Facebook Google+ Twitter

20 lat Legendy, czyli Armia w Jarocinie

Jednym z najważniejszych koncertów pierwszego dnia festiwalu w Jarocinie był niewątpliwie występ zespołu "Armia". Z okazji 20-lecia powstania płyty "Legenda" grupa odegrała ją w całości na żywo!

Połączenie gitarowej ściany dźwięku i rzadko spotykanych w muzyce rockowej odgłosów waltorni było i jest brzmieniową wizytówką Armii. "Legenda" stanowi jedną z tych płyt, które warto słuchać w całości od początku do końca. Nie ma na niej żadnych zbędnych utworów. Każdy z nich wnosi coś nowego do spójnej koncepcji tego, można nawet powiedzieć concept-albumu.

Koncert Armii był ostatnim występem pierwszego dnia festiwalu na dużej scenie. Skład zespołu oprócz gości i sekcji rytmicznej nie uległ zmianie Wystąpili: lider, wokalista i autor tekstów Tomasz Budzyński, gitarzysta Rafał „Frantz” Giec i waltornista Jakub Bartoszewski . Ponadto w zespole znów pojawił się basista Paweł Piotrowski(znany z płyt „Triodante” i „Duch”). Na perkusji zagrał całkiem nowy dla Armii Daniel Karpiński– muzyk jazz rockowy, który dosyć dobrze odnalazł się w czadowym repertuarze. Największą personalną atrakcją koncertu był jednak udział Roberta Brylewskiego (na gitarze) i Krzysztofa Banasika (wyjątkowo tylko na instrumencie klawiszowym), twórców niepowtarzalnego brzmienia "Legendy".

Na samym początku zagrali bardzo ciekawe, psychodeliczne Intro, po którym zespół przeszedł do legendarnego setu zaczynając oczywiście piosenką „Kochaj mnie”. "Budzy" na początku śpiewał w zimowej czarnej czapce, jaką zwykle zakładał grając "Der Prozess". Dopiero później założył swoją typową czapkę błazeńską. Największe wrażenie zrobiła na mnie jak zawsze epicka "Opowieść zimowa", zagrana prawie tak, jak na płycie 20 lat temu, wywołując największą przynajmniej z mojego punktu widzenia euforię wśród publiczności. Brakowało mi tu tylko efektownej wstawki granej zwykle przez Banana w spokojniejszym fragmencie utworu. Zamiast tego było trochę krócej, mniej więcej tak jak na płycie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ja, właściwie, nie mogłam sobie wybrać dnia. Ofiarowano mi 22 Godziny Wolności - akurat w sobotę. I: albo korzystam, albo kiszę się w domowych pieleszach. Może to i lepiej, bo i tak ciężko byłoby mi zdecydować się :) Każdego dnia był jakiś kąsek, którego chciałoby się posmakować... Najważniejsze, że w ogóle udało się w tegorocznym festiwalu uczestniczyć.
Może przyszły rok sypnie w darze Trzema Dniami Wolności? (czego życzę zarówno sobie, jak i Tobie) :)
Pozdrawiam.
AJ

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja żałuję, że nie byłem w sobotę. Mogłem być tylko jeden dzień i ostatecznie do piątku przekonała mnie zapowiedź specjalnego koncertu Armii :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że mi udało się wyrwać do Jarocina tylko na jeden dzień. Sobotni :(
http://pisanka-jean.blogspot.com/2011/07/przystanek-jarocin-adowanie.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.