Facebook Google+ Twitter

27-latek groził domownikom. Po alkoholu biegał po domu z siekierą

Domownicy musieli się barykadować w pokoju, kiedy do domu powracał pijany ich 27-latek. Brał on wówczas w ręce siekierę i biegał po domostwie w poszukiwaniu zastraszonego rodzeństwa. Prokurator Rejonowy w Żarach (Lubuskie) skierował do sądu akt oskarżenia. Krewkiemu młodzieńcowi grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Trwało to dość długo, bo (jak ustalono w śledztwie) od stycznia 2008 do 12 grudnia 2010 roku, w jednej z miejscowości powiatu żarskiego 27-letni mieszkaniec znęcał się psychicznie i fizycznie nad domownikami: swoją babcią, matką, bratem, siostrą i jej narzeczonym, z którymi zamieszkiwał wspólnie w jednorodzinnym domku.

Do burd dochodziło ilekroć młodzieniec był pod wpływem alkoholu. Zdarzało się to, niestety, coraz częściej. Kiedy więc pijany powracał do domu – wszczynał wówczas awantury: domowników popychał, bił, wyzywał słowami wulgarnymi i obelżywymi. Mało tego. Groził im pozbawieniem życia przy użyciu noża, podpaleniem domostwa. Wybijał często w domu szyby, niszczył jego wyposażenie.

Hałasował i uniemożliwiał domownikom korzystanie z telewizora i komputera. Zmuszał rodzeństwo do opuszczania domu.

Częstszym jego „orężem” okazywała się być siekiera. Wówczas to domownicy, obawiając się o swoje zdrowie i życie, uciekali do jednego z pokoi i tam się barykadowali, zastawiając drzwi krzesłem i świecznikiem tak, aby 27-latek nie mógł się do nich dostać.

Młodzieniec w późniejszym okresie w zasadzie nie rozstawał się z siekierą. Zawsze miał ją pod ręką, a nawet chował ją pod poduszką w swoim pokoju.

W miejscu zamieszkania pokrzywdzonych, kilkakrotnie przeprowadzane były interwencje policji. Kilkakrotnie także sprawca podczas prób zatrzymania go przez funkcjonariuszy – uciekał przed nimi z siekierą w pobliskie lasy.

Latem 2010 r. mężczyzna ten podpalił w sąsiedztwie domostwa stok siana. Pożar szybko ugasili sami domownicy.

Przesłuchiwany w charakterze podejrzanego 27-latek przyznał się częściowo do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Potwierdził, że znęcał się psychicznie nad członkami rodziny.
Nie znęcał się jednak fizycznie, zaś jego groźby wypowiadane pod adresem domowników, nie były wypowiadane poważnie. Chciał jedynie domowników przestraszyć.

- Dlaczego tak to długo trwało? - odpowiada Wiadomościom24.pl, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, prokurator Grzegorz Szklarz. - Zawsze w takich rodzinnych sytuacjach, pokrzywdzeni muszą, powiem to nieco okrutnie, „dojrzeć” do tego, aby móc zawiadomić organy ścigania o takich smutnych rzeczach. Interwencja funkcjonariuszy policji nie oznacza wszczęcia automatycznie postępowania karnego.

Przypomnijmy, że ostatnio nie był to odosobniony przypadek, kiedy siekierą grożono domownikom. Miesiąc temu, o czym informowały W24, 47-letni mieszkaniec z jednej spod zielonogórskich wsi w trakcie pijackiej awantury, najpierw siekierą powybijał szyby w domu, w których schowali się i zabarykadowali jego rodzice, a potem ugodził siekierą w głowę ojca. Tylko szybka interwencja lekarska uratowała życie mężczyźnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.