Pozycja materiału w rankingach:
Moja klasa wybiera się jutro na wycieczkę do Częstochowy w celu wymodlenia dobrych wyników na maturze. Jako, że z Kościołem katolickim nie sympatyzuję, mam zamiar spędzić ten czas nie w sanktuarium, a w bibliotece.
W mojej klasie nikt nie jest jeszcze w pełni przygotowany do zbliżającej się matury. Mimo, że prawie każdy deklaruje chęć studiowania, wiele osób nie ma jeszcze przygotowanej prezentacji na egzamin ustny z języka polskiego lub nie zdążyła się zapoznać z tą, którą wcześniej zakupiła. Poziom przygotowania do pozostałych egzaminów jest podobny.
W mojej klasie wszyscy zdają język polski oraz język angielski, połowa klasy przystępuje do matury z matematyki. Są to też jedyne przedmioty, na których robione są powtórki. Wszystkie powinienem mieć jutro, ale, jak widać, modlitwa od nauki jest ważniejsza i lekcji nie będzie.
Dyrekcja, bardzo krytyczna wobec wszystkich wycieczek, nie ma nic przeciwko wyjazdowi do Częstochowy. Ba! Pani dyrektor również jedzie, pewnie modlić się o korzystną statystykę. Zdziwienie niestuprocentową frekwencją wykazała pani wychowawczyni, która na ogół specjalizuje się w gonieniu wszystkich do nauki i przypominaniu, że matura tuż-tuż. W obliczu alternatywy: modły-nauka, ukazują się ich prawdziwe priorytety. Tylko ksiądz się cieszy. Bo niższa świadomość oznacza przecież większą skłonność do wiary w proste, dobrze brzmiące rozwiązania. Cieszą się też Ci, którzy maturę mają... No, domyślcie się, gdzie ją mają.
Pielgrzymki maturzystów są w Polsce popularnym zwyczajem. Nikogo nie dziwi, że na równe półtora miesiąca przed pierwszym egzaminem, maturzyści od nauki wolą modlitwę. Świadczy to dobitnie o klerykalizacji instytucji publicznych i zupełnym pomieszaniu priorytetów. Księdzu nikt nie podskoczy. No, oprócz takich racjonalistów małej wiary, jak ja, którzy jutro ślęczeć będą nad książkami w bibliotece. Kult maryjny kontra kult rozumu. Ciekawe, kto na tym lepiej wyjdzie.
Zobacz także:
Artykuły
(48)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.87)
Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: "Polska jest idealnym krajem do prowokacji. Nie trzeba nic wielkiego robić, wystarczy być sobą, a dookoła będzie wielki kanał." - Maciej Maleńczuk
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Izabela Pek 14.09.2008 13:46
Minus. Wiara jest dla człowieka jego indywidualnym, wewnętrznym doświadczeniem. Nie chcesz, nie jedziesz, ale nie kpij sobie, że twoi koledzy czy koleżanki są zacofani, dlatego, że wybrali klęczenie pod Ołtarzem, a nie ślęczenie nad książkami.
Dikidu Kuluuu 15.09.2007 20:01
nie wiem, dlaczego tyle minusow... poza ostatnim akapitem wg mnie tekst jest ok. dlatego nei dam nic,bo ostatni akapit zupelnie niepotrzebny. Resztę ujelabym tak samo albo przynajmniej podobnie.
Marta Wieszczycka 10.04.2007 17:35
Za moich czasów tej "odwiecznej" tradycji nie było - ależ się poczułam wiekowa ;)
A co do przerywania nauki, to przed maturą ludzie czasem dochodzą do etapu przeuczenia i takie zdecydowane oderwanie od nauki na jeden dzień paradoksalnie może zadziałać bardzo pozytywnie.
Tomasz Zygmunt 26.03.2007 19:34
I jeszcze pytanie do autora - wycieczka do Oświęcimia, teatru, kina, muzeum, zwiedzenie zabytkowego kościoła (np.Częstochowy) czy każda wycieczka krajoznawcza to marnowanie czasu i nierealizowanie głownego zadania szkoły czy może właśnie inna (czasem o wiele lepsza) metoda nauczania niż ślęczenie w bibliotece lub siedzenie z zaspaną miną w ławce z telefonem w ręce i wzrokiem utkwionym w zegarm, okno lub ścianę?
Tomasz Zygmunt 26.03.2007 19:28
Nauczyciel religii jak nauczyciel każdego przedmiotu ma prawo do organizowania wycieczki przedmiotowej. Gdzie ma organizować tę wycieczkę, jak nie np. do jakiegoś sanktuarium? Jasna Góra jest na tyle ważnym miejscem w Polsce, że wypadałoby, żeby każdy Polak przynajmniej raz tam był. Tam nie są tylko odprawiane msze. I m.in. dlatego organiizuje się też tego typu wycieczki. A co do kultu maryjnego czy w ogóle wiary w Boga - Pascal doszedł do innego wniosku.
