Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

119914 miejsce

21 stycznia obchodzimy Dzień Babci. Opowiastka o babci i wnuczku

Współautorzy: Barbara Podgórska

Elżbieta B. - 70-letnia mieszkanka Wirka w Rudzie Śląskiej, niezbyt cieszy się z jutrzejszego święta. Dzisiaj odwiedziła Rudzkie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Przestępstw. Była też wczoraj i przedwczoraj. I jeszcze kilka razy wcześniej.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Przemysław Jahr/Domena publicznaElżbieta B. nie cieszy się, choć doskonale pamięta wzruszenie, jakie ogarniało ją niegdyś, gdy wnuczek deklamował ze szczerym przejęciem: „…a w mym sercu róży kwiat, babciu, babciu, żyj sto lat!”

Niedawno Elżbieta B. otrzymała wyrok wydany przez sąd w trybie nakazowym, uwzględniający powództwo banku o zapłatę oraz zawiadomienie o zajęciu wierzytelności. Musiała złożyć przymusową wizytę u komornika, którzy wysłał jej zaproszenie nie do odrzucenia.

To, że babcia Ela na starość się nie nudzi, zawdzięcza właśnie swojemu ukochanemu wnuczkowi, który w 2009 roku stawał na głowie, aby babciunia najdroższa wzięła dla niego kredyt bankowy. Banki, wbrew temu, co naiwni skłonni są sądzić, przyznają ochoczo pożyczki emerytom, bo wiedzą, że z ich głodowych emerytur egzekucja jest najprostsza i najłatwiejsza do przeprowadzenia. Tak też było i w opisywanym przypadku.

Elżbieta B. uzyskała kredyt w mgnieniu oka. Co tam jeden, dwa kredyty od razu! Pierwszy na 16 tysięcy, drugi na 10 tysięcy złotych. Nawet nie pomacała banknotów, które wypłacono z jej konta wprost do rąk wnuczusia. Oczywiście, ona, jak dobra babcia podpisała wszelkie pokwitowania.

Wnuczek, który obiecywał, że spłaci wszystko „w krótkich abcugach” i co do grosza (babciu, za jeno kafelkowanie łazienki, biorę od gościa 12 tysiaków) zainkasował forsę w kieszeń i przepadł. Ponoć obraca się gdzieś w Gdyni. Ponoć, bo tego Elżbieta B, nie wie. Wnuczek nie odbiera telefonów, sam nie dzwoni. Nikt nie zna jego adresu. Nawet policja, bowiem pani B. za pośrednictwem stowarzyszenia złożyła zawiadomienie o popełnieniu na jej szkodę oszustwa.

Elżbieta B. mogłaby szybko spłacić wymaganą przez wierzycieli i nakazaną przez sąd kwotę, około 30 tysięcy złotych (należność główna, plus odsetki, plus koszty sądowe, plus koszty komornicze, itp.). Zaledwie w 25 miesięcy, gdyby tylko zechciała oddawać wierzycielowi całą swoją emeryturę. 1211 złotych, jakie dostaje „na rękę” Szkopuł w tym, że poza potrzebą oddychania, Elżbieta B. ma też inne, całkiem przyziemne potrzeby: zjedzenia czegokolwiek, ubrania się w cokolwiek i opłacenia mieszkania.

Interwencja RSPOP spowodowała, że postępowanie komornicze zostało wstrzymane do chwili rozstrzygnięcia sprawy karnej. Czy i kiedy jednak to nastąpi, kiedy policja lub ktoś inny ustali miejsce pobytu 29-letniego krzywdziciela własnej babci, nikt nie jest w stanie przewidzieć.
Apelujemy do wnuczka! Kochany wnuczku! Nie zapomnij wznieść jutro toastu za zdrowie babci. Za jej pieniądze!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Polska nie jest wyjątkiem, w Niemczech naciąganie na wnuczka jest na porządku dziennym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutna to opowiastka. :(
Ciekawe ile w Polsce jest takich babć, zrobionych na szaro przez swoich ukochanych wnuczków?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to Polska właśnie ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Panie Arturze, lombard nie zajmuje się skupem wszelkiego towaru./

To prawda. Nie zajmuje się. A czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że się zajmuje ?

