Facebook Google+ Twitter

27 lat temu, a pamiętamy jak dziś?

Wydarzenia z grudnia 1981 roku są ciągle żywe. W mediach przewijają się newsy o wyrokach i oskarżeniach autorów i wykonawców postanowień WRON-u.

Pamięć ciągle żywa / Fot. Tomasz MoczybródW dzisiejszych czasach pamięć o wydarzeniach z 13 grudnia 1981 roku zanika. Zwłaszcza młodzi ludzie nie interesują się tamtymi wydarzeniami, a co za tym idzie nie wiedzą kto i w jakim celu wprowadził stan wojenny. Media, które wspominają o wprowadzeniu stanu wojennego, skupiają się głównie na Wojciechu Jaruzelskim oraz osobach internowanych. Jednak historia stanu wojennego obejmuje całe społeczeństwo, także tych co nie działali w podziemiu.

Chciałbym przedstawić jak wyglądał początek stanu wojennego dla członka prezydium „Solidarności” nauczycielskiej w Zakopanem - Krzysztofa Wojteckiego, z którym udało mi się przeprowadzić rozmowę na temat stanu wojennego.

Pan Krzysztof tak relacjonuje swoją historię z 13 grudnia 1981 roku:

"Wcześnie rano przyszedł do mnie kuzyn by zobaczyć czy nie zostałem internowany i czy wiem o stanie wojennym. Byłem w szoku, że stan wojenny wprowadzono. Musiałem spakować wszystkie gazetki i papiery związane z „Solidarnością" i wywieźć do znajomych, by w razie czego milicja nic nie znalazła.
W poniedziałek poszedłem do szkoły, lecz lekcje odwołano. Zostałem wezwany przez dyrektora, który znalazł mi zajęcie zastępcze. Działalność podziemia została w tym czasie zawieszona."

16 grudnia - rewizja


"Stałem w sklepie. Była godzina 6 kiedy przybiegła moja córka z informacją, że w domu jest rewizja. Gdy doszedłem do domu, mieszkanie było już przeszukane. Pozostała tylko piwnica, w której, jak twierdziła milicja, mogły znajdować się materiały związane z "Solidarnością". W piwnicy jednak nic nie było, więc milicja spisała
protokół. Następnie wzięto mnie na komisariat gdzie byłem przesłuchiwany. Przesłuchanie było spokojne. Zapytano mnie tylko o plakatowanie na ul. Krupówki, a następnie zwolniono.

Po wyjściu z milicji poszedłem do domu, a następnie na miasto gdzie spotkałem ponownie milicjanta, który mnie przesłuchiwał. Zaproponował mi rozmowę w restauracji. Oczywiście odmówiłem. Powiedziałem, że mogę jedynie na komendzie rozmawiać. Zostałem ponownie zabrany na komisariat, gdzie ponownie byłem przesłuchiwany. Wypuszczono mnie po krótkiej rozmowie. Było to ostatnie przesłuchanie w tej sprawie."

Stan wojenny były zły


"W mojej ocenie, jako obywatela i działacza „Solidarności”, choć oczywiście baliśmy się interwencji Rosji to uważam, że wprowadzenie stanu wojennego było przestępstwem gdyż wielu ludzi na tym ucierpiało, a można było to rozwiązać w inny sposób."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.