Facebook Google+ Twitter

25 maja na Ukrainie. Rosja nie godzi się na pseudowybory

- Kiedy mówią działa, milczy demokracja. Nie uznamy wyborów przewidzianych na 25 maja – deklaruje Rosja. Politolog J. Roberts sekunduje Moskwie: stanowienie nowych władz jest wyrachowanym posunięciem zaplanowanym przez Waszyngton.

 / Fot. EPA/OLGA IVASHCHENKOMoskwa dopuszcza możliwość nowych rozmów ws. Ukrainy, lecz bez udziału południa i wschodu Ukrainy i bez wdrożenia wcześniejszych ustaleń nie mają one sensu mówił w Wiedniu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. - Czymś "niezwykłym" byłoby przeprowadzenie wyborów na Ukrainie, gdy wojsko jest wykorzystywanie przeciw cywilom.

Przewodniczący Dumy Państwowej FR (niższej izby parlamentu), Siergiej Naryszkin, zabierając głos na Forum Bałkańskim w Belgradzie oświadczył, że polityka kijowskich władz od początku opiera się na logice konfrontacji obywatelskiej. - Kijów wykazuje niechęć znalezienia i ukarania winnych wszystkich zbrodni, bez wahania zaprasza zagranicznych najemników oraz organizuje zakrojone na szeroką skalę operacje pacyfikacyjne, a także używa ciężkiego sprzętu w celu tłumienia akcji na południowym wschodzie kraju.

Jakie są argumenty Federacji Rosyjskiej przeciwko przeprowadzaniu wyborów 25 maja?

1. Dezorientacja i dezinformacja społeczeństwa, co obniża wartość konkurencyjności politycznej. Normalne wybory powinny odbywać się w warunkach równej konkurencji. (Na Majdanie króluje plotka i demagogia).

2. Stan wojny i konfrontacji, który zapanował na Ukrainie.

3. Wybory muszą być poprzedzone dialogiem społecznym, konsensusem konstytucyjnym (zmiany w kierunku federalizacji) i bezpieczeństwem gospodarczym. Regiony graniczące z Rosją zostały pozbawione możliwości gospodarczej kooperacji z nią (stanowiska pracy).

4. Wybory 25 maja złamią porozumienie polityczne z 21 lutego, które miało na celu rozwiązanie kryzysu. Zgodnie z nim, Wiktor Janukowycz miał pozostać prezydentem do grudnia 2014 roku.

5. Wybory powinny odbywać się na całym terytorium kraju odzwierciedlając wolę większości. W warunkach ostrego konfliktu politycznego na wschodzie Ukrainy ich przeprowadzenie jest niemożliwe, Kijów faktycznie nie kontroluje sytuacji w dwóch obwodach, ługańskim i donieckim. Mieszka tam ponad cztery miliony ukraińskich wyborców. W związku z tymi okolicznościami można powiedzieć, że wybory 25 maja raczej nie odbędą się na całym terytorium Ukrainy. I nie ustabilizują sytuacji.

Kością niezgody jest federalizacja. Kijów ani myśli o niej. Dla regionów południowowschodnich to kwestia życia i śmierci. Dlaczego?

Odmienność kulturowa i poczucie przynależności do duchowej rodziny Wielkiej Rusi nie odgrywa pierwszoplanowej roli. - "Wybory prezydenckie nie usuwają ostrości problemów, z powodu których na Ukrainie doszło do rozłamu. Nie zostały rozwiązane główne kwestie: kwestia języka rosyjskiego, nienarzucania obcych wartości przez poszczególne obwody Ukrainy jej innym obwodom". Ale co ważniejsze "nie została rozstrzygnięta kwestia samodzielności gospodarczej, ponieważ jeśli obecny rząd zamraża współpracę z Rosją, większość zakładów obronnych zamyka się i ludzie zostają na lodzie".

- Obwody Ukrainy powinny mieć możliwość prowadzenia samodzielnej działalności gospodarczej. To właśnie nazywa się federalizacją – uważają separatyści. Problem ten nie jest rozwiązany. Oznacza to, że nie zostały usunięte przyczyny, które doprowadziły do tego, że ludzie na południowym wschodzie próbowali dotrzeć do Kijowa. - Nie udało im się to, więc wzięli w ręce broń.

Federaliści przewidują, że sytuacja nie zmieni się niezależnie od tego, czy w Kijowie będzie rządzić Poroszenko, Tymoszenko czy Turczynow.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Wbrew opinii rusofobów Putin wcale nie ma ochoty na zbrojną interwencję na Ukrainie, o czym świadczy jego dzisiejsza wypowiedź na konferencji prasowej po zakończeniu rozmowy z przewodniczącym OBWE; niech się wstrzymają z tym referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości Donieckiej Republiki Ludowej. Odnieść zwycięstwo w starciu z gwardią Parubija i Prawym Sektorem oraz (zapewne nielicznymi) jednostkami regularnej armii ukraińskiej, które będą stawiać opór, a także obezwładnić obronę powietrzną Ukrainy będzie łatwo. Potem jednak rosyjskie siły zbrojne zostaną wciągnięte w przewlekłą wojnę domową, która będzie wysysać rosyjskie zasoby materialne i wpływać na brak stabilności w samej Rosji.

