Facebook Google+ Twitter

1 września. Minęło 6 lat od tragedii w Biesłanie

1 września to nie tylko atak na Westerplatte - wybuch II wojny światowej. 1 września to także jedna z największych w historii zbrodni - atak na szkołę w Biesłanie.

Zdjęcia dzieci, które straciły życie w konsekwencji ataku / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Beslan_school_no_1_victim_photos.jpgDokładnie 6 lat temu rozpoczął się atak na szkołę w Biesłanie, w którym zginęło 386 osób, w tym aż 186 niewinnych dzieci. Ponad 700 osób było rannych. Oddziały specjalne zlikwidowały terrorystów, którzy domagali się wycofania wojsk rosyjskich z Czeczenii. Jednak za bardzo wysoką cenę…

Pierwszy dzień roku szkolnego…

Jest środa, 1 września 2004 roku, godzina 9.24, pierwszy dzień roku szkolnego. W szkole nr 1 w Biesłanie znajduje się ponad 1200 osób, z czego zdecydowana większość ma od 7 do 18 lat. Nagle pod szkołę podjeżdża ciężarówka wojskowa Gaz-66. Wybiega z niej około 30 zamaskowanych osób. Większość ma pasy z ładunkami wybuchowymi. Padają pierwsze strzały. Ginie 12 osób, w tym 5 milicjantów. Napastnicy opanowują budynek, biorąc 1181 zakładników, lokując ich w ominowanej sali gimnastycznej. Rozpoczyna się horror.

Oczy całego świata zwrócone są na Osetię Północną. Napastnikami okazują się Czeczeńcy pod dowództwem Szamila Basajewa. Szkoła zostaje otoczona kordonem milicji, armii oraz służb specjalnych. Z wnętrza budynku co chwilę słychać strzały. Terroryści grożą, że zabiją 50 zakładników za każdego czeczeńskiego bojownika, który zginie podczas ataku służb bezpieczeństwa. Dwudniowe negocjacje między siłami bezpieczeństwa a napastnikami są bezskuteczne. Rebelianci jednak decydują się zwolnić kilkudziesięciu zakładników, a 3 września pozwalają ratownikom medycznym na usunięcie ciał z wewnątrz szkoły. Wtedy zaczyna się prawdziwy dramat. Gdy po zwłoki podjeżdża ciężarówka, słychać strzały. Rozpoczyna się szturm rosyjskich sił specjalnych. Podczas ataku rozlegają się eksplozje. Rosjanie użyli bowiem czołgu i miotaczy ognia, przez co szkoła stanęła w płomieniach. Eksplodują miny i bomby podłożone wcześniej przez rebeliantów. Część zakładników ucieka. Reszta dalej tkwi w szkole. „Dzieci paliły się żywcem. Wiele osób było tak osłabionych z pragnienia, że nie miało siły walczyć o życie” cytuję mieszkankę Biesłanu Ritę Sedakową TVN24. Po trzech godzinach jest po wszystkim.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.09.2010 12:47

Do popełnienia błędu przyznać się może jedynie człowiek honoru...Żal ofiar i ich rodzin...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.