Facebook Google+ Twitter

"2012". Apokalipsa - kolejna odsłona

"To irytujące, kiedy okazuje się, że wszystkie te oszołomy miały rację" - mówi jeden z bohaterów "2012", najnowszego filmu Rolanda Emmericha. W przepowiednię o zagładzie świata nikt nie wierzy. Czy się spełni? A co, jeśli tak?

W Hollywood brakowało ostatnio jakiejś spektakularnej katastrofy. Owszem, przytłaczająca większość filmów opuszczających "Fabrykę Snów" charakteryzuje się rozmachem, efektami specjalnymi i naiwną w swej wymowie treścią, jak choćby "Surogaci" czy "Gamer". Tedy Roland Emmerich przypomniał sobie, jak kręcił "Pojutrze" i wyreżyserował "2012". W Polsce rok ów kojarzy się dwuznacznie - z mistrzostwami Europy w piłce nożnej, bądź z końcem świata zapowiadanym przez Majów. Myślę oczywiście o kalendarzu Majów, który z niejasnych wciąż przyczyn kończy się w chwili przesilenia zimowego 21 grudnia 2012. I chociaż akcja filmu koncentruje się na przebiegu tego właśnie dnia, to naukowca, który przewidział i spisał kolejność wypadków podczas katastrofy, poznajemy w roku 2009...

Adrian Helmsley przylatuje do swego przyjaciela geologa, który w starożytnej kopalni miedzi odkrywa zjawisko, za które generalnie należałaby mu się Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki. Otóż neutrina wywołały reakcję fizyczną! Na tyle gwałtowną, iż w ciągu trzech lat miała przyczynić się do ciągu katastrof na skalę globalną, a zatem spowodować koniec świata. Wszystkie zapowiadane przez lata rodzaje nieszczęść miały skumulować się właśnie w grudniu 2012. Oczywiście poinformowano czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, który w najściślejszej tajemnicy zabiera się do przygotowania misji ratunkowej.

O owej misji ratunkowej nie mieli prawa dowiedzieć się zwykli mieszkańcy globu. Na budowane w Himalajach Arki dostać mieli się tyko politycy i ludzie, których stać było na zapłacenie miliarda euro za miejsce. Przedstawicielem tego szarego, bezimiennego tłumu, skazanego przez wszechpotężnych Amerykanów przy władzy na zagładę, jest Jackson Curtis (momentami nawet przekonujący - głównie w momentach, gdy pozostaje oderwanym od rzeczywistości pisarzem - Jonh Cusack), który podczas wakacji z dziećmi w Yellowstone dowiaduje się od uroczego wariata wcinającego ogórki, o końcu świata, który nastąpi mniej więcej za trzy dni. Jego misją jest oczywiście uratowanie siebie, swoich dzieci, byłej żony i jej nowego chłopaka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Już od pieluch przygotowuje się człowieka na przybycie kosmitów! Nie wierzycie? No to prszę popatrzeć na Teletubisie, kolorowe, z antenkami, przyjazne, uczą maluchy, że takich odmieńców bać się nie należy, trzeba się do nich tulić! No i te anteny nadające na potęgę różne indoktrynujące wieści ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, trzymajmy się oficjalnych tłumaczeń. Emmerich nakręcił "Pojutrze", zaś w 1986 roku pojawił się film o nieco innym tytule orginalnym ("The Mroning After"), jednak przetłumaczonym jako właśnie "Nazajutrz". (Tak, wiem. Polskie tłumaczenia zagranicznych tytułów to temat na osobną dyskusję.) Niby nic, ale niejeden zapalony kinoman mógłby się obrazić, bo jednak "Nazajutrz" to trochę lepsze kino sensacyjne. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ode mnie 5 :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem, natomiast zgadzam się, że polska adaptacja asdf. Toteż piszę, amerykańsko-epickie podejście do oprawy wizualnej i muzycznej, fabuła polska, a realizacja i produkcja to nie wiem kto w tym dobry, ale ten ktoś :).

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj. Obejrzał Wiedźmina? Chyba przeczytał... ten film w wersji polskiej to porażka, ale oczywiscie przepraszam, jeśli kogoś tą opinią uraziłam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna ze spiskowych teorii mówi (tak słyszałem; jeżeli się mylę to załóżmy, że właśnie wymyślam nową), że te wszystkie filmy o kosmitach, o wojnach, kataklizmach i końcach świata mają ludzi mentalnie przyzwyczaić do tego, co ktośtam sobie planuje zrobić żeby przeprowadzić globalną czystkę... A innym tego przejawem fakt że jakieś wydatki USA są precyzyjnie określone tylko do 2012. roku.
Nie wnikam.

Z tego co pamiętam w Archidiecezji Poznańskiej jakaś rada kończy swoją kadencję 20.12.2012. Może to znak?
Niee... inna kończy kilka lat później.

"Jackson Curtis (...) dowiaduje się (...) o końcu świata, który nastąpi mniej więcej za trzy dni. Jego misją jest oczywiście uratowanie siebie, swoich dzieci, byłej żony i jej nowego chłopaka."
Ja wiem, że to tylko film, ale to jest jakieś takie śmieszne. Bohater jak w przeddzień matury z matematyki, kiedy zamiast uczyć się trzeba ratować świat od zagłady.

Swoją drogą amerykański rozmach i efekty specjalne plus Andrzej Sapkowski plus nieamerykańskie podejście do fabuły i chętnie bym sobie Wiedźmina obejrzał...

Fajna recenzja ;).

Pozdrawiam, miłego dnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 18:39

Młoda kobieto pięknie napisane! *5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kawał dobrej roboty. Nie wiem, kto dał mniej niż 5, ale mógłby chociaż napisać, co mu się nie spodobało. Ode mnie piątka ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.