Facebook Google+ Twitter

30 lat Niezależnego Zrzeszenia Studentów w obiektywie historii

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-12-21 08:51

"Od SKS do NZS. Niezależne Zrzeszenie Studentów we Wrocławiu 1980-2010" to najnowsza publikacja autorstwa Jolanty i Krzysztofa Popińskich, poświęcona historii Niezależnego Zrzeszenia Studentów we Wrocławiu.

We wrocławskiej kawiarni Literatka. / Fot. Dominik HermanKsiążka to ponad pięciuset stronicowy opis historii tego niezależnego ruchu studenckiego, okraszony ilustracjami. Publikacja została wydana przez Instytut Edukacji Społecznej oraz Oficynę Wydawniczą Atut.

To ważne wydarzenie dla Wrocławia, bowiem byli działacze NZS są dzisiaj silnie zaangażowani w działania społeczne, politykę, kulturę, czy naukę zarówno na szczeblu lokalnym, jak i ogólnopolskim. Z podobną prawidłowością mamy do czynienia nie tylko w przypadku studentów z Wrocławia, NZS nadal jest silną organizacją zrzeszającą wielu członków w całej Polsce. Z tej okazji grudniowe spotkanie Wrocławskiego Salonu Edukacji Pozaformalnej dedykowane było właśnie premierze książki, a wzięli w nim udział: Krzysztof Popiński – autor książki, były działacz NZS oraz Piotr Kujawiak, przewodniczący NZS w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.

Radomir Wit: Chciałbym zacząć od ważnego szkicu – tego - jaki był NZS kiedyś, a jaki jest dzisiaj...
Krzysztof Popiński: Występuję tutaj w podwójnej roli – autora książki i działacza. Publikacja, którą stworzyłem z małżonką nie powstawała bez emocji, gdyż uczestniczyliśmy w tym, o czym pisaliśmy. Kiedy ja kończyłem działać, nie trzeba było już domagać się podstawowych praw, wydawało się, że NZS spełnił już swoje zadanie, wydawało się, że to już jego koniec. Okazało się, że młodzi przejęli pałeczkę i realizują teraz swoje zadania.
Piotr Kujawiak: Dzisiaj również bronimy praw studentów, mam jednak do czynienia z innymi potrzeba, do których zaliczają się między innymi zniżki na przejazdy komunikacją publiczną, czy podstawowe prawa socjalne. Zmienił się charakter samej organizacji, ludzie przychodzą i odchodzą, ale ciągle realizujemy projekty, obecnie zajmujemy się między innymi kapsułą czasu.

logo Salonu / Fot. IESR.W.: NZS stawał w obronie studentów, w obronie ich praw. Tak dzieje się również dzisiaj. Bo problemy studentom towarzyszą chyba od zawsze?

K.P.: Problemy studentów istniały zawsze. W latach 80. nie było samorządów studenckich, więc nią miał, kto zajmować się problemami studentów, zaś struktury uczelni nie spełniały w ogóle tych zadań. NZS próbował się angażować również organizację zajęć dydaktycznych, wpływać na program. Nie można było się jawnie przyznawać bycia w NZS-ie W latach 80. NZS służył również emanacji wyobrażeń społeczności studenckiej, o tym jak nasz kraj wyglądać powinien. Nie był partią ale działał aktywnie politycznie, chociażby w podziemiu. Wątek polityczny NZS jest skomplikowany, wewnętrznie było mnóstwo sprzeczności. Mnie przynależność do NZS przygotowała do życia w społeczeństwie obywatelskim.

R.W.: Dużo się dzisiaj rywalizuje, w dobie istnienia wielu organizacji pozarządowych, struktur zrzeszających studentów, jak radzi sobie NZS, który już nie jest monopolistą?

P.K.: Po 1989 roku NZS działa bardziej na zasadach konkurencji. Zdarza się, że z samorządowcami walczymy o członków, czy realizację imprez. Ale w większości przypadków współpracujemy ze sobą, to wszystko dla wspólnych celów, których adresatami są studenci. Wobec tych podstawowych założeń trzymamy się razem.

R.W.: Do tej pory udało nam się, myślę, stworzyć obraz studenta z przeszłości, a jaki student jest teraz?

P.K.: Teraz ma o wiele więcej możliwości, jeśli chce pracować, działać i uczyć się – to może wszystko zrobić, teraz liczą się chęci i motywacja do działania.
K.P.: Kiadys student był raczej przedmiotem niż podmiotem. Uczestnictwo w organizacjach mogło dawać pewne szanse, ale z drugiej strony studenci płacili sporą cenę za niepodporządkowanie się choćby partii. Mieliśmy marzenia: pojechać na rajd, pójść na zabawę, życie towarzyskie odbywało się raczej "po pokojach". Co uczelnia powiedziała, narzuciła - to było "święte". NZS był pewną formą upodmiotowienia. Skupiał ludzi aktywnych, czujących potrzebę czegoś więcej. Dzisiaj student nie boryka się już z takimi przeszkodami, jak kiedyś.

R.W.: Myślę, że płynnie przeszliśmy do przyszłości, bo czy coś się zmieni za te kilka lat? Jaki wtedy będzie student? Jaka będzie przyszłość NZS-u?

P.K.:
NZS to solidna marka. Jest rozpoznawalny. To, że obecnie angażuje się bardziej w projekty biznesowe, to potrzeba rynku. Jesteśmy elastyczni, dostosowujemy się do studenta. Ciężko jest działać na bazie historii, musimy być życiowi. To gwarantuje przetrwanie.
K.P.: Podejmowanie tego rodzaju działań, to słuszny kierunek. Inaczej byłoby to "Towarzystwo Miłośników Historii NZS", a nie NZS.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.