Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

83842 miejsce

2014 rokiem energetyki odnawialnej w Polsce?

W zakresie energetyki od początku roku wydarzyło się wiele. Najwięcej emocji wzbudzają jednak wciąż trwające prace nad ustawą o odnawialnych źródłach energii, której finał coraz bliżej. Co proponuje nowa ustawa?

Farma fotowoltaiki / Fot. archiwum OKIPObecnie Bruksela rozstrzyga kształt polityki klimatyczno-energetycznej w kolejnych dziesięcioleciach oraz ustala poziomy zobowiązań dotyczących redukcji emisji i rozwoju odnawialnych źródeł energii w UE do 2030 roku. W Polsce natomiast trwa dyskusja o sposobie realizacji celów z pakietu klimatyczno-energetycznego z 2009 roku. Rok 2014 może być jednak przełomowy dla sektora energetyki w naszym kraju.

Od początku tego roku prawie codziennie są nowe doniesienia o ważnych wydarzeniach dla polskiej energetyki. Rozpoczyna się budowa nowych bloków w Elektrowni Opole, rząd przyjął program dotyczący energetyki jądrowej rozpoczynając tym samym program prac nad budową takiej elektrowni w naszym kraju, zapowiada prace nad prawem dotyczącym gazów łupkowych, a Sejm uchwalił nowelizację prawa energetycznego, która wskrzesza system wsparcia dla kogenereacji. Zdecydowanie najwięcej uwagi skupionej jest jednak nad ostatecznym kształtem krajowego systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii.

Na początku stycznia Ministerstwo Gospodarki opublikowało nową propozycję Ustawy o odnawialnych źródłach energii, będący kolejnym dokumentem po pierwszej wersji z grudnia 2011 roku. Na tym jednak nie skończyło się. W ciągu niespełna miesiąca powstały kolejne dwa projekty. Na początku lutego Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy o OZE, a po akceptacji Rady Ministrów zostanie skierowany do Sejmu, gdzie pracować nad nim będą mogli dalej posłowie komisji sejmowej.

Nowy projekt ustawy zakłada docelowo odejście od dotacji na bieżącą produkcję energii z odnawialnych źródeł energii m.in. opartej na tzw. zielonych certyfikatach i przejście na system aukcyjny. System ten opierać ma się na gwarantowanych cenach energii przyznawanych jej producentom, którzy zaoferują najniższą cenę. Dla istniejących obecnie instalacji projekt ustawy przewiduje jednak utrzymanie wspierającego systemu świadectw pochodzenia energii z OZE do momentu całkowitego wygaszenia rynku zielonych certyfikatów . Do tego czasu mają obowiązywać zatem dwa niezależne systemy wsparcia.

Projekt zakłada także wprowadzenie współczynników korekcyjnych dla świadectw pochodzenia energii OZE z instalacji współspalania (ale oprócz grupy dedykowanych instalacji spalania wielopaliwowego), aby nie dopuścić do nadpodaży świadectw. 15 lat ma trwać maksymalny okres, w jakim będą obowiązywał zielone certyfikaty. Maksymalnie 15 kolejnych lat, licząc od dnia wytworzenia po raz pierwszy energii elektrycznej z danego źródła, ma trwać obowiązek zakupu energii elektrycznej z OZE. Datą graniczną ma być jednak 31 grudnia 2035 roku. Projekt utrzymuje obowiązek corocznego umarzania świadectw pochodzenia dla odbiorców przemysłowych. Resort Gospodarki proponuje w projekcie jednak rewolucyjny mechanizm ustalania wysokości obowiązku ich umarzania, jakim ma być stała wysokość na poziomie 20%. Minister ma przy tym możliwość jej obniżenia na dany rok. Wytwórcy energii z OZE będą mogli migrować do nowego systemu aukcyjnego dla istniejących instalacji.

