Facebook Google+ Twitter

"3.10 do Yumy". Pociąg do rozczarowania...

Jeśli masz ochotę się zrelaksować przy filmie, który ma mało skomplikowaną fabułę, a jego akcja rozwija się w żółwim tempie, śmiało wybierz się na "3.10 do Yumy". Ten remake klasycznego westernu z 1957 roku potwierdza, że dobrego nie należy poprawiać, a porządne filmy o Dzikim Zachodzie powstawały za czasów Johna Wayne'a, a nie teraz.

 / Fot. AKPA/ MajewskiBen Wade (Russell Crowe) jest bezwzględnym bandytą, przywódcą gangu, który napada na dyliżanse transportujące pieniądze potrzebne na rozbudowę kolei w Arizonie. Mimowolnym świadkiem jednej z takich akcji staje się farmer Dan Evans (Christian Bale). Wade pozwala mu ujść z życiem, ale szybko tej decyzji pożałuje.

Grupa Bena udaje się do pobliskiego miasteczka Bisbee. Jego kompani rozjeżdżają się, ale on - skuszony wdziękami barmanki z saloonu - przedłuża pobyt. Kończy się to dla niego mało pomyślnie. Zostaje schwytany. Decyzją szeryfa oraz szefa kolei ma zostać przetransportowany do Contention, skąd pociągiem ma dotrzeć do więzienia w Yumie. Jedną z osób, która podejmuje się jego eskorty jest właśnie Evans. Decyduje się na to głównie z powodów finansowych. Musi spłacić zaciągnięty dług, bo w uzbieraniu potrzebnej sumy przeszkadza mu susza. W pościg za uwięzionym Benem Wade'em udaje się jego banda, z najbardziej oddanym szefowi Charliem Prince'em (Ben Foster) na czele.
I zaczyna się...

Widz ma okazję obejrzeć dokładny przebieg podróży. Od kopyt koni, poprzez walkę z Apaczami aż do wieczornych rozmów przy ognisku. Grupa strażników powoli się wykrusza. W rezultacie zostaje tylko Evans oraz jego syn William (Logan Lerman), który w przypływie odwagi potajemnie ruszył z pomocą ojcu.

Dla miłośników gatunku film może być rozczarowujący. Reżyser James Mangold umieścił wprawdzie wszystko co jest potrzebne w westernie. Są rewolwery, bandyci, szeryf i pozytywny bohater, jednak otoczka, w której zostało to podane jest mało wciągająca. Film się dłuży, akcja rozwija się powoli. I choć ma warunki do tego aby trzymać w napięciu, nie robi tego. Z kina wyszłam znudzona.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

A ja na film pójdę i zobaczę bo lubię westerny, a zwłaszcza te spaghetti gdzie gra wspaniała muzyka Sergio Leone i dobrzy mają białe, a źli czarne kapelusze. Gdzie nie skupiasz się na aktorze tylko na postaci. Gdzie nie ma finezji bo kowbojskie życie nie było łatwe. I można się zgodzić z zdaniem autorki lub nie. Ja wolę mieć własne...

A recenzja czy chcecie czy nie była, jest i będzie subiektywna :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Panie Martinie, korzystając z tego samego prawa które pozwala panu posługiwać się nazwiskiem jednej sławy z Hollywood a twarzą innej pozwolę sobie powiedzieć, że taki na ten przykład "Gladiator" zdobył garść oskarów, a był szmirą o banalnej treści. W dodatku z tzw. "prawdy historycznej" zostały tam jedynie stroje bo cała reszta miała się do rzeczywistości nijak. Poza tym amerykańskie superprodukcje, aby zdobyły kasę i sławę muszą być tak kręcone aby zrozumiał je przeciętny amerykański widz. Którz jest tym standaryzowanym amerykańskim kinomanem? Otóż to podobno jest ledwie piśmienny nastolatek, a więc o rzadnej finezji w filmie nie może być mowy bo widz który płaci największe pieniądze by tego nie pojął, a więc nie zapłącił. A przecież producenci nie mogą ryzykować setki milionów dolarów tylko po to żeby stworzyć film ciekawy, łatwiej stworzyć efektowny :))
Z pozdrowieniami

Komentarz został ukrytyrozwiń

To wolny kraj w którym (ponoć) panuje prawo wolnej wypowiedzi. Ja z tego prawa korzystając nie zgodzę się z krytyczną opinią filmu. Powiem więcej film ma zadatki na co najmniej 4 nominacje do Amerykańskiej Nagrody Filmowej. Reżyser jak wspomniałaś "ładuje" do filmu wszystkie niezbędne atrybuty potrzebne do opowiedzenia należycie wątku co wychodzi mu zadziwiająco dobrze.
Film nie nudzi, porusza ważne kwestie a przy tym wszystkim bawi. Wspaniałe kracje Bale'a, Crowe'a oraz Foster'a

Komentarz został ukrytyrozwiń

macieklew - nawet te mnie zawodzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny film, który potwierdza moją tezę, że tak naprawdę już (prawie) nie ma dobrych amerykańskich filmów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

amerykańskie superprodukcje, supernudy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.