/Każdy lombard chce odzyskać pieniądze, bo to lepszy interes i mniejszy kłopot niż sprzedawanie komórek, obrączek i telewizorów, że o znalezieniu nabywcy (poza nabywcą na złoto może, bo dobrze stoi) nie wspomnę./

W tej sprawie mam doświadczenia z pierwszej ręki.
I z pełną świadomością stwierdzam: myli się Pan.
Wykonają jeden telefon z informacją, że termin się zbliża lub właśnie mija. I to wszystko.
A i to nawet nie zawsze.

Z upłynnieniem zastawionych rzeczy nie ma najmniejszego problemu.
O tym właśnie decyduje "wycena", czyli procent realnej wartości, który proponuje właściciel jako pożyczkę.
Niewielki procent.
Co więcej, właściciele lombardów mają zwykle stałych odbiorców rzeczy zastawionych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, lombard nie zajmuje się skupem wszelkiego towaru. Każdy lombard chce odzyskać pieniądze, bo to lepszy interes i mniejszy kłopot niż sprzedawanie komórek, obrączek i telewizorów, że o znalezieniu nabywcy (poza nabywcą na złoto może, bo dobrze stoi) nie wspomnę. Niemniej jednak, ma pan rację :) Wracając do tematu, powiem raz jeszcze, choć na co dzień jestem bardzo pokojowo nastawioną do wszystkich osobą: w pysk mu dać. Draństwo!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.01.2011 09:48

Kiedy starałem się o niewielki kredyt na firmę nie mogłem go dostać, ponieważ prowadziłem działalność zbyt krótko.
Pracownica banku zaproponowała mi, abym poszukał w rodzinie emeryta lub rencistę, który otrzyma u nich kredyt bez zbędnych formalności. Kwota do 30-krotności emerytury nie wymagała żadnych zabezpieczeń, wystarczał kwitek ostatniej emerytury i legitymacja z dowodem osobistym. Przeżyłem bez kredytu.
Nie bez winy są też pracownicy banku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.01.2011 09:27

Babcia umrze z głodu.
Kto będzie winny nie/?umyślnego spowodowania śmierci? Bank czy wnuczek.?
Co się stanie z długiem?
Bank umorzy? a może wnuczek był żyrantem długu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Do lombardu pieniążki przyniósłby w zębach, nie tyle ze strachu przed odsetkami, ale przed złością lombardu tego właściciela./

Chyba lombard został pomylony się z mafią.
Lombard ma zastawioną rzecz i do głowy właścicielowi nie przyjdzie ścigać delikwenta.
O swoje interesy zadbał przy wycenie.

Postawa wnuczka nie wymaga komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.01.2011 09:10

To nie "opowiastka" to eufemizm. Sprawa jest prawdziwa i poważna.
Babcia umrze z głodu. Co bank zrobi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutne, ale jakże "polsko-prawdziwe" i - niestety - chyba coraz bardziej popularne zjawisko. Poszedł chłopak na łatwiznę. Do lombardu pieniążki przyniósłby w zębach, nie tyle ze strachu przed odsetkami, ale przed złością lombardu tego właściciela. Babcia silnej pięści nie ma, więc może poczekać... Myślę, że jak go złapią - a mam gorącą nadzieję, że stanie się to szybko - karą dla niego najlepszą byłoby postawienie go w miejscu bardzo publicznym (ew. spacerniak w więzieniu) z zawieszoną na szyi tabliczką: "Okradłem własną babcię". Ciekawe ile minęłoby czasu, zanim pierwszy raz dostałby w pysk. Bo, że mu się należy, nie podlega żadnej wątpliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.