System aukcyjny, który został zaproponowany w projekcie ustawy jest to mechanizm gwarantowanych taryf lub dopłat do gwarantowanych cen. Co najmniej raz w roku Urząd Regulacji Energetyki ma ogłaszać aukcje, których przedmiotem będzie zakup określonej maksymalnej ilości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł. Aukcję wygrają ci, którzy zaproponują najniższą cenę zakupu. Cena oferowana za 1 MWh w aukcji nie może być wyższa niż cena referencyjna określona każdorazowo przez ministerstwo przed pierwszą danego roku aukcją. Wsparcie dla energii ze zwycięskiej oferty ma trwać 15 lat od dnia wytworzenia energii elektrycznej po raz pierwszy. Cena podana w ofertach ma podlegać co roku waloryzacji średniomiesięcznym wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych.

Nie wiadomo jakie zmiany w projekcie ustawy wprowadzą posłowie w Sejmie, a potem system wsparcia musi zaakceptować jeszcze Komisja Europejska. Po 12 miesiącach od zgody Brukseli przepisy mają wejść w życie. Zatem do wprowadzenia nowych zasad OZE jeszcze nie tak blisko. Zakładając, że koalicja rządząca w tym roku zakończy trwające ponad 2 lata prace nad ustawą o OZE i uchwali projekt rządowy. Znalezienie się projektu pod laską marszałkowską i osiągniecie wymaganej liczby głosów posłów zapewne będzie etapem, który wystarczy rządzącym na okrzyknięcie roku 2014 rokiem energetyki odnawialnej w Polsce. Czy tak jednak będzie? Czy proponowane zmiany będą początkiem wielkiego rozwoju OZE czy stagnacji branży?

Anna Figiel

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

15 lat to mało. Szwajcarzy zobowiązali się przez 25 lat kupować prąd z słonecznych kolektorów fotowoltaicznych zainstalowanych do 2013 roku, następne przez 20 lat.
Dofinansowanie jednak trwa bardzo długo....

Są to takie liczniki które "kręcę" się w dwie strony. DOść ciekawe jest to , że "producent" może korzystać z własnego prądu, czyli nie zawsze musi kupować prąd.
Wszystko zależy od ustawienia cen.
SZkoda, że ten projekt ciągnie się jak ze smoły....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwnikiem wszelkich bardzo daleko idących uogólnień. Energetyka odnawialna, do której na siłę można włączyć również opalanie drewnem, odgrywa obecnie jednoznacznie rolę jakiegoś fałszywego bóstwa, przed którym wszyscy mają zostać zmuszeni do padania na twarz. Padania na twarz i rezygnacji z samodzielnego myślenia o energetyce, które ma przejść na wyłączność kapłanów tego bóstwa. Kapłanów są przy tym dwie kategorie, nawzajem się uzupełniające: 1) kapitalistów zbijających fortuny na tym temacie kosztem milionów zwykłych ludzi, z których zdziera się coraz wyższe opłaty za prąd, 2) nomenklatury partyjnej u władzy, która kieruje państwowe pieniądze na sztuczne forsowanie tego, co nie ma uzasadnienia w rachunku ekonomicznym.

Budujemy nowy, wspaniały świat dla przyszłych pokoleń, bez spalania węgla i ropy naftowej, pełen czystej, niemal darmowej energii z wiatru, słońca i czego tam jeszcze. Dla tak jasnego jutra warto poświęcić dzień dzisiejszy, godząc się o coraz większą biedą i bezrobocie. Tylko, że myśmy już słyszeli ogromnie podobne hasła i byliśmy ofiarami podobnych praktyk na zasadzie: tam na górze zdecydują o nas bez nas, bo przecież z samej góry kierownictwo partii i państwa widzi znacznie lepiej niż my z perspektywy robaka... To był tak potępiany obecnie przez propagandę złowrogi ustrój komunistyczny, oparty na bezustannym krzywdzeniu zwykłych (i niezwykłych) ludzi.

