Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4812 miejsce

28 lat w strefie śmierci. „Królik po berlińsku”. Recenzja

Oglądając film „Królik po berlińsku” w reżyserii Bartka Konopki targały mną dwa uczucia. Jedno paskudne - wspomnienie komunizmu i związanych z nim ludzkich krzywd oraz drugie, które zawsze mam w sercu - miłość do niewinnych zwierząt.

Nominowany do Oscara w 2010 roku w kategorii najlepszy dokument krótkometrażowy, obsypany nagrodami na wielu festiwalach Królik po berlińsku, opowiada Plakat / Fot. Producent filmuprzede wszystkim o tysiącach dzikich królików, które przez 28 lat, kiedy stał Mur Berliński, zamieszkiwały w jego obszarze. Ale jest także o ludziach podzielonych tym murem, na których losy patrzymy z „króliczej perspektywy”. Zwierzęta te są z natury bojaźliwe, ale żyjąc od wieków pośród ludzi, wiedzą czego się można po nich spodziewać i szybko się do stworzonych przez nich warunków dostosowują. Jednak człowiek czasami potrafi wymyślić coś tak nieprawdopodobnego, że nawet zwierzak nie może w to uwierzyć. Plac Poczdamski (Potsdamer Platz) w Berlinie przed wojną tętnił życiem. Po kapitulacji Niemiec zaczęto tam przekopywać ziemię i uprawiać ogródki działkowe. Króliki zwietrzyły pożywienie i tłumnie zaczęły się tam przenosić. Siedziały w swoich norach, aż pewnego dnia jak z nich wyszły, zobaczyły, że znajdują się pomiędzy murami. Jedno co mogły zrobić, to ruszyć wzdłuż ścian w poszukiwaniu wyjścia. I tak przeszły 120 km, ale mur nigdy się nie skończył. Doszły do miejsca, z którego wyruszyły. I cóż innego im pozostało, jak nie przystosować się do nowych warunków.

Żołnierze NRD uzbrojeni w karabiny maszynowe, którzy pilnowali tego pasa śmierci, przez 8 godz. służby patrzyli na króliki. Wtedy każdy strzał w tym miejscu powodował alarm. Jak powiedział jeden żołnierz „dlatego nie wolno było nam strzelać...do królików oczywiście”. Sadzono im nową, soczystą trawę, a króliki postrzegały wojsko jako tych, którzyPlac Poczdamski obecnie / Fot. Leszek Lubicki strzegą ich bezpieczeństwa. Taka pokojowa egzystencja, stan idealny. Władze NRD miały nadzieję, że króliki to docenią. Ale one po jakimś czasie zaczęły kopać tunele i przedostawać się na zachodnią stronę muru. Gospodarz był zawiedziony. Czego im jeszcze potrzeba? Jak wiadomo, króliki bardzo intensywnie się rozmnażają. Przez 28 lat trwania muru było ich tam dziesiątki tysięcy, a ostatnie pokolenia znały tylko życie w jego obrębie. Jakby trwało to dłużej, prawa natury byłyby zachwiane. Doszłoby do zarazy. Ale pewnego dnia mur runął. Idealny świat padł. Przepadło 120 kilometrów soczystej łąki. Plac Poczdamski zaczęto przebudowywać na potrzeby innych gatunków.

Dokument ten warto obejrzeć choćby dlatego, żeby poznać fragment losów przedzielonego murem Berlina, a i miłośnicy przyrody będą usatysfakcjonowani, bo dowiedzą się o życiu królików w miejscu sztucznie stworzonym, acz dla nich bezpiecznym. Lektorem w tym filmie jest Krystyna Czubówna, którą znamy także jako prelegentkę wielu filmów przyrodniczych.

KRÓLIK PO BERLIŃSKU
Reżyseria: Bartosz Konopka
Scenariusz: Bartosz Konopka, Piotr Rosołowski
Zdjęcia: Piotr Rosołowski
Muzyka: Maciej Cieślak
Produkcja: Polska, Niemcy
Rok produkcji: 2009
Dane techniczne: Barwny + czarno-biały. 51 min.

Film można obejrzeć na stronie TVP.

Chcesz wiedzieć, co można obejrzeć wieczorem w telewizji? Dowiedz się, co jest emitowane! Sprawdź program telewizyjny!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.