Krzysztof Czajkowski 21.03.2007 16:48
Z zaciekawieniem przeczytałem pana artykuł i niestety muszę obiektywnie stwierdzić, że artykuł nie jest spójny. Nie za bardzo wiem co ma wycieczka do Częstochowy do matury. Ile czasu każdy z maturzystów marnotrawi oglądając tv, grając na komputerze czy wykonując jakiekolwiek inne zajęcie? Bardzo wiele... Więce niż ta jedna wycieczka. Przymusu wyjazdu do tego miejsca nie ma. Jedzie ten kto chce. Jeśli ktoś wierzy, pomodli się. Jeśli nie, nie musi jechać, może zostać. Na marginesie, abstrahując od całości a uważam, że wyjazd w takie miejsce jest jak najbardziej celowe przed maturą. Ale to jest tylko moje prywatne zdanie.
Grzegorz Korzeniowski 21.03.2007 13:55
@Emenefix:
Możemy dyskutować czy ta pielgrzymka powinna się odbyć, czy też nie ale twierdzenie, że promocja religii przez państwo jest oznaką jego neutralności to zwykła nowomona. Zresztą słyszałem już, że tolerancja to aprobata nietolerancji czy, że wolność to robienie tego, na co Ci pozwolą, tak więc żadne przekręcenie znaczenia już mnie nie zdziwi...
@Patryk:
Wycieczkę organizuje ksiądz. Mógłby zorganizować ją po lekcjach i sprawy by nie było.
@Kuba88:
Akurat przytoczony przez Ciebie fragment nie stanowił kwintesencji tekstu, a był jedynie ironiczną uwagą odnośnie priorytetów publicznych placówek oświatowych.
A co do pogardy... Aż brak mi słów, bo zarzut jest absurdalny. Odnoszę wrażenie, że każda krytyka Kościoła, ba! nie Kościoła, a jego flirtu z instytucjami "publicznymi", jest histerycznie odbierana jako atak na wartości, obraza uczuć religijnych, tępy klerykalizm i Sodoma i Gomora.
@MichałKurek:
Niestety - nie potrafię płakać.
@Biały Kruk:
Dzięki za bardzo konstruktywną krytykę! :)
Właściwie z większością uwag się zgadzam. Tekstu przebudowywać nie będę, bo uważam, że czas na to jest przed publikacją.
Marcin Rzeczkowski 20.03.2007 22:04
Spróbuję oddzielić (subiektywną) ocenę artykułu od wyrażenia własnego światopoglądu.
Zatem - artykuł jest, moim zdaniem, prawie dobrze napisany. Subiektywny, a jakże. Autor zastrzega przecież, że nie sympatyzuje z Kościołem katolickim. Wolno mu. A skoro nie sympatyzuje z Kościołem, zrozumiałe jest, że może - jeśli istotnie uczy się dzień w dzień do matury i wiele wynosi z lekcji - krytycznie oceniać ideę wyjazdu, postawę kolegów i kadry.
Podobają mi się: chwytliwy tytuł, obraz przygotowania klasy i lekko sarkastyczna uwaga o modlitwie ważniejszej od nauki, zwięzła, nieco karykaturalna charakterystyka... aż po księdza.
Ksiądz mi się nie podoba. Jak to, "tylko" on się cieszy? Co to ma wspólnego z nastawieniem wcześniej opisanych osób? Ponadto ksiądz jest nakreślony zbyt mocną kreską. Uwagę o większej skłonności należało wyrazić łagodniej.
Zdania o uczniach, którzy mają maturę... - znowu dobre.
Podsumowanie świata natomiast - znów zbyt dosadne. Zdania o sobie - w porządku. Reszta zbyt ogólna i po prostu przesadzona. Jak już ktoś napisał, zabrakło kilku zdań o tych ludziach, którzy są wierzący. Przez to przedstawiony obraz jest kulawy (i obraźliwy dla niektórych). Owszem, przyjęta konwencja utrudnia przedstawienie drugiej strony medalu, jednak zawsze warto spróbować...
Grześku, wydaje mi się, że za bardzo nakręciłeś się podczas pisania tekstu, z każdym akapitem poziom sarkazmu wzrasta – i myślę, że jesteś zbyt przywiązany do tego, co już napisałeś, żeby to potem przebudowywać.
[Drobna uwaga: "ci" małą literą. To są "ci, tamci", a nie "ci, tobie" (i to w formie grzecznościowej!)].
Sam do Częstochowy się nie wybrałem. Moja szkoła była w zbyt oczywisty sposób świecka, by ktokolwiek dał się nabrać na „chcemy się pomodlić” - a uczniowie często mieli zbyt trudną sytuację materialną, by jechać na imprezę do innego miasta. Może ktoś pojechał indywidualnie, ale się nie chwalił.
Pielgrzymki są dla mnie czymś prawie że obcym. Zwyczaj? Tradycja? Owszem, wiedziałem, że niektórzy jeżdżą, ale żeby to było tak popularne...? Szok. Może jestem nie z tej części Polski, a może chodzi o mój stosunek do religijnego życia lub o nie tych znajomych.
I niezbyt mi się ta nowa nieświecka tradycja podoba. Moim zdaniem wyjazd może organizować szkoła (lub zespół szkół, jeśli frekwencja byłaby zbyt niska), najlepsza jednak byłaby parafia... Powinien też odbywać się w czasie wolnym od zajęć – i tak w klasie maturalnej jest zawsze za mało czasu.
Ale cóż – maturę zdałem, mnie to już na szczęście nie dotyczy. A poczytać przyjemnie.
Michał Kurek 20.03.2007 21:01
Naprawdę, wydaje mi się, że będziesz jednym z tych którzy płakać będą w maju...
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +114)