Dlatego też lepiej byłoby dać sobie spokój z kiepskimi dowcipami tych i owych polityków i ich klakierów i spojrzeć na tych sprawujących władzę, którzy podchodzą do spraw energetyki poważnie. Zaś to poważne podejście opiera się na trzech przesłankach: 1) konieczność uwzględniania rachunku ekonomicznego (czyli zapewnienia gospodarce możliwie taniej energii ze stałym zaopatrzeniem przez cały rok i całą dobę), 2) potrzebę zapewnienia jak największego stopnia niezależności od zagranicznych dostawców energii i surowców energetycznych, 3) jak najmocniejszych gwarancjach stałych warunków i pewności dostaw energii i surowców do jej wytwarzania z importu jeśli takowy jest konieczny mimo zrobienia wszystkiego, co się da w p. 1 i 2. Anglicy, których rząd jako pierwszy opracował i z żelazną konsekwencją wdraża taką strategię energetyczną, wymyślili określenie: energy mix. Dosłownie: mieszanka energij, co jednak trafniej i bardziej poprawnie po polsku należałoby tłumaczyć jako: odpowiednie zróżnicowanie źródeł zaopatrzenia w energię.

Czy plan rządu RP odpowiada temu wzorcowi? A czy rząd RP ma jakiś przemyślany plan odnośnie przyszłości polskiej energetyki? Jednakowoż, gdyby mnie ktoś o to pytał, odpowiem, że nie wiem co doradzić, bo jeszcze za mało wiem na ten temat. W swoim cyklu
na temat wyzwań energetycznych w Europie i na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem naszego kraju, próbuję przestudiować poszczególne rodzaje energii, przy wyciąganiu wniosków mając na oku ową, moim skromnym zdaniem najrozumniejszą koncepcję brytyjską. W tej chwili przymierzam się do omówienia energetyki geotermalnej, w której pokłada w naszym kraju ogromne nadzieje lojalna opozycja jej królewskiej mości religii prawoczłowieczej, że tak ją zgryźliwie określę jako sympatyk Nowej Prawicy. Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że problemy energetyczne mielibyśmy z głowy, gdybyśmy byli krajem czynnych wulkanów. Oj, panowie fantaści, po was choćby potop względnie brak prądu w gniazdkach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Koncesje na łupki zraz z dokumentacją geologiczną już kilka lat temu zostały rozdane za darmo . Dziś są przedmiotem obrotu handlowego , tak że nawet rząd i odpowiednie służby nie wiedzą kto konkretnie jest ich posiadaczem.
Nie ma w Polsce żadnego planu energetycznego !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety nie widzę tego wszystkiego w Polsce. Nowe ustawy mają na celu tylko wyłudzenia od obywateli kasy na "profesjonalny" plan "eko-polsko-energii" ktory zakończy sie tym, czym sie koncza autostrady. Oczywiście ze cos sie uda, tylko nalezy pamiętać ze wydamy 150proc zamierzonej kwoty na modernizacje energetyki..bo przecież bez dopłat się nie obędzie, a rozwój sięgnie 30proc zamiast zamierzonych 100. Warto nadmienić ze w 150proc rząd (nie tylko 'Tuskodeutch') będzie łatał dziury w budżecie, właśnie pod pretekstem modernizacji energetyki. Ale tak z tego wszystkiego bawi mnie program jądrowy. Niemcy nabudowali u siebie tego masę, a już pieczołowicie się z tego wycofują. Francja jako lider, też raczej stroni w tym kierunku. A my? A my BUDUJEMY!! Jak idioci.. może jeszcze po taniości odkupimy sobie jakieś części z Czarnobyla i sklecimy sobie elektrowienkę pod Warszawką, a za kilka lat Las Kabacki dostanie ksywkę czerwony. Z tego wszystkiego najlepsze rozwiązanie wydaje się być łupek gazu. No ale przecież trzeba chromolić że się nie opłaca. Co z tego że inne Państwa mają i korzystają jak lepiej, jak będziemy lizać dupę stolicy McDonaldsa i oddamy nasz łupki im za darmo, no bo przecież nawet za łupki wiz nam nie dadzą. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.