Facebook Google+ Twitter

„30 dni mroku” - horror jakich wiele

„30 dni mroku” miały być horrorem, jakich mało. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem.

Strona główna promująca film w Polsce / Fot. screenJak zdradza sam tytuł, największym atutem filmu jest czas i miejsce akcji. Otóż wszystko rozgrywa się w ciągu miesiąca, w odosobnionym miasteczku na Alasce. Temperatura sięga tam ekstremalnie niskich wartości, zaś raz do roku, na okres trzydziestu dni, miasto spowija mrok. Mniej odważni mieszkańcy regularnie opuszczają swoje domy, by ten ciężki okres przeczekać w bardziej cywilizowanych warunkach. Pozostają jednak tacy, dla których ciemność nie stanowi większego problemu. Jeszcze za dnia zaczynają się jednak dziać rzeczy niewytłumaczalne – nieznani sprawcy kradną i zakopują w zaspach spalone wcześniej telefony komórkowe, mordują wszystkie psy zaprzęgowe i doszczętnie niszczą miejscowy helikopter. Wkrótce kończą się dostawy prądu, a nadzieje na jakąkolwiek komunikację z zewnątrz stają się mrzonką. Do tego pojawia się agresywny przybysz, który z satysfakcją zdradza, że to dopiero preludium…

Na dalszy rozwój wydarzeń nie musimy długo czekać. Trup ściele się gęsto, a sprawcami okazują się (oklepany już w filmowym świecie temat) krwiożercze wampiry. Twórcy nie do końca jednak poradzili sobie, może nie tyle z fabułą, co właśnie z kreacją postaci. Wampiry budzą raczej zdziwienie niż przerażenie, posługują się specyficznym językiem i wygłaszają niewybredne kwestie, ale bardziej niż wyrafinowane istoty, przypominają nienasycone monstra rodem z tanich komiksów. Blada cera, czarne oczy i zniekształcone zęby – to już chyba było. Interesujący wydaje się jedynie ich przywódca, któremu względne opanowanie i szacunek pozostałych dodają majestatu. Cała reszta zaś przypomina niezbyt rozgarnięte stwory, o wyzerowanym intelekcie i potrzebach życiowych ograniczonych wyłącznie do zabijania.

Do walki z obcymi staną szeryf miasta, Eben, oraz jego żona Stella, której wypadek samochodowy uniemożliwił dotarcie na czas na lotnisko, a tym samym opuszczenie gasnącego miasta. Przyjdzie im nie tylko zmierzyć się z bezwzględnymi bestiami, ale i patrzeć na śmierć najbliższych. Jak nietrudno odgadnąć, miasteczko szybko zostaje wyludnione. Niestety, również budowanie napięcia pozostawia wiele do życzenia. Nawet najbardziej przerażające sceny (o ile takie tu rzeczywiście mają miejsce) są dość przewidywalne, zaś bohaterowie w swoim postępowaniu są tak schematyczni, że nietrudno przewidzieć ich kolejny ruch. Niewiele więc rzeczy zaskakuje, niewielu też bohaterów przeżywa. W miarę dobrze zarysowaną fabułę niweczy dodatkowo końcowa scena filmu, która tkliwością burzy i tak mocno już naciąganą konwencję horroru.

Nie oznacza to jednak, że film należy z założenia przekreślić. Dobrze ukazuje dramat bohaterów, ich umiejętność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych i niegasnącą do końca solidarność grupy, dla której przetrwanie jest celem nadrzędnym. Ponadto „30 dni mroku” ratuje przyzwoita obsada aktorska, z Joshem Hartnettem w roli Ebena na czele. Ciemności i śnieżyce dodają obrazowi niewątpliwego uroku i pozwalają wierzyć, że o lepszą scenerię naprawdę byłoby trudno. Dlatego też trudno o jednoznaczną, końcową ocenę. Proponuję obejrzeć film. Może naprawdę warto?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.