Facebook Google+ Twitter

22 lipca, czyli skutecznie zohydzona pamięć

Manifest PKWN z 22 lipca 1944 r. - napisany wcześniej w Moskwie, ale ogłoszony w Chełmie Lubelskim, wbrew powszechnie panującej dziś opinii, nie ogłaszał powstania państwa komunistycznego.

Słowa „komunizm” czy nawet „socjalizm” w ogóle w nim nie ma. Zapowiadał za to Manifest wprowadzenie powszechnej edukacji i służby zdrowia, parcelację wielkich majątków ziemskich, pracę i prawa pracownicze dla wszystkich, równe prawa i obowiązki.

Zapowiadał to, co w dużej części zawarte zostało później w słynnych 21 postulatach robotniczych strajków z sierpnia 1980 roku, a co dziś jest bezczelnie i cynicznie odbierane pracującym Polakom przez siły, które do władzy wyniosła właśnie wtedy o swoje prawa walcząca klasa robotnicza. Klasa, która już dziś praktycznie nie istnieje, jak nie istnieje to, co Polakom ów Manifest zapowiadał i co - chociaż nie zawsze bez problemów i dramatów – zostało jednak w PRL wprowadzone.

Kiedyś, w okresie PRL-u dzień 22 lipca było dniem szczególnym. Był świętem państwowym upamiętniającym powstanie nowej Polski, innej niż ta, którą zniszczyła niemiecka agresja i okupacja. Po przegnaniu Niemców, z powodu „sprzedania” nas Stalinowi przez naszych aliantów na Zachodzie, powstała nowa, zupełnie inna Polska.

Powstała Polska, która w tamtych latach inna być nie mogła. To znaczy mogła. Mogła być 17 republiką związkową ZSRR, bez naszych Ziem Odzyskanych, a więc państwo kadłubowe, na kształt Księstwa Warszawskiego lub Królestwa Polskiego czasów rozbiorów. Bo gdyby Polska została wyrwana z „dominacji” Stalina, to Ziemie Odzyskane pozostałyby w granicach Niemiec, a nasze dawne Kresy Wschodnie i Wileńszczyzna, w granicach Związkowej Socjalistycznej Republiki Ukrainy, Białorusi i Litwy. Bo nasi sojusznicy z Zachodu nie potrafili nawet wymusić na Stalinie, aby nie podtrzymywał korekty polskich granic wschodnich ustalonych paktem Ribbentrop – Mołotow z sierpnia 1939 roku i wspólnej agresji na Polskę.

Powstała Polska, którą się obecnie pomiata i opowiada wiele strasznych na jej temat dyrdymał, kupowanych przez coraz młodszych Polaków, którzy nie mieli okazji żyć w tamtym okresie i nie mają z tego tytułu żadnej skali porównawczej. Rośnie więc kolejne pokolenie wychowane na oszczerczej „polityce historycznej” polskiej prawicy (POPiS), która robi co może, aby nowym pokoleniom Polaków tamten czas zohydzić, przedstawiając go w jak najczarniejszej barwie, niewiele mającej wspólnego z prawdą.

A jak mawiał idol III i IV RP: prawdy się nie bójcie, prawda was wyzwoli.

Dlatego więc, aby tym otumanionym czadem kłamstw pokazać, jaką była tamta Polska, przywołam słowa Mieczysława F. Rakowskiego, który 2006 roku, na konferencji SLD „przeprosił” Polaków za PRL. Były to słowa przewrotne, bo zmuszające do myślenia.

A więc i ja przywołuję je, z nadzieją, że współcześni Polacy samodzielnie i analitycznie myśleć potrafią.

A może się mylę? Może jestem niepoprawnym optymistą?

Bo gdyby potrafili, nie musiałbym się, tak jak prof. Maria Szyszkowska dziwić (Dziennik Trybuna z 22 lipca 2013 r.), że „nie dochodzi jeszcze w Polsce do protestów obywateli wobec działań rządu, który uparcie stoi na gruncie totalnej prywatyzacji, a skutki tego procesu zamiast przynosić dochód obywatelom – pogrążają nas w coraz większej biedzie. Narasta proces ubożenia większości społeczeństwa i bogacenia się ponad miarę tej grupy, która pozbawiona jest przyzwoitości i żeruje na wadliwych przepisach prawnych oraz korzyściach płynących z działania prawa wstecz.

I tak jak prof. Szyszkowska „nie mam wątpliwości, że demokracja przystaje do jednej z wielu form socjalizmu niepomiernie bardziej, niż do liberalizmu ekonomicznego stanowiącego zaprzeczenie idei równości”.

Wystąpienie Mieczysława F. Rakowskiego na konferencji SLD w 2006 roku
„Przepraszam za PRL”.
Drodzy Przyjaciele,Staję przed wami z poczuciem winy, z którą żyję od końca lat 80. ubiegłego wieku. Ściślej, od jesieni 1989 r., gdy władzę w Polsce przejęła opozycja demokratyczna, która w następnych latach określiła się jako antykomunistyczna. Dzień, w którym się spotykamy, jest – jak sądzę – dobrą okazją do uwolnienia się od ciążącej na mnie winy. Chcę to uczynić tu i teraz, w waszej obecności zwracając się do antykomunistycznej prawicy, zajadle zwalczającej PRL, do tych polityków, historyków, politologów, dziennikarzy, satyryków, poetów i pisarzy, słowem do wszystkich, którzy im dalej od PRL, tym bardziej zaciekle zwalczają epokę, w której żyły dwa pokolenia Polaków. Zwracam się do wszystkich tych moich rodaków, którzy podzielają opinię, że PRL była tragicznym epizodem w ponadtysiącletniej historii Polski. To, co zamierzam za chwilę powiedzieć, kieruję do społeczeństwa, moich braci i sióstr, którzy przez ponad cztery dekady żyli i cierpieli pod komunistycznym jarzmem. Wszystkich powyżej wymienionych, a także tych, których pominąłem, chcę w waszej obecności przeprosić. Łańcuch naszych przewinień jest długi. Obawiam się, że czas wystąpienia, przydzielony mi przez organizatorów konferencji, nie jest wystarczający, żebym wymienił wszystkie moje winy. Spróbuję nie uronić żadnej poważniejszej winy, żadnej, która dotknęła miliony obywateli.
A zatem:
– przepraszam za likwidację podziałów klasowych, która była dziełem komunistów, socjalistów i lewicowego odłamu ruchu chłopskiego;
– przepraszam za reformę rolną, o której marzyło i bezskutecznie walczyło kilka pokoleń polskich chłopów;
– przepraszam za nacjonalizację przemysłu, a ściślej tego, co przetrwało okupację hitlerowską;
– przepraszam robotników za to, że komuniści przywrócili im poczucie godności;
– przepraszam za awans społeczny milionów synów i córek chłopskich i robotniczych
– przepraszam za bezpłatny dostęp młodzieży chłopskiej i robotniczej na wyższe uczelnie;
– przepraszam za likwidację analfabetyzmu, masowego zjawiska w Polsce międzywojennej;
– przepraszam za zbudowanie Polski przemysłowo-rolniczej;
– przepraszam za masowy exodus chłopów z przeludnionych wsi do miast, do przemysłu. Los ten dotknął kilkanaście milionów obywateli PRL;
– przepraszam za to, że dwa pokolenia Polaków żyły nie znając plagi bezrobocia, że zaczynały każdy dzień z poczuciem bezpieczeństwa socjalnego, że były wolne od troski o przyszłość swoich dzieci;
– przepraszam, że na ulicach polskich miast nie było żebraków ani dziesiątków tysięcy bezdomnych, że nikt nie wyobrażał sobie, by milion dzieci zaczynało dzień bez śniadania;
– przepraszam naukowców, artystów, twórców za to, że dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstawały arcydzieła filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową;
– przepraszam za tysiące bibliotek, za tanie książki, za miejskie i wiejskie domy kultury;
– przepraszam, że w czasach PRL powstała kadra znakomitych fachowców i świetnych menedżerów;
– przepraszam za niespotykaną w historii stosunków polsko-rosyjskich inwazję kultury polskiej na bezkresne obszary Związku Radzieckiego. Twórczość znakomitego pisarza Stanisława Lema wydano w ZSRR w nakładzie 3 mln egzemplarzy;
– przepraszam za odbudowę zniszczonej przez hitlerowców Warszawy i wielu innych miast, za przywrócenie pięknej warszawskiej i gdańskiej Starówki;
– przepraszam za odbudowanie z pietyzmem pałaców, kościołów i licznych pomników narodowej kultury, zniszczonych w czasie wojny;
– przepraszam już trzecie pokolenie Polaków, które gospodarzy na ziemiach nad Odrą i Nysą Łużycką, żyjąc w bezpiecznych granicach;
– przepraszam za pokolenie komunistów, które w 1945 roku nie wezwało narodu do walki o zachowanie przy Polsce terenów na wschód od rzeki Bug, na których żyło 5 milionów Ukraińców i 1,9 mln Białorusinów oraz mniej niż 5 mln rdzennych Polaków;
– przepraszam za morską granicę Polski, liczącą 440 km;
– przepraszam za pokolenie Władysława Gomułki, które zagospodarowało Ziemie Zachodnie i z uporem walczyło o uznanie zachodniej granicy, przez ćwierć wieku nie uznawanej przez kolejne rządy Republiki Federalnej Niemiec;
– przepraszam za plan utworzenia strefy bezatomowej w Europie (tzw. plan Rapackiego), który rozsławił Polskę na świecie;
– przepraszam za ustawę o działalności gospodarczej, której projekt mój rząd przedstawił Sejmowi w końcu 1988 roku, a która po uchwaleniu otworzyła drogę do gospodarki rynkowej;
– przepraszam za Okrągły Stół, wspólne dzieło mojego obozu i opozycji. Po raz pierwszy w dziejach Polski, nie tylko nowożytnej, dwa zwaśnione obozy polityczne zasiadły przy jednym stole i znalazły pokojowe rozwiązanie głębokiego kryzysu politycznego, który gnębił kraj przez niemal całe dziesięciolecie."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.