W związku z tym należałoby najpierw ustalić czy zająć całą Ukrainę czy jej część. Jeśli to drugie to wzdłuż jakich linii poprowadzić granice strefy rosyjskiej? Jak je zakreślić w warunkach znacznego przemieszania ludności w tym wielonarodowym kraju - tak pod względem języka jak sympatii politycznych? Zajęcie całej Ukrainy oznacza konieczność zdławienia partyzantki zwolenników kultu Bandery, a bez ofiar wśród cywilów się przy tym nie obędzie. Poza tym oznaczałoby to obsadzenie przez Rosjan wschodniej granicy NATO - nie da się wykluczyć zajścia o skutkach trudnych do przewidzenia i opanowania. Zostawić Halicz na karku Jankesom i eurokratom byłoby lepszym rozwiązaniem, ale czy nie tylko na pozór? Do tego dochodzi 5 milionów obywateli ukraińskich (a są to przeważnie ludzie z części tego kraju położonej na zachód od Dniepru) przebywających na stałe w Rosji. Co z nimi? Internować ich? Deportować? A jeśli druga strona ich nie przyjmie? Wałem obronnym na Dnieprze i ponad wybrzeżem Morza Czarnego rozciąć rodziny? Obciążyć się odium budowy i pilnowania nowego muru berlińskiego?

Byłoby po stokroć lepiej z punktu widzenia interesów FR zmusić zachodnich opiekunów obecnej władzy w Kijowie, by na nią nacisnęli w celu wyhamowania spirali przemocy, a następnie federalizacji i neutralizacji Ukrainy. Putin zapewne czeka na wyniki nacisku, jaki teraz, w obliczu groźnych zapowiedzi rosyjskiej współpracy wojskowej z Iranem powinno wywrzeć na Biały Dom i Kongres lobby proizraelskie.

Jest jednak możliwe, że lawiny już nie da się zatrzymać. Bestialstwo w Odessie, w obliczu którego bledną podpalenie Reichstagu i rzekomo polska napaść na radiostację w Gliwicach razem wzięte, miało bezpośrednio sprowokować Rosję do wejścia na Ukrainę. Putin z właściwą mu w sytuacjach kryzysowych zimną krwią jeszcze wziął się w garść wykazując refleks szachisty. Tylko, że teraz Rosjanie na wschodzie leninowsko-stalinowskiej republiki będą woleli zginąć na barykadach niż zdać się na łaskę Parubija i Jarosza. Na Słowiańsk wycelowano wyrzutnie rakiet ziemia-ziemia i ciężkie haubice. Czy przemówią? Czy ich obsługi składają się z kandydatów na samobójców? Byłoby błędem nie doceniać stopnia szaleństwa neobanderowców. Oni mogą ustawić przy tej broni obsługi z zachodniej Ukrainy i zagrozić im wymordowaniem ich rodzin jeśli nie wykonają szalonego rozkazu. Po Odessie nikomu nie trzeba będzie udowadniać do czego są zdolni.

Widzi mi się, że ostatnią nadzieją na pokój dla Europy, a może nawet ocalenie przed trzecią wojną światową są Izraelczycy i ich wpływy w Waszyngtonie. Jeśli Rosjanie będą ginąć na Ukrainie i to w coraz większej liczbie, ktoś będzie musiał za to zapłacić, a tym kimś będą mieszkańcy Izraela i ludzie NATO w Afganistanie. Z tego punktu widzenia wręcz należy sobie życzyć, aby wpływy żydowskie na świecie były tak ogromne jak to sobie niektórzy wyobrażają.

Z drugiej strony jednak cała ta sytuacja może stanowić zachętę dla oligarchów do próby obalenia Putina. Interwencja na Ukrainie oznacza niebezpieczeństwo zerwania wymiany usług i towarów z Europą Zachodnią, na której się bogacą i która zapewnia im dobra luksusowe oraz możliwości luksusowego wypoczynku w najbardziej renomowanych ośrodkach turystycznych itd. Zapewne Putin i jego ekipa rządowa potrzebują czasu na uspoko

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic dziwnego, że się nie godzi. Obawia się,że utraci argument, którym dotychczas chętnie się posługuje, a mianowicie, że władze w Kijowie są nielegalne ponieważ nie pochodzą z wyborów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Punkt 3. Doświadczenie Rosjan jest nie do przecenienia. Można rozumieć nawet dosłowność takiego przekazu, wręcz literalność bliską supozycji lokucyjnej. Rosyjski dialog to głos Putina, który jest zdolny obwieścić wyniki wyborów nim się odbyły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ktoś "wącha klej" i jest na tyle ograniczony, aby nie rozumieć, że są to wewnętrzne sprawy Ukrainy i dyktaturze Rosyjskiej wara od terytorium Ukraińskiego.
Putin nie zdaje sobie sprawy, że sprowadza zagładę na Rosję. Reakcja wolnego świata zachodu będzie natychmiastowa i bolesna dla Rosjan.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaś tymczasem wokół Słowiańska powstają stanowiska ogniowe ciężkiej artylerii rakietowej. Szykuje się powtórka z Cchinwali? Powstaje pytanie czy obsługi tych wyrzutni nie rozumieją, że zostaną zlikwidowane fizycznie z powietrza razem ze swoimi rakietami? Czy Turczynow i Jaceniuk chcą sprowokować uderzenie powietrzne Rosji na wszystkie obiekty strategiczne na Ukrainie? Czy ktoś z nich zażywa narkotyki? A może chodzi o to, aby przywódcy zachodni nie zdążyli wyhamować i pod naciskiem kręgów gospodarczych oraz opinii publicznej zacząć szukać kompromisowego rozwiązania kryzysu ukraińskiego na zasadzie porozumienia z Rosją i federalistami?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.