krajowej Platformy Obywatelskiej. Chociaż wspomniane spotkanie w Chorzowie raczej niczym istotnym nas nie zaskoczyło, to jednak ukazało realny układ sił panujący w Platformie Obywatelskiej. Potwierdziło także polityczny leadership Donalda Tuska, zarówno w swojej partii, jak również na polskiej scenie politycznej.
W rywalizacji o partyjne przywództwo, do którego dojdzie w wyborach bezpośrednich, zwycięstwo Donalda Tuska nad Jarosławem Gowinem jest raczej przesądzone. Ale, ale… W polityce, jak w życiu - niespodzianki się zdarzają. Niespodziewany zwrot akcji w polskiej przestrzeni politycznej to nic nadzwyczajnego. Tym bardziej, że przykład wyborów przewodniczącego Polskiego Stronnictwa Ludowego udowodnił, że wszystko jest możliwe. Jaki więc płynie z tego morał? Bilans 1 – 2 – 1 błyskawicznie może przekształcić się w 1 - 1 – 2.

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.