Niedzielna konwencja PiS, wystąpienia ministrów Religi, Gilowskiej, Dorna i Kaczyńskiego głosiły, że Polska galopuje ku lepszemu. Jest tak wspaniale, że nawet ci, co są przeciwni PiS, tak naprawdę są za, tylko jeszcze o tym nie wiedzą...
Konwencja
PiS-u "Przyszłość, Sukces, Rozwój"
, na której zjawiło się
około 3 tys. działaczy z całego kraju miała być wielkim wydarzeniem,
podsumowaniem sukcesów partii i określeniem drogowskazów na przyszłość.
Niestety, przeciętny Kowalski nie dowiedział się z niej niczego nowego.
Przemowy rodem z lat 60., przerywane oklaskami kolegów, nie głosiły
żadnych nowości, o których byśmy nie wiedzieli.
Ciekawym punktem było wystąpienie Dorna, a właściwie jedno wypowiedziane
przez niego zdanie: „Ci, którzy nie są przeciwko nam, są z nami, a ci, którzy
są przeciwko nam, są z nami, ale jeszcze o tym nie wiedzą”. Trochę to
zagmatwane i o ile z pierwszym członem zdania można się jeszcze zgodzić, bo
rzeczywiście, ci, którzy nie są przeciwko PiS-owi, mogą z czasem zadeklarować
poparcie partii Kaczyńskich, ale nie wyobrażam sobie polityków takich jak
Kalisz, Olejniczak, Komorowski, czy Tusk skłaniających się ku myśleniu PiS-u. Dorn wprowadził - delikatnie mówiąc - w stan rozbawienia
polityków opozycji.
Prezes partii, Jarosław Kaczyński wciąż kurczowo trzyma się terminu „IV RP”. Jako swój główny cel (i sztandarowe hasło wyborcze) i sukces ogłosił „oczyszczanie” życia publicznego, wygrzebanie i napiętnowanie wszystkich agentów poprzedniego systemu i - jak zaznaczył - oczyszczanie się zaczęło i będzie trwało. Nie wspomniał przy tym, że ustawa lustracyjna, jaka weszła w życie przed kilkoma dniami, narusza w rażący sposób prawa człowieka – o czym poinformował Komitet Helsiński
- Chcemy budować IV RP, chcemy wyeliminować z naszego życia te mechanizmy, które de facto - nie dzięki przepisom - ale w praktyce w sposób niedobry, szkodliwy, patologiczny regulują nasze życie publiczne, gospodarcze, społeczne, godząc w polską demokrację, godząc w praworządność i interesy milionów Polaków, godząc w polskie perspektywy, polską przyszłość. (...) mimo, że idziemy trudną, niekiedy krętą drogą, mimo że niekiedy musimy zawierać niełatwe kompromisy, idziemy we właściwym kierunku i wiemy co robić - mówił Kaczyński.
Dziwi tylko, że walcząc z błędami przeszłości Jarosław Kaczyński posiłkuje się bublami prawnymi – może to są właśnie owe „kręte drogi”? Mówiąc o „niełatwych kompromisach” premier miał pewnie na myśli symbiozę z Samoobroną i LPR-em. Co dziwić może, podczas konwencji nie padło żadne słowo na temat koalicjantów. Wszystkie sukcesy (bo tylko o sukcesach była mowa) – te przeszłe i przyszłe – premier odnosił do swojej partii.
Jarosław Kaczyński
podkreślał, że PiS ma trudne zadanie do spełnienia, gdyż działając w „trudnej
sytuacji, wśród ataków, wśród swojego rodzaju burzy, która nieustannie trwa”
nie może się skupić na merytorycznej naprawie
Rzeczypospolitej,
ale dodatkowo musi
stawiać czoło naporom opozycji i mediów. Przyczyną owych burz jest - według
Kaczyńskiego - strach i obawa poprzednich układów przed ujawnieniem ich
agenturalnej przeszłości, niejasnych powiązań i układów.
Wystąpienie prezesa PiS-u nie przyniosło niczego nowego. Wydaje się jedynie, że Kaczyński ochłonął nieco pod względem wykopywania agentów na każdym kroku. Poza hasłami „my jesteśmy najlepsi, rządzimy najlepiej w historii wolnej Polski i gdyby nie my...” wtrącił kilka słów dotyczących naszej przyszłości, bezpieczeństwa na arenie międzynarodowej i bezpieczeństwa energetycznego; niestety, były to tylko zalążki myśli.
Konwencja była potrzebna samej partii. To, że PiS chyli się skutecznie ku upadkowi i podziałom, jest trudne do ukrycia. Soczysta mowa – propaganda miała wpłynąć na podniesienie nastrojów wśród działaczy i pokazać elektoratowi partii, że nie jest źle, że żadnych rozłamów nie ma. Być może, to także medialny przekaz w kierunku udobruchania ojca dyrektora Rydzyka, bo jak wiadomo, to medium ma znaczący wpływ na zdyscyplinowany elektorat. Jeżeli PiS „zawojuje” z Rydzykiem, może na tym zyskać LPR ( który już powoli pokazuje pazurki Kaczyńskiemu). A do tego premier nie dopuści.
Wystąpienie Kaczyńskiego było typowym zagraniem upadającej partii. Premier umie liczyć i zdaje sobie sprawę, że kolejnego skandalu koalicja może nie wytrzymać. Straszy już Giertych, straszy też Lepper. Kaczyński ma do wyboru – albo dalej ulegać mrzonkom i fantazjom dwóch czołowych ministrów koalicji i tracić w sondażach, albo już teraz przygotowywać się do wyborów. O ile w ubiegłym roku wybory nie wchodziły w grę, o tyle w tym roku mogą się stać konieczne. PiS wie, że w tym drugim wypadku nie ma szans na zdobycie władzy, ale może chociaż zachować kruszący się elektorat. I kilkadziesiąt foteli w sejmie.
Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 62 | Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska
O mnie: W życiu liczy sie tylko to, za co zapamiętają cię inni. I od ciebie tylko zależy, jaka to będzie pamięć.... Z zamiłowania i wykształcenia - socjolog, z zawodu - dziennikarka.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 20.03.2007 06:11
Marlwa - w pakiet Kluski uwierzę dopiero wówczas, jeżeli po obradach sejmowych, senackich, naradach wszelkich komisji sejmowych i głosowaniach nie zamieni się on w stos bezładnych " poprawek" i "nowelizacji" w których bedą się orientować tylko specjaliści od wykręcania kota ogonem. Bo człowiek dla którego ten pakiet Kluska proponuje - znowu zginie w radosnej urzędniczej twórczości.
Marek Iwaniszyn 19.03.2007 22:08
Ale nie da się też ukryć, że pakiet Kluski pod innymi nazwami obiecywali już poprzedni premierzy. A już wspomnienie tego, że to samo rok temu w tym samym miejscu zapowiadał Marcinkiewicz najlepiej świadczy o tym jaki był tego cel.
Choć oczywiście każdy rozsądny obywatel życzy temu pomysłowi jak najlepiej.
Anna Kierzek 19.03.2007 19:25
Kciuki trzymamy wszyscy - zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy obecnych rządów. Na szczęście, dobra koniunktura i rozpędzone koło gospodarki nie poddają się " zawirowaniom na wiejskiej. Oby tak dalej:)
Mateusz Pułkowski 19.03.2007 18:46
Niektórzy łykają wszystko co na temat obecnego rządu podadzą im media. Tzw efekt aureoli. Brak samodzielnego myślenia.
A ja trzymam kciuki za pakiet Kluski, reformę finansów, minister Gęsicką, dalsze rozbijanie zamkniętego środowiska prawniczego i wprowadzenia w tej dziedzinie wolnego rynku przez Ziobrę. Mimo iż rząd ma wiele wad i nie przepadam, nie jest bandą ciemniaków, ale jednym z najbardziej liberalnych gospodarczo rządów po 89. Różnica między PO a PiS jest taka, że PO mówi, że jest liberalna w gospodarce, a PiS jest i sukcesywnie uwalnia rynek.
Marcin Nowak 19.03.2007 17:25
Skoro jest tak źle to dlaczego jest tak dobrze?
Radosław Wojnowski 19.03.2007 16:37
"Szerokim frontem robót idziemy ku socjalistycznej ojczyznie" taki oto byl cel....propaganda jak za najlepszych czasow...
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +114)