Facebook Google+ Twitter

2 kwietnia 2005 roku – pamiętamy..

Spotkania z Janem Pawłem II, w 1999 roku podczas wizyty w Licheniu i w 2000 podczas audiencji w Rzymie to najlepsze doświadczenie mego życia.

To drugie wydarzenie zmieniło moje życie. Mam nadzieję, że na lepsze. Właśnie wtedy miałem możliwość być bardzo blisko papieża. Nie przypuszczałem nawet, że może mnie coś takiego spotkać - w końcu ochrona mogła nie pozwolić na podejście do fotela, w którym siedział Jan Paweł II. Ale udało się. I choć trwało to tylko niecałą minutę, pozostanie na długo w mojej pamięci. Już wtedy widać było cierpienie na Jego twarzy. Tę walkę z chorobą, którą prowadził do końca. Jednak mimo wszystko jego oczy jakby się uśmiechały. Jakby był zadowolony, że plac św. Piotra znów jest pełny ludzi.

Dzięki niemu jestem inny. Jak nazwać uczucie, które wtedy mną owładnęło? To trudne, jakbym urodził się na nowo. Nie potrafiłem nic powiedzieć. Nie wiedziałem nic. Gdyby ktoś zapytał o moje nazwisko, chyba bym nie odpowiedział. Pamiętam to ciepło, tą magiczną atmosferę. Miłość jaka biła od Niego. To najlepsze doświadczenie mego życia. Ciężko bez niego, choć wiem, że jest przy nas stale.


Śmierć papieża zmieniła nas tylko na chwilę. Cieszę się, że mogłem być tego świadkiem. Dwa dni przed pogrzebem papieża rozmawiałem ze znajomą ateistką. Zdziwiłem się, że nawet ona nie pozostała obojętna na śmierć Jana Pawła II. Wypowiadała się tylko w superlatywach na Jego temat. Ceniono Go zwyczajnie jako człowieka, jednego z nas.

I choć mijają dwa lata od śmierci, ciągle jest w na ustach wielu i w duszy każdego. Po prostu jako człowiek…

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.04.2007 13:26

"Tę", a nie "tą